piątek, 22 sierpnia 2014

...

Hej dziewczynki zapraszam was na kolejny wpis na moim nowym blogu http://pofruniemy-razem.blogspot.com/.

Komentujcie proszę  (oczy kota ze Shreka)
KISSES

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

65. To taka krótka historia, mogłam napisać jej kolejną czesc...


-Milka? Co ty tutaj robisz?- pyta zaskoczony Michał
-niespodzianka!- śmieje sie- prezes stwierdził, że mogę juz do ciebie jechać bo w klubie wszystko działa. No i jestem ale chyba sie nie cieszysz 
-cieszę sie jak wariat- mówi po czym namiętnie mnie całuje i zabiera moje dwie walizki- co prawda mam mały bałagan bo zaspałem na trening ale zaraz to ogarne 

Wchodzę więc do mieszkania, które odwiedzalam strasznie dużo razy od kiedy moj facet zmienił klub. Idę prosto do sypialni z której biorę świeży recznik i ruszam do łazienki by sie odświerzyc. 
Po wysuszeniu swojego ciała ubieram bieliznę i wychodz z pomieszczenia. W sypialni ubieram za duża na siebie bluze Miśka, a pod nia grube czarne rajstopy, a do kieszeni bluzy chować małe pudeleczko. Idę do salonu, gdzie juz czeka na mnie kakao i kanapki. Siadam na sofie i zaczynam jeść i pić, a po tym wtulam sie w swojego faceta. 
-nadal nie wierze, ze przyjechałaś 
-spoko zrobię ci awanturę i bedziesz tego pewien- śmieje sie- ale to nie koniec niespodzianek 
-mam sie bać?
-Niee. Pamiętasz zawsze prosiłeś  mnie, żebym przestała popalać od czasu do czasu. Więc masz jak w banku, że rzucilam to gowno. I po części to ty sie do tego przyczyniłeś. Chociaz jest jeszcze ktoś dzieki komu nie rusze juz papierosów 
-kto- pyta chyba delikatnie wkurzony
-on- podaje mu małe pudeleczko,które on otwiera- albo ona jeszcze nie wiem ale...-nie kończę swojej wypowiedzi bo czuje jego usta na swoich 
-nie żartujesz?
-nie. 
-kiedy?
-na początku grudnia gdy tu przyjechałam- Uśmiecham sie 
-bede tata?- pyta i wypatruje sie w małe buciki i zdjęcie usg 
-raczej nie mamą. 
-Kocham cie- całuje mnie i kładzie dłoń na moim brzuchu- kocham was, cholera nie wierze 
-to uwierz- śmieje sie 
-mówiłas juz komuś?
-prezesowi, dlatego jestem tu szybciej
-a reszta nie wie? 
-nie. Chciałam, żebyś ty sie dowiedzial najpierw
-powiemy im w lutym na ślubie Czarnowskich?
-możemy- wtulam sie w niego
-cholera udała ci sie ta niespodzianka
-nam sie udała- zasmialam sie- tez sie do tego przyczyniles

Jestem tu juz od kilku dni i powoli przyzwyczajam sie do nowego miejsca. Właśnie gotuje obiad gdy do mieszkania po treningu wchodzi Michał. Odkłada torbę do sypialni i wita mnie całusem. 
-nakryjesz do stołu?- pytam
-za chwile. Teraz muszę coś zrobić
-co?- pytam i obracać sie w jego kierunku 
-Milena tylko proszę nie przerywaj. Moim największym marzeniem jest możliwość zasypiania przy Tobie i budzenia się, widząc Twoje rozłożone ciało na śnieżnej pościeli obok mnie, już zawsze,codziennie, móc wpatrywać się w Ciebie bez opamiętania i głaskać zapamiętany zapach skóry. Budzić się nawet w nocy kilka razy, aby sprawdzać czy jesteś i czuwać nad Tobą, robić sobie śniadania do łóżka, łaskotać się nad ranem i budzić sąsiadów nieopanowanym śmiechem szczęścia, kochać się nocą najprawdziwszą miłością, udowadniać sobie na każdym kroku, że to jest naprawdę to, czego szukaliśmy i odnaleźliśmy w swoich sercach, łapać Cię za dłoń,kiedy się boisz i wtulać się w Ciebie gdy coś boli. Wspierać się a w kłótniach trzaskać drzwiami, by zaraz wrócić i całować się namiętnie rozrzucając wszystkie ciuchy po całym mieszkaniu*. I przepraszam, że nie jestesmy w jakimś pięknym miejscu ale nie chciałem z tym dłużej czekać. Wyjedziesz za mnie- pyta i z kieszeni spodni wymuje śliczny pierscionek, a ja jestem w totalnym szoku. W moich oczach zbierają sie łzy i jedyne co potrafię teraz zrobić to rzucenie mu sie na szyje. Więc robię to i całuje- czyli tak?- syta, a ja zaczynam sie śmiać 
-No jasne. Myślałeś, że cie pocałuje bo nie chce sie zgodzić? 
-miałem nadzieje, że odpowiesz- mówi i całuje mnie namiętnie
-więc odpowiem. tak! 
-nawet nie wiesz jak mi ułożyło. Kocham cie 
-ja ciebie tez głupka. Teraz ładnie zjemy obiad?
-ale wieczorem zabieram cie na kolacje kochanie 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Czasami przychodzi moment, kiedy życie wywraca się do góry nogami. Wszystko staje na głowie. Zachodzą zmiany a Ty siedzisz, bezruchu tkwisz w tym wszystkim zastanawiając się co ze sobą zrobić. My ludzie nie lubimy diametralnych zmian.. Gdy już się przyzwyczaimy to ciężko jest coś zmienić. Ciężko zaakceptować nowe otoczenie. Myślisz, zastanawiasz się.. Nic. Ogromna pustka. Nie wiesz co zrobić.. Analizujesz wszystko pytając siebie "Czy na nowo zacząć się przyzwyczajać do życia? Przeczekać zmiany? A może po prostu pozwolić życiu toczyć się dalej.. zaakceptować to co jest. Czasami nowe nie znaczy gorsze. Czasami coś odmiennego przynosi radość. Ja zaryzykowałam. Dziś mam miłość, której tak bardzo mi brakowało. Ty też się nie bój - zostaw wszystko za sobą. ZARYZYKUJ. Zawalcz o siebie. Z czystym sumieniem mogę Ci powiedzieć, że warto. Bo może i kiedyś powiem sobie dość ale na pewno nie teraz i nie w momencie gdy moje zycie nabrało sensu....


                                              Koniec...

*znalazlam ten fragment kiedyś gdzieś w internecie niestety nie znam autora :(

...........................
I tak oto kończę te historie i mam nadzieje ze wam sie podobała bo dla mnie dużo znaczyła.
Dziękuje wam wszystkim bo wasze komentarze i wejścia motywowane mnie. Szczególnie dziękuje Agnieszce i Ani :***
Może kiedyś wrócę z czymś innym ale czy chcecie?
KISSES 

czwartek, 17 lipca 2014

64. Mimo wszystkich twych wad ja nie pozwolę ci odejść ♥

Było tak pięknie, a teraz co? Siedzę sama na ławce w rodzinnym domu i ocieram łzy płynące po moich policzkach. Dlaczego jak zwykle wszystko w moim życiu musi się spieprzyć? Dlaczego ja muszę wszystko spieprzyć?
-Porozmawiamy?- pyta Ala, która własnie usiadła koło mnie
-Nie chcę
-Lenka będzie ci lepiej. Nie możesz tego wszystkiego dusić w sobie bo zwariujesz.
-Ale pomyślisz, że jestem idiotką bo wszystko schrzaniłam- mówię i wybucham jeszcze większym płaczem, a ona przytula mnie i czeka, aż się uspokoję
-Już dobrze Lenka, jestem tu-gładzi mnie po plecach- wiesz dobrze, że jesteś dla mnie jak siostra, a właściwie z chęcią bym oddała Kaje i miała tylko ciebie
No tak siedzę tu już cholerne dwa tygodnie i bardzo się do siebie zbliżyłyśmy z Alicją:
-Bo..bo.. on wyjeżdża i nawet mi nie powiedział, że ma jakąś propozycję. Po prostu oznajmił, że podpisał kontrakt i zmienia klub- wyrzucam z siebie
-O cholera...
-No właśnie i jeszcze w najlepsze mi powiedział, że mam zacząć się pakować bo jadę z nim, a ja mam tu ważną umowę i nie mogę, poza tym boję się znowu wyjechać bo nie chcę stracić znowu rodziny. Poza tym nawet nie spytał mnie co o tym sądzę oczywiście, że chcę żeby się rozwijał ale do cholery jasnej  podobno jesteśmy, a właściwie nie wiem czy nadal jesteśmy razem i mógłby chociaż coś wspomnieć szybciej
-Kochasz go?
-Głupio pytasz
-To jedź do niego i porozmawiajcie. Nie stracisz rodziny bo bardzo cie wszyscy kochają właściwie kochamy i chcemy twojego szczęścia, a co do klubu to do kiedy masz umowę?
-Do końca roku
-czyli po sezonie reprezentacyjnym zostaje kilka miesięcy. Od pękasz to kilka razy polecisz tam na weekend czy coś, a później możesz lecieć do niego. Przemyśl to ale uważam, że kto jak kto ale wy powinniście być razem, faktycznie nie zachował się ok ale tacy są faceci spójrz tylko na swojego brata. Kupił tu niedaleko działkę i zaczyna budować dom jako niespodziankę ma tylko pecha, że ja doskonale wiem co się szykuje
-Bo to jest idiota- mówię przez śmiech ale z łzami w oczach
-To nam się udało rodzeństwo- zaśmiała się

Minęły dwa tygodnie od mojej rozmowy z Alą, kilka razy Michał dzwonił ale ja bałam się odebrać, ale dzisiaj siedzę w samochodzie mojego brata jako pasażer, a moja bratowa wiezie mnie do Bełchatowa gdzie kilka dni temu chłopacy zaczęli zgrupowanie. wredna żmija powiedziała, że jedziemy do jej rodziców do Jastrzębia, a ja głupia uwierzyłam. Zatrzymujemy się na stacji kilka kilometrów od celu nasze podróży
-W torbie masz ciuchy na zmianę bo chyba nie chcesz mu się pokazać w tej wersji, a kosmetyki i szczotka też tam jest. Masz 10 minut- mówi, a ja niechętnie z torba idę do łazienki. Włosy wiążę w kitkę i robię delikatny makijaż i z niechęcią ubieram ciuchy, które dla mnie spakowała po czym wracam do auta
-Serio? Szpilki i spódniczka?
-Masz go zwalić z nóg
-Ciekawe jak ty go znajdziesz
-Patryk mi pomógł i wiem wszystko. O mnie się nie martw- wyciągnęła język- wysiadka mała jesteśmy pod halą. I nie myśl, że wpuszczę cię do auta zanim z nim porozmawiasz.

Weszłam na halę, a tam czekał na mnie Oskar, jak się okazało Patryk poprosił go o pomoc, no super wszyscy kurde muszą się mieszać w moje życie. Weszłam z nim na halę gdzie trenowali nasi siatkarze i usiadłam w kącie sali tak by im nie przeszkadzać. Oskar poszedł na swoje miejsce. Chłopacy ciężko trenowali, a Stefan dawał im cenne rady. Im dłużej trwał trening tym bardziej się bałam. wiedziałam, że każda minuta przybliża mnie do rozmowy. No i ta chwila nastała usłyszałam gwizdek i krzyk, że na dzisiaj koniec lecz ja nie ruszyłam się z miejsca. Chłopacy jeszcze chwilę się porozciągali i ruszyli do "wodopoju".
Bałam się cholernie wstać i pokazać bo wiedziałam, że będę musiała z nim porozmawiać, z moich rozmyśleń wyrwał mnie krzyk Karola:
-Lenaaaa wracasz do nas?- no i wszyscy się odwrócili w kierunku w który on patrzył
-Nie, przyjechałam w innej sprawie. Tak wgl to cześć wszystkim- uśmiechnęłam się delikatnie
-A szkoda. Trenerze?!- znowu krzyknął
-Co znowu?- spytał Stefan
-Niech Lena z nami zostanie jako maskotka drużyny
-Karol z założenia maskotka drużyny ma być miła, słodka, itp. a to jest Lena- zaśmiał się Igła
-Dzięki Krzysiu- zaśmiałam się
-Czy ktoś w końcu wytłumaczy kim jest Lena? Bo chyba wszyscy ją znają, a ja jakoś nie kojarzę- wtrącił się Bartek
-Otóż Lenka drogi kolego pracowała w Skrze jako trener od fizycznego, a teraz pracuje w Jastrzębiu. Wcześniej znęcała się nad chłopakami z Barcelony,a bonusem jest fakt, że jest kuzynką Patryka i...
-I się do niego nie przyznaję. A wy nie mieliście kończyć treningu i spadać stąd?
-Faktycznie, dziękujemy ci bardzo za przypomnienie- zaśmiał się Krzysiek i z częścią drużyny poszedł do szatni, a do mnie podszedł Michał
-Cześć- wyszeptałam i spuściłam wzrok
-Cześć. Dzwoniłem
-wiem, musiałam... musiałam wszystko przemyśleć- powiedziałam, a między nami zapadła cisza
-przepraszam cię
-jak ręka?
-Lepiej. Milena proszę spójrz na mnie- podniósł mój podbródek- wiem, że cię zraniłem i postawiłem w strasznej sytuacji ale sam nie wiem dlaczego o tym wszystkim z tobą nie porozmawiałem. Wiem, że już jest za późno na wycofywanie się ale błagam wybacz mi bo jest mi z tym wszystkim cholernie źle. Brakuje mi ciebie- pocałował mnie w czoło
-Też tęsknie ale sama nie wiem co powinnam zrobić. Dopiero wróciłam do Polski i odzyskałam rodzinę, mam ważny kontrakt w klubie, w końcu zaczęło się wszystko układać i boję się zostawiać wszystko. Z drugiej strony nie chcę by to między nami się popsuło
-Też nie chcę. Odpowiedz mi aby na jedno pytanie
-Jakie?- pytam i patrzę mu w oczy
-Kochasz mnie?
-Jak wariatka- mówię, a chwile później czuję jego usta na swoich
-więc damy radę, coś wymyślimy
-W styczniu mogłabym do ciebie przyjechać..- zaczynam, a on znowu mnie całuje
-damy radę. Musimy bo jak nie my to kto malutka?

............................................................
Dodaję i nawet tego nie komentuje. Przepraszam, że tyle musiałyście czekać i przepraszam za ten przeskok
Kisses ♥♥

                                                       Wyczuwam koniec????

czwartek, 3 lipca 2014

63.

Wróciliśmy prawie na obiad. Pomoglam jeszcze wszystko wynieść na taras i chwile pózniej jedliśmy i rozmawialiśmy na świeżym powietrzu.
-Lenko ty jestes z Gizycka tak?- spytała mama siatkarzy
-tak dokładnie.
-a powiedz mi. Istnieje jeszcze taki hotel, niedaleko głównej plaży? Kiedyś sie chyba nazywał Przystań- spytała
-oczywiście- usmiechnelam sie- nadal sie tak nazywa z tym, że zmienił właścicieli No ale wszystko zostało w rodzinie
-a co z była właścicielka coś sie stało?
-nie broń Boże, babcia po prostu postanowiła odpocząć od tego
-babcia?
-No tak. Hotel należy teraz do moich rodziców, ale poprzednio właścicielem byli moi dziadkowie
-niesamowite- zasmial sie pan Jarek- jaki ten świat mały. Często tam jeździliśmy zanim pojawili sie chłopcy, kilka razy pózniej tez udało nam sie wyskoczyć tam na wakacje
- tego sie nie spodziewałam, pewnie kojarzą państwo w takim razie moja mamę, pracowała tam na recepcji, ma na imie Judyta
-a tata Tomek?- spytała mama Michała
-dokładnie
-w takim razie pozdrów ich. Kilka imprez razem przeżyliśmy- zasmiala sie
-przekaże na pewno- usmiechnelam sie,-ze tez rodzice nie skojarzyli po nazwisku
-nic straconego. W sumie jestes podobna do mamy jak tak na ciebie patrzę. Prawda kochanie?
-odrobine ale ja sie nie znam. No cóż jak masz charakter po mamie to Michał biedny jestes
-czyli twoja mama jest tez uparta, wredna...
-kochana, inteligentna, utalentowana, piękna czy o czy,s zapomniałam- zazartowalam
-skromna- wtrącił Błażej
-tego nawet nie trzeba wspominać to sie widzi- zasmialam sie- a tak na serio to faktycznie mamy z mama podobne charaktery ale ja mam dodatkowo tatkowy spokój- przytuliłam sie do siatkarza- prawda?
-tak tak. Co mam innego powiedziec?- zasmial sie,a mnie rozdzwonił sie telefon
-przepraszam na chwile- powiedziałam i Odebrałam, szybko musiałam przestawić sie na język hiszpański- Milena Szal.... Si... Claro... Bien..... No, gracias. Por desgracia, No este año, lo siento. Escuchar
-coś sie stało?- spytał Misiek
-nie, dzwonił do mnie menadżer kadry, zaproponował mi prace na okres mundialu w Brazylii bo brakuje im kogoś z doświadczeniem
-i?
-nie zgodziłam sie
-dlaczego?- spytał Błażej
-długa historia, poza tym mam zobowiązania tu w Polsce
-No trudno czyli nie bedzie biletów po znajomosci- zasmial sie Misiek
-i tak przez kadrę nie bedziesz miał czasu, a jak coś to mogę wam w sezonie załatwić bilet na mecz z Realem- zasmialam sie- Alexis na pewno mi nie odmówi zawsze miał do mnie słabość- powiedziałam i pocałowałam Michała w poliko- zreszta nie on jedyny

Koło 18 zebrało sie większe towarzystwo, poznałam najbliższa rodzine mojego chłopaka i muszę stwierdzić, że miło mnie przyjęli. Bardzo dobrze gadało mi sie z Anka i kuzynka chłopaków Sara, okazało sie, że miała okazje tak jak i ja pracować w hiszpani co prawda inna branża ale za to to samo miasto, więc wreszcie sie nagadałam. Kroplami właśnie pomidory do sałatki by pomoc gospodyni, gdy do kuchni wszedł Michał z synkiem kuzyna na rękach
-Kamilku poznaj ciocie Lene, ciocia jest wredna ale lubi dzieci, więc dla ciebie bedzie kochana- tłumaczył niespełna rocznemu chłopcu
-super mi reklamę robisz- zasmialam sie i wytarlam ręce- mogę go na chwile?
-jasne
-to zanieś sałatkę na ogród, a my idziemy za tobą. Swoją droga wszyscy w około moja takie kochane bobasy, a ja? Tez chce
-popros Alexisa zawsze miał do ciebie słabość- zironizował i postawił sałatkę, odeszlismy kawałek dalej po drodze oddając malca mamie
- czy pan jest zazdrosny?- spojrzałam mu w oczy
-jak cholera
-o kolegę z pracy? W dodatku byłej
-tak i nie wiem jak mnie przekonasz, że mam o co
-teraz mnie prowokujesz? A co jak sie nie złamie?
-to sam cie złamie- przesunął mnie do siebie i objął w tali
-No nie wiem, nie wiem. Co ja bym z tego miała?
-coś wspominając o bobasie?
-ale, że z tobą?- podpuszczalam go
-coś ci nie odpowiada?- pocalowal mnie delikatnie
-sama nie wiem- przygryzam jego warge i pocałowałam go- musiałbyś mnie jakoś przekonać
-z miłą chęcią tylko niech oni wszyscy stad idą
-jestes bardzo nie goscinny- zarzucilam mu ręce na szyje
-bo mnie prowokujesz
-moja wina? Prowokowalabym cie, gdybym zaczęła cie teraz całować,a ja tylko grzecznie sie przytulam
- w sumie masz racje- wyszeptal mi w usta- to nic takiego- i pocalowal mnie w czoło
-kocham cie- usmiechnelam sie- za to, że przez jeden pocałunek w czoło sprawiasz, że czuje sie jak mała dziewczynka, którą trzeba bronić, a gdy mnie przytulaniu to czuje, że jestem bezpieczna i dla mnie jestes superbohaterem wiesz?- powiedziałam, a on przytulił mnie jeszcze mocniej
-tez cie kocham Milka...

.....................
Wiem, że dzisiaj słodko, mdłości cukierkowo i przewidywalnie No ale tak mnie natchnieło i co miałam zrobić? To chyba dlatego, że sama czuje sie nie kochana to niech chociaz Milka jest szczęśliwa :D
Taka prośba tyle was odwiedza mojego bloga, a tak mało komentuje No ej miski napiszesz chociaz czy sie podoba prooooooosze. Tu tobie oczy kota ze Shreka
KISSES

czwartek, 26 czerwca 2014

62.

Romantyzmu mi się cholera zachciało, a teraz mnie tak nogi bolą, że wstać z łóżka nie potrafię, a muszę bo zaraz musimy jechać na poprawiny, a po obiedzie planujemy ruszyć w drogę do Wałcza.
-Lenka wstawaj- do pokoju wchodzi Michał
-Nie umiem- robię smutną minę- nogi mnie bolą
-Takie uroki romantyzmu- zaśmiał się i wziął mnie na ręce
-co ty robisz?
-idziemy wziąć prysznic
-ale...
-twoi rodzice pojechali już do restauracji, nikogo już nie ma
-i chcesz mnie wykorzystać- pytam z udawanym oburzeniem
-nie ja chce ci tylko pomóc- mówi i całuje mnie

Po prysznicu i względnym ogarnięciu się czuję się znacznie lepiej, ale nogi i tak mnie bolą. Dzisiaj włosy zostawiam skręcone i zrobiłam delikatny makijaż. Jako, że jest ciepło to stawiam na coś eleganckiego ale i wygodnego.
-Po co ci te buty?
-bo są ładne i nie wyglądam w nich na niska przy tobie
-ale bolą cię nogi, a poza tym nie wyglądasz na niską. Jesteś idealna- mówi i podaje mi moje balerinki
-ale...
-nie ma ale. Ubieraj i pakuj swoje rzeczy to pojedziemy prosto z sali- mówi i całuje mnie delikatnie.
Już po 20 minutach parkujemy pod restauracją i wchodzimy na sale trzymając się za ręce. Witamy się ze wszystkimi, którzy już przyszli. No prawie wszystkimi bo do Kai, która bajeruje kelnera nawet nie podchodzimy. Swoją drogą biedny chłopak. Siadamy przy stole z innymi "młodymi" z mojej rodzinki. Siedzimy na poprawinach około dwóch godzin po czym, żegnamy się i ruszamy w drogę. Ten wariat nie pozwolił mi prowadzić i całą drogę jechał właśnie on.
Wydurnialiśmy się przez prawie całą drogę. Na miejscu byliśmy jakoś przed 22. Zaparkowaliśmy pod domem jednorodzinnym i z walizkami, a właściwie walizeczkami ruszyliśmy do drzwi. Chłopak wpuścił mnie, a chwile później razem weszliśmy do salonu w, którym paliło się światło
-Cześć wam już jesteśmy- powiedział przyjmujący
-Cześć brat o jak miło- mówi i podchodzi do mnie-Lena dobrze pamiętam?
-Dokładnie, hej- uśmiecham się
-I tak nie wierzę, że taka dziewczyna jak ty jest z moim bratem- mówi, a ja zaczynam się śmiać
-a jednak
-Dobra Błażej gdzie są wszyscy?- pyta Misiek
-Rodzice u sąsiadów, babcia śpi, a Anka pod prysznicem ja też już idę. Macie naszykowany twój pokój.
-Dzięki to my też się zbieramy

Pół godziny później leżałam już wtulona w przyjmującego... Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym aż w końcu zasnęłam.
Wstalam rano i poszłam sie szybko odświerzyc, ubrałam sie i włosy zwiazalam w kitke. Weszłam do pokoju i Obudziłam siatkarza. 20 minut pózniej poszlismy na śniadanie. Poznałam resztę rodzinki Michała, a jego tata zaczął sie śmiać, że nawet po pracy bede go spotykała. Pózniej razem z Anka pomoglysmy mamie chlopakow w naszykowaniu wszystkiego na obiad i deser.
Koło 13 Misiek "porwał" mnie na spacer bo jak twierdził musi mi coś pokazać.
-daleko jeszcze? Juz chyba od 20 minut idziemy- marudziłam
-juz blisko. I nie marudź bo cie tu zostawie
-za bardzo mnie kochasz. Poza tym kto by ci marudzil?
-No tak zapomniałem, dla marudzenia warto cie miec
-taki moj urok- Uśmiecham sie
-oj dziewczyno co ty w sobie masz, że ja to wytrzymuje?
-wrodzony urok osobisty- Wystawiłam języ
-jestesmy na miejscu- mówi i pokazuje mi..... Płac zabaw
-serio?
-No co tu zaczynałem grać w siatkowke, tam jest boisko do plazowki- wskazuje- chodź- chwyta mnie  za rękę
-gdzie?
- na karuzele, ja sie nie zmieszcze ale ty owszem- powiedział i posadził mnie na tym ustrojstwie
-nie uważasz, że jestem na to juz trochę za stara? Poza tym pełno tu dzieci, które dużo lepiej pasują do tych "zabawek"
-przestań marudzić- pocalowal mnie i zaczął kręcić. Ten facet wykańcza mnie psychicznie, fizycznie i nerwowo, a mimo wszystko go kocham. Chyba zwariowalam...

..................
Wiem, że krótki i wiem, że po dluuuuuuuugiej przerwie ale trochę mi sie zycie pokomplikowalo :(... Mimo wszystko u was zaległości nie mam i cały czas czytałam, teraz bede komentować xd.
Rozdział z tych przejściowych juz niedługo bedzie sie działo ^^.
Dziękuje Agnieszce,że tak mnie promuje i wszystkim wam za wytrwałość i cierpliwość. Postaram sie wiecej tak nie zniknąć
KISSES

środa, 4 czerwca 2014

61.

Z chęcią tańczyłabym tak resztę wieczoru, ale DJ ogłosił krótką przerwę techniczną, wiedziałam co się święci, więc poszłam do łazienki i związałam włosy w kucyk, poprawiłam makijaż i zmieniłam ciuchy na odpowiednie do naszej niespodzianki. Chwilę później byłam już na sali tanecznej gdzie prawie wszyscy goście zebrali się na prośbę DJa.
-Drodzy państwo świadek prosił mnie o to bym was tu wszystkich zebrał. Teraz wybierze najpiękniejszą z pań tu zaproszonych, tylko biedaczek nie chce dostać w twarz od młodego, więc Alicja jest nietykalna
-Nie chcę też oberwać od jej partnera ale Michał mam nadzieję, że wybaczysz mi jeśli porwę na 3 minuty Lenę- powiedział Nikodem i wyciągnął do mnie rękę, którą chwyciłam- Nie będziemy dłużej trzymać was w niepewności. Przygotowaliśmy z Lena niespodziankę i cieszę się, że działam w zmowie z siostrą młodego bo teraz nie tylko wszyscy mężczyźni na sali zazdroszczą jej partnerowi ale także i mi
-Mamy nadzieję, że niespodzianka się spodoba, a ty mi tak nie słodź- zaśmiałam się i zeszliśmy ze sceny. Goście zrobili nam miejsce, a my zaczęliśmy show. Bałam się tego jak wyjdzie bo dawno tego nie robiliśmy, ale po skończeniu byłam zadowolona, a ludzie bili nam brawo. Nikodem podziękował mi za współpracę, odebraliśmy kilka gratulacji i słów zachwytu. Tata stał dumny jak paw koło rodziców Ali i Rudej, moja bratowa i brat uśmiechali się do nas, a pewna ruda jędza stała wkurzona z boku sali, bo wszyscy byli zachwyceni. Ludzie zaczęli tańczyć do kolejnych utworów, a ja poszłam się przebrać i przewietrzyć bo nigdzie nie widziałam Michała. Oparłam się o barierkę na tarasie i zamknęłam oczy
-Zmarzniesz- usłyszałam, a chwilę później na ramionach poczułam marynarkę
-gdzie mi zwiałeś?- spytałam i wtuliłam w ramiona w siatkarza
-musiałem takiemu jednemu uświadomić, że "ta lala w różowym" jest zajęta
-tylko mi nie mów, że się biłeś z jakimś chłopakiem
-nie, ale gdyby powiedział parę słów więcej to by miał nos złamany
-wariat- mówię i całuje go
-swoją drogą mam być zazdrosny o ten taniec z Nikodemem?
-nie masz o co. Jego nie kocham i nie mam zamiaru się do niego przeprowadzić
-mam rozumieć, że się zgadzasz na moją propozycję?
-jeśli dalej jest aktualna, a prezes przedłuży ze mną umowę
-kocham cię- całuje mnie
-słodko, że aż mdli- słyszymy i odrywamy się od siebie
-czego znowu chcesz? Nie widzisz, że nam przeszkadzasz?- mówi wściekły chłopak
-nie rozumiem cię. Co ty widzisz w tej puszczalskiej lafiryndzie?
-nie uważasz, że jesteś ostatnią osobą, która może wygłaszać jakiekolwiek opinie na temat Leny? Jedyną puszczalską lafirynda w tym towarzystwie to jesteś ty. Widziałem cię z tym gościem w klubie, więc daruj sobie. Odwal się od nas raz na zawsze dziewczyno i idź stąd póki jestem spokojny bo przestanę dbać o to czy twoi rodzice, którzy tu idą usłyszą więcej o swojej córeczce- powiedzial, a dziewczyna zmierzyła nas jeszcze wzrokiem i wróciła wściekła do restauracji- mam nadzieję, że to pomoże
-dziękuje- muskam jego usta
-za co?
-za to, że jesteś
-możesz się ładnie odwdzięczyć
-jak?
-3 maja przylatuje mój brat i mamy mały zlot w Wałczu. Pojedziesz ze mną
-skoro chcesz- mówię i wtulam się w niego. Stoimy jeszcze chwilę na tym tarasie, a później wracamy na oczepiny do sali. Uśmiałam się niesamowicie bo welon i muchę złapali Jagoda i Patryk i oficjalnie powiedzieli mojej części rodzinki, że faktycznie planują ślub i następna impreza u nich, chyba że ktoś ich uprzedzi i tu nie wiem dlaczego spojrzeli w naszą stronę. Następną zabawą było podawanie prezentu osobie, która odpowiada opisowi przeczytanemu przez DJa i tak oto dowiedziałam się, że mam najlepsze nogi, najpiękniejsze oczy i seksowną pupę. Ostatni tytuł przyznał mi jakiś kuzyn Alicji i wyczułam, że to z nim Michał miał spięcie bo zmierzyli się wzrokiem, a Misiek zacisnął dłonie w pięści...
Reszta wesela minęłam już na tańcach, zabawach i śpiewaniu sto lat. Koło 5 rano postanowiliśmy wracać jako jedni z ostatnich. Szliśmy na pieszo bo jak stwierdziłam marzył mi się romantyczny spacer podczas wschodu słońca.

..............................................................
Odkupuje winy. Korzystajcie z mojego zapalenia ucha i czytajcie!!!
Przepraszam Aga i tak mnie kochasz prawda? Dedykacja dla Ani, której blog przekonuje mnie do Kędzierzyna :*
Kisses