Poszłam w kierunku szatni. Zapukałam do drzwi i weszłam. Chlopacy rozmawiali właśnie z Lorenzo.
-przeszkadzam?- spytałam
-jeśli to nie sprawa zycia i śmierci to tak- zasmial sie trener
-w sumie... Chciałam życzyć wam panowie powodzenia- powiedziałam i wróciłam na hale.
Kibice zajmowali juz swoje miejsca, a Resovia wyszła na rozgrzewkę, po chwili na boisku pojawili sie także Jastrzebianie. Weszłam na boisko i podeszłam do Michała, który rozmawiał i rozgrzewał sie z Dimą.
-Misiek możemy pogadać?- spytałam
-teraz nie mam czasu, ale spytał kogoś z Resovi na pewno znajdzie dla ciebie czas
-Daruj sobie- powiedziałam i poszłam na swoje miejsce. Tak wkurzona dawno nie byłam i chyba było to widoczne bo podszedł do mnie Patryk
-co sie stało młoda?
-nic
-siostra mów
-nie twoja sprawa. Zacznij sie zajmować swoim życiem i nie wpierdalaj sie w moje- warknęłam
-uspokoj sie bo chce ci tylko pomoc, jak coś to przyjdz, jasne?
-jasne- powiedziałam i usiadlam na krześle. Otworzyłam swojego laptopa i postanowiłam wykorzystać czas rozgrzewki na pisanie rozkładu ćwiczeń dla moich młodzików. Mecz rozpoczął sie punktualnie i mimo walki obu zespołów zakończył sie naszym zwycięstwem. Po wszystkich oficjalnych punktach weszłam na boisko i każdemu gratulowalam. Podeszłam do przyjmujacego
-gratuluje Misiek- przytuliłam go
-dzieki, ale chyba powinnaś kogoś pocieszyć
-nie widzę takiej potrzeby i nie wiem o kim mówisz
-Gratulacje stary, ładnie mi tam grać- podszedł do nas Igła
-dzieki, wiadomo bo jak nie my to kto? - spytał Michał
-No nikt inny, a tobie młoda jak sie podobał mecz?
-świetny bo my wygraliśmy- zasmialam sie- ale nie będę przeszkadzać.
-przestań, młodzi chcieli cie zobaczyc
-to ja ich poszukam, a wy gadajcie- powiedziałam i ruszylam w stronę Iwonki i dzieciaków
Godzinę po meczu wszyscy pakowalismy nasze torby i walizki.
-masz- podeszłam do Michała i oddałam mu kluczyki
-nie wracasz ze mną?
-nie wiem czy mogę
-nie wiem czy chcesz. A może zostaniesz w Rzeszowie
-niby po co?
-No nie wiem, żeby spotkać sie z tym kolesiem z kawiarni, albo z Nikolajem
-o co ci chodzi co?- spytałam wkurzona
-o nic ale swietnie wam sie rozmawiało przed meczem
-masz racje. Bardzo miło było z nim porozmawiać
-to może z nim tu zostaniesz?
-wkurwiasz mnie! Mam prawo rozmawiać z kim chce i kiedy chce, a ty zachowujesz sie jak idiota. Co to za wspomniane co? Czy ja ci robię awantury o byle co?
-nie masz powodów
-nie, a ty masz?
-tak bo on sie slinił na twój widok
-może on na moj tak, ale ja na jego nie. Zastanów sie czego chcesz bo mam tego dość- powiedziałam i z walizką i torba poszłam do trenera.
Chwile pózniej Siedziałam w autokarze z laptopem, kończąc zaczęła przed meczem prace. Chlopacy byli zdziwieni tym, że wracam z nimi, a nie z przyjmującym ale nie zadawali żadnych pytań i chwała im za to. Po skończeniu rozpiski zadzwoniłam do pana Jarka i powiedziałam, że wszystko wysłałem mu na maila i ustaliliśmy na która mam pojawić sie w piątek. Po dwóch godzinach jazdy zatrzymaliśmy sie na stacji. Kupiłam jakiegoś baronów mussli i wodę i po zjedzeniu tego zasnęłam w fotelu autokaru.
Obudziło mnie delikatne szturchanie w ramię
-Lenka jesteśmy na miejscu, wstawaj
-Mhmmm-przeciagnelam sie i wyszłam z kuzynem z autokaru
-chodź do mnie do auta podwiozę cie do mieszkania
-dzieki Patryk-poszłam za nim, a on taszczył swoją torbę i moja walizkę. Wsiadlam do auta i ruszylismy- przepraszam, nie powinnam sie na ciebie wkurzać
-nie ma sprawy, lepiej na mnie niż na trenera czy prezesa, a co sie stało
-nie wazne. Powiem ci kiedy indziej
-ok. Jak chcesz, a dzisiaj możesz odebrać samochód, Jagoda powiedziała, że z tobą pojedzie, a ja zostanę z młodym.
-dzieki, to koło 15 niech po mnie przyjedzie- usmiechnelam sie delikatnie-dzieki- pocałowałam go w poliko i po wyjściu z auta i zabraniu swojej walizki ruszylam do swojego mieszkania.
Szybki prysznic i prosto do łóżka, w końcu byl środek nocy.
Obudziłam sie po 9. Ubrałam dres do biegania i ruszylam przed siebie. Musiałam pomyśleć, a to byl najlepszy pomysł. Nie wiem czy świadomie czy nie ale biegłam koło mieszkania przyjmujacego. Zauważyłam, że wchodzi do klatki ale nie sam.....z Kaja... Ruszylam czym prędzej na swoje osiedle. W spozywczaku kupiłam kilka rzeczy i wróciłam do mieszkania. Zjadłam szybkie śniadanie, wywalilam na balkonie trzy papierosy i poszłam pod prysznic. Ciało obmywala ciepła woda, a twarz łzy. Nie wiem dlaczego plakalam czy ze złości czy z bezsilności. Miałam wszystkiego dość, najchętniej weszlabym teraz do łóżka i nie wychodziła z niego No ale cóż zawsze byłam silna to i teraz będę, więc po wzglednym ogarnieciu sie postanowiłam posprzątać itp. Koło godziny 14 gdy juz wszystko lsnilo poszłam do sypialni i zrobiłam makijaż, włosy zwiazalam w wysokiego kucyka i ubrałam sie. Spakowalam dokumenty, i inne potrzebne superlatywach do torebki. Zamknelam mieszkanie i poszłam do sklepu. Kupiłam dwa mało soki pomarańczowe i wróciłam pod blok. Chwile pózniej podjechala Jagoda i ruszyłyśmy w drogę do Katowic. Okazało sie to świetna terapia bo powiedziałam jej wszystko co leżało mi na sercu, a ona wyraziła swoją opinie, która brzmiała tak ŻYJE Z DEBILAMI. Nie ma to jak miec wsparcie. Odebralysmy moj samochód i postanowiliśmy odwiedzić galerie. Po zakupach poszliśmy na czekoladę i sernik do kawiarni
-właśnie świnio ładnie to tak sie nie pochwalić przyjaciółce- spytałam
-ale o co chodzi?
-No nie wiem może o to, że Patryk oświadczył ci sie jak byłam w Hiszpanii, a ty do tej pory sie nie pochwaliłaś
-jak długo wiesz?
-długo
-przepraszam, wybaczysz?
-jeśli dostanę zaproszenie to ewentualnie
-masz to jak w banku, ale masz pogodzić sie z Michałem
-do tego trzeba dwojga, a ja nie zrobiłam niczego złego!!!
-mówisz Jakbyś nie znała facetów
- bo widoczni ni pe znam. Hiszpanie różnią sie od Polaków i chyba tęsknię za ich bezposrednoscia
-nie marudź. Wracamy bo coś czuje, że przydać sie w domu
..............................
No to gramy o trzecie miejsce... I tak jestem dumna :). Mam nadzieje, ze ze Skra zagra Resovia :D
A co do tego na górze to chyba nie wyszło ale mam nadzieje, że i tak spomentujecie. Zastanawiam sie nad zawieszeniem ale sie zobaczy.
PS. W pierwotnej wersji rozdział 51 miał być epilogiem, ale nie wyszło :(
KISSES
Jest to opowieść o dziewczynie, która na pozór jest twarda, a w nocy płacze w poduszkę...
poniedziałek, 14 kwietnia 2014
sobota, 12 kwietnia 2014
50.
Mówiąc wszyscy mam na myśli całość naszej drużyny. Na metr kwadratowy przypadało dwóch i pól siatkarza, dla niektórych raj, a dla mnie masakra bo trzeba było omijać ich. Po wielu próbach przeszłam na druga stronę pokoju i usiadlam miedzy Michałem, a Damianem. Uroki bycia drobna osobą.
-co robicie?-spytałam
-bedziemy oglądać jakieś kabarety- powiedział Mateusz
-to zostaje z wami. Bądźcie szczęśliwi-powiedziałam i oparłam głowę o ramię Miśka.
Nie wiem ile tak oglądaliśmy, ale stanowczo chłopaki zaczęli sie juz kręcić, więc poszliśmy na stołówkę na kolacje. Jako, że smakował im obiad to rozkazalam zanieść sie na stołówkę. Moim osobistym tragarzem okazał sie Patryk.
Podczas kolacji, która składała sie ze szwedzkiego stołu usiadlam miedzy kuzynem, a Michałem, tyłem do drzwi.
-Ludzie trzeba zacząć sie zachowywać- powiedział Rob
-to znaczy?- spytał Damian
-właśnie weszli tu prezes z żoną i Maksymilian- wyjaśnił środkowy
-jupi jej- powiedziałam z udawanym entuzjazmem. Prezes podszedł do stolika i z wszystkimi sie przywitał, tak samo jego żona. Kiedy podszedł do nas Maks to wszyscy zajęli sie sobą i przestali zwracać na niego uwage
-Witam. Leno znajdziesz dzisiaj dla mnie chwile?- spytał
-zależy o co chodzi bo mam plany
-mam dla ciebie rozpiskę związaną z tymi targami na, które jedziemy
-to chyba może zaczekać do jutra?
-tak, ale...
-w takim razie dasz mi to jutro, a teraz wybacz ale ja idę- powiedziałam i wstalam od stołu
-Melka czekaj, idę z tobą- powiedział Michał i chwycił mnie za rękę. Tak wyszliśmy ze stołówki- to jakie masz plany na dziś?
-Krzysiek dzwonił, że czeka w jednej z kawiarnii razem z Iwonka. Obiecalam, ze po kolacji do nich przyjdę
-to miłego wieczoru- powiedział
-myślałam, że pójdziesz ze mną- przytuliłam sie do niego bo akurat jechaliśmy winda
-w takim razie za 10 minut będę po ciebie w pokoju. Wezmę tylko okulary
-dobrze to za za chwile sie widzimy- pocałowałam go w poliko i weszłam do siebie. Szybko sie przebralam i rozpuscilam włosy i byłam gotowa.
30 minut pózniej plotkowałyśmy z Iwonką, a panowie rozmawiali na swoje tematy. To chyba odpowiedni moment na wyjaśnienie skąd znam Igle i jego żonę. Otóż, gdy Patryk zaczynał grę w reprezentacji ja często go odwiedzalam i tam poznałam Krzysia. Jako, że kiedyś spędzałam wakacje u koleżanki to wpadlam przypadkiem na Ignaczakow i kilka razy sie z nimi spotkałam. W zeszłym roku Iwonka z dzieciakami przyjechali do mnie na kilka dni.... No ale mniejsza... My piliśmy wino, a panowie grzecznie colę w końcu jutro mecz. Gadalismy wspólnie na wszystkie tematy
-Wiesz co ci młoda powiem?- spytał libero
-co?
-zrobiłaś duuuuuże wrażenie na moich kolegach z drużyny, a na Nikolaju to juz w ogóle. Chciał twój numer
-nie on pierwszy i nie ostatni
-przestań, bierz sie bo chłopak jest słodki- zasmiala sie Iwona, ja sie tylko usmiechnelam na widok miny Michała.
Wracalismy przed 22. Zostałam odprowadzona pod same drzwi.
-będę spała do 14
-nie możesz, niestety ale jutro praca wzywa
-ale ja nie wstane
-dasz radę, przyjdę cie obudzić
-obiecujesz?
-tak obiecuje
-dziękuje- pocałowałam go
-nie ma sprawy, dobranoc Milenko- dostałam buziaka i chłopak poszedł w stronę swojego pokoj...
-Misiek!!!
-tak?-obrócił sie w moja stronę
-lubię jak jestes zazdrosny- zasmialam sie i weszłam do pokoju.
Zaraz po śniadaniu pojechałam na hale bo obiecalam pomoc we wszystkich formalnosciach. W dresik wracam do hotelu by ogarnąć sie przed meczem o awans. Miałam jakieś 30 minut do umowionej godziny na szczęście dostałam kluczyki i dokumenty od auta Michała. Wybiegłam do pokoju i zamknelam sie w łazience. Prysznic, suszenia ciała, balsam, suszenie włosów, makijaż, bielizna i wyrzucanie ciuchów z walizki by znaleźć to co spakowalam na mecz. Ostatnie poprawki przed lustrem, wszystkie potrzebne rzeczy do torebki i biegiem do auta.
Podjezdzam pod hale i Parkuje auto na wyznaczonym parkingu. Biorę torebkę i przepustkę, zamykam auto i po chwili jestem juz na hali. Torebkę zostawiam u statystykow, koło których będę siedzieć i idę do prezesa. Omawiam z nim kilka kwestii i dostaje małą zapinkę z logiem klubu, którą przypisać do marynarki. Podchodzę do Maksa i biorę dokumenty po czym szybko uciekam i idę do szatni. Przepustka przewieszona przez szlufki moich spodni umożliwia mi bezproblemowe dojście w miejsce, które wybrałam na cel. Kibiców zaczną wpuszczać dopiero za pól godziny, więc na hali jest jeszcze w miarę spokojnie. Wchodzę do szatni bez pukania i idę do trenera po podpisy w dokumentach z ligi. Mówię wszystko czego dowiedziałam sie do tej pory po czym wychodzę n hale.mwitam sędziów, obserwatorów z FIVB i komentujacych dzisiaj dziennikarzy.
-jaka ty dzisiaj zalatana- słyszę, gdy wreszcie siadam na chwile
-o hej Niko, taka praca
-nie zazdroszczę, ja nie jestem tak zorganizowany
-kwestia wprawy. A wy co ostatnie spacery przed meczem?
-coś w tym stylu. Na treningu zostawiłem stabilizator na trybunie i po niego przyszedłem
-a jakie nastroje w szatni?
-całkiem spoko, jest spokojnie
-i tak skopiemy cham tyłki
-nie ma szans. Ale od ciebie z chęcią odbiore gratulacje po meczu
-ok, przyniose ci chusteczki- rozesmialismy sie
-dobra ja spadam, bo chba czas sie przygotować
-No do zobaczenia- powiedziałam i z krzesełek dla zawodników przeniosłam sie na te dla statystykow i reszty.
-oj Lenka, Lenka co ty robisz z tymi facetami- usłyszałam za sobą
-co?
-wszyscy za tobą szaleją- mówi drugi trener- Maksymilian lata za tobą jak głupi, słyszałem, że kilku belchatowian tez oczarowalas, Niko wzroku nie może od ciebie oderwać, a Michał sie tylko wkurza bo nie chce pokazać, jak bardzo mu na tobie zależy
-co?
-byl tu przed chwila, ale jak zobaczył z kim rozmawiasz to wrócił do szatni wkurzony
-ale skąd...?
-ja dużo widzę, od tego jestem i widzę, że wy nie udajecie bo was do siebie ciągnie, poza tym widziałem was wczoraj jak wrociliscie- wyjaśnił
-to może ja pójdę go uspokoić...
...........................
Dluuuuugo ale mam nadzieje, że przetrwalyscie do końca :P
Jak sie podoba i co myślicie? Dzisiaj mam pracowity dzien, ale jestem dumna z Resovi i trzymam kciuki za moje kochane Jastrzębie *.*
KISSES
-co robicie?-spytałam
-bedziemy oglądać jakieś kabarety- powiedział Mateusz
-to zostaje z wami. Bądźcie szczęśliwi-powiedziałam i oparłam głowę o ramię Miśka.
Nie wiem ile tak oglądaliśmy, ale stanowczo chłopaki zaczęli sie juz kręcić, więc poszliśmy na stołówkę na kolacje. Jako, że smakował im obiad to rozkazalam zanieść sie na stołówkę. Moim osobistym tragarzem okazał sie Patryk.
Podczas kolacji, która składała sie ze szwedzkiego stołu usiadlam miedzy kuzynem, a Michałem, tyłem do drzwi.
-Ludzie trzeba zacząć sie zachowywać- powiedział Rob
-to znaczy?- spytał Damian
-właśnie weszli tu prezes z żoną i Maksymilian- wyjaśnił środkowy
-jupi jej- powiedziałam z udawanym entuzjazmem. Prezes podszedł do stolika i z wszystkimi sie przywitał, tak samo jego żona. Kiedy podszedł do nas Maks to wszyscy zajęli sie sobą i przestali zwracać na niego uwage
-Witam. Leno znajdziesz dzisiaj dla mnie chwile?- spytał
-zależy o co chodzi bo mam plany
-mam dla ciebie rozpiskę związaną z tymi targami na, które jedziemy
-to chyba może zaczekać do jutra?
-tak, ale...
-w takim razie dasz mi to jutro, a teraz wybacz ale ja idę- powiedziałam i wstalam od stołu
-Melka czekaj, idę z tobą- powiedział Michał i chwycił mnie za rękę. Tak wyszliśmy ze stołówki- to jakie masz plany na dziś?
-Krzysiek dzwonił, że czeka w jednej z kawiarnii razem z Iwonka. Obiecalam, ze po kolacji do nich przyjdę
-to miłego wieczoru- powiedział
-myślałam, że pójdziesz ze mną- przytuliłam sie do niego bo akurat jechaliśmy winda
-w takim razie za 10 minut będę po ciebie w pokoju. Wezmę tylko okulary
-dobrze to za za chwile sie widzimy- pocałowałam go w poliko i weszłam do siebie. Szybko sie przebralam i rozpuscilam włosy i byłam gotowa.
30 minut pózniej plotkowałyśmy z Iwonką, a panowie rozmawiali na swoje tematy. To chyba odpowiedni moment na wyjaśnienie skąd znam Igle i jego żonę. Otóż, gdy Patryk zaczynał grę w reprezentacji ja często go odwiedzalam i tam poznałam Krzysia. Jako, że kiedyś spędzałam wakacje u koleżanki to wpadlam przypadkiem na Ignaczakow i kilka razy sie z nimi spotkałam. W zeszłym roku Iwonka z dzieciakami przyjechali do mnie na kilka dni.... No ale mniejsza... My piliśmy wino, a panowie grzecznie colę w końcu jutro mecz. Gadalismy wspólnie na wszystkie tematy
-Wiesz co ci młoda powiem?- spytał libero
-co?
-zrobiłaś duuuuuże wrażenie na moich kolegach z drużyny, a na Nikolaju to juz w ogóle. Chciał twój numer
-nie on pierwszy i nie ostatni
-przestań, bierz sie bo chłopak jest słodki- zasmiala sie Iwona, ja sie tylko usmiechnelam na widok miny Michała.
Wracalismy przed 22. Zostałam odprowadzona pod same drzwi.
-będę spała do 14
-nie możesz, niestety ale jutro praca wzywa
-ale ja nie wstane
-dasz radę, przyjdę cie obudzić
-obiecujesz?
-tak obiecuje
-dziękuje- pocałowałam go
-nie ma sprawy, dobranoc Milenko- dostałam buziaka i chłopak poszedł w stronę swojego pokoj...
-Misiek!!!
-tak?-obrócił sie w moja stronę
-lubię jak jestes zazdrosny- zasmialam sie i weszłam do pokoju.
Zaraz po śniadaniu pojechałam na hale bo obiecalam pomoc we wszystkich formalnosciach. W dresik wracam do hotelu by ogarnąć sie przed meczem o awans. Miałam jakieś 30 minut do umowionej godziny na szczęście dostałam kluczyki i dokumenty od auta Michała. Wybiegłam do pokoju i zamknelam sie w łazience. Prysznic, suszenia ciała, balsam, suszenie włosów, makijaż, bielizna i wyrzucanie ciuchów z walizki by znaleźć to co spakowalam na mecz. Ostatnie poprawki przed lustrem, wszystkie potrzebne rzeczy do torebki i biegiem do auta.
Podjezdzam pod hale i Parkuje auto na wyznaczonym parkingu. Biorę torebkę i przepustkę, zamykam auto i po chwili jestem juz na hali. Torebkę zostawiam u statystykow, koło których będę siedzieć i idę do prezesa. Omawiam z nim kilka kwestii i dostaje małą zapinkę z logiem klubu, którą przypisać do marynarki. Podchodzę do Maksa i biorę dokumenty po czym szybko uciekam i idę do szatni. Przepustka przewieszona przez szlufki moich spodni umożliwia mi bezproblemowe dojście w miejsce, które wybrałam na cel. Kibiców zaczną wpuszczać dopiero za pól godziny, więc na hali jest jeszcze w miarę spokojnie. Wchodzę do szatni bez pukania i idę do trenera po podpisy w dokumentach z ligi. Mówię wszystko czego dowiedziałam sie do tej pory po czym wychodzę n hale.mwitam sędziów, obserwatorów z FIVB i komentujacych dzisiaj dziennikarzy.
-jaka ty dzisiaj zalatana- słyszę, gdy wreszcie siadam na chwile
-o hej Niko, taka praca
-nie zazdroszczę, ja nie jestem tak zorganizowany
-kwestia wprawy. A wy co ostatnie spacery przed meczem?
-coś w tym stylu. Na treningu zostawiłem stabilizator na trybunie i po niego przyszedłem
-a jakie nastroje w szatni?
-całkiem spoko, jest spokojnie
-i tak skopiemy cham tyłki
-nie ma szans. Ale od ciebie z chęcią odbiore gratulacje po meczu
-ok, przyniose ci chusteczki- rozesmialismy sie
-dobra ja spadam, bo chba czas sie przygotować
-No do zobaczenia- powiedziałam i z krzesełek dla zawodników przeniosłam sie na te dla statystykow i reszty.
-oj Lenka, Lenka co ty robisz z tymi facetami- usłyszałam za sobą
-co?
-wszyscy za tobą szaleją- mówi drugi trener- Maksymilian lata za tobą jak głupi, słyszałem, że kilku belchatowian tez oczarowalas, Niko wzroku nie może od ciebie oderwać, a Michał sie tylko wkurza bo nie chce pokazać, jak bardzo mu na tobie zależy
-co?
-byl tu przed chwila, ale jak zobaczył z kim rozmawiasz to wrócił do szatni wkurzony
-ale skąd...?
-ja dużo widzę, od tego jestem i widzę, że wy nie udajecie bo was do siebie ciągnie, poza tym widziałem was wczoraj jak wrociliscie- wyjaśnił
-to może ja pójdę go uspokoić...
...........................
Dluuuuugo ale mam nadzieje, że przetrwalyscie do końca :P
Jak sie podoba i co myślicie? Dzisiaj mam pracowity dzien, ale jestem dumna z Resovi i trzymam kciuki za moje kochane Jastrzębie *.*
KISSES
piątek, 11 kwietnia 2014
49.
Wybiegłam ze stołówki i ruszylam w stronę windy, która oczywiście była na ostatnim piętrze, więc ruszylam na schody. Przebiegłam swoje piętro bo wiedziałam, że w pokoju będą mnie szukać. Dosłownie minutę pózniej wbiegłam do pokoju Patryka i schowalam sie w szafie.
-Lena co ty robisz?- spytał skołowany
-chowam sie
-przed kim?
-przed twoimi wscieklymi kolegami
-a dlaczego?
-bo na śniadanie jest owsianka
-proszę powiedz, że żartujesz- usłyszałam- Lena?
-miałam powiedzieć, że żartuje ale niestety
-i ja mam cie schować?
-pozwól mi przeczekać tu śniadanie i trening po obiedzie wyjdę
-ok, to ja idę na dół. Nie zamykam pokoju
-ok ale nie mów im gdzie jestem
-jasne- usłyszałam trzask drzwi, więc wyszłam bo byłam pewna, że to Patryk wyszedł jakie było moje zdziwienie gdy zobaczyłam, że drzwi zastąpią nie kto inny tylko jeden z siatkarzy ze stołówki- Kurwa
-tez kobieta. Patryk zostawisz nas samych?- spytał
-jasne idę na śniadanie
-nie polecam
-ja tam lubię wszystko. No to ja nie przeszkadzam- powiedział i wyszedł
-to teraz bedziesz sie tłumaczyć
-ale ja naprawdę chciałam dobrze, a obiadek macie pyszny- broniłam sie
-to jestem w stanie przeżyć
-to o co ci chodzi?- spytałam skołowana
-o wczoraj
-a co było wczoraj?
-nie pamiętasz?- podszedł do mnie- a numer sobie zapisałaś?
-jaki nume... A ten numer... Oj No to byl tylko zakład, a ty nie miałeś nic przeciwko- objęłam go w pasie
-a co miałem powiedziec, że masz tam nie isc? Oni myślą, że udajemy
-ale nie jestes zły?
-No właśnie jestem
-i może mam cie przeprosić?
-jeśli nie chcesz, żeby Chlopacy cie zabili
-czy Pan mnie szantażuje?
-a czy Pani sie boi?
-a mam sie zacząć bać?
-wolałbym, żebyś zrobiła coś innego
-a co?- przygryzlam wargę
-wiesz dokładnie co-musnął moje usta
-jakoś nie bardzo
-nie? To w takim razie wolam chlopakow- powiedział i sie odwrócił
-chyba sobie przypomniałam- powiedziałam i pocałowałam go
Wsiadłam do autobusu i schowałam sie za Michałem.
-Lena i tak zginiłe marnie
-ale chłopcy to byl tylko wstęp, na obiad miał być stek z warzywami ale skoro owsianka nie pasowała to zadzwonię, że chcecie kurczaka na parze z ryżem
-tylko spróbuj, a nawet Michał ci nie pomoże- powiedział Krzysiek
-i po co te groźby? Nie wszystko zależało ode mnie śniadanie to byl pomysł waszego starego dietetyka. Swoją drogą chyba wiem dlaczego juz z wami nie pracuje skoro na każdym wyjeździe na śniadanie była owsianka...
Panowie ćwiczyli wszystko co trzeba na kolejny mecz, a ja wyszłam pozwiedzac Rzeszowska twierdze. W połowie mojego spaceru po hali napotkałam znajoma twarz
-cześć wujku
-Lenka? To ty?
-o to samo pytałeś w Jastrzebiu, aż tak sie nie zmieniłam
-Michał nie mówił, że przyjeżdżasz z nimi
-No to niespodzianka- powiedziałam
-to co przytulił sie wreszcie?- spytał, a ja od razu sie przytuliłam
-co tam u ciebie Krzysiu?
-a nic nowego, ale słyszałem, że zostawilaś Skre i pracujesz z mlodzikami z JW. A i ktoś coś wspominał, że spotykasz sie z moim kolega z kadry
-nie możliwe? Musiałeś źle usłyszeć. A wy co siłownia?
-nie zmieniaj tematu. Czyli nadal nikogo nie masz?
-poczułam sie Forever Alone będę płakała- wytarlam wyimaginowana łzę
-o nie jak ja to przeżyjea. Wybaczysz mi kiedyś?
-No kiedyś ewentualnie
-a tak wracając do twojego pytania to mamy mały mecz z twoimi Jastrzebianami
-Igła bo powiem wszystko Iwonie- ktoś krzyknął po angielsku
-No i zepsułeś Niko, a chciałem cie przedstawić mojej ślicznej towarzyszce
-juz sie poprawiam- podszedł do nas- Nikolaj- podał mi rękę
-Lena. Miło mi
-Mnie bardziej
-dobra dzieciaki idziemy na hale bo zaraz tam wszyscy bedą- powiedział Igła i w takim towarzystwie wróciłam na boisko.
Widziałam, że wszyscy są zszokowani, cześć Rzeszowska moja obecnością na hali, a cześć Jastrzebia tym, że śmiałam sie z Igła i Nikolajem No ale cóż kobiety są od tego by zaskakiwać.
Zeby ne było niezręcznie to Krzysiu I. Przedstawił mnie swoim kolega z drużyny, a Patryk przyznał sie, że jesteśmy ze sobą spokrewnieni. Łaskawca od siedmiu boleści. Postanowiłam porozmawiać z trenerem podczas meczu, który właściwie nie wyglądał jak mecz bo te wielkoludy co chwile sie wydurniali. W ten sposób przez godzinę poprawiam swoj włoski i przy okazji trener stwierdził, że gdybym była młodsza to by mnie zaadaptował. Tyle wygrać, więc z oboma trenerami jestem na ty.
Panowie poszli do szatni, a ja miałam na nich czekać, więc pięć minut pogadałam z Resoviakami i poszłam do autokaru moich ulubieńców. Siadam z tylu i czekałam...
W hotelu pyszny obiadek po którym Chlopacy wybaczyli mi śniadanie, poszłam więc do pan kucharek i poprosiłam o inne śniadanie na jutro bo przecież jestem taka kochana. Mhm po prostu chciałam miec spokój. Jako, że było mi ciepło to w swoim pokoju przebralam sie w coś luzniejszego i poszłam do pokoju w którym byli wszyscy...
............................................
Dodaje nowy mimo tego, że coś w nim jest takiego co sprawia, że mi sie nie podoba. Przecież juz i tak długo czekalyscie na poprzedni. Czekam na ten weekend i mecze, a i solidarnie informuje, że wybieram sie na mecz finalowy plusligi *.*
KISSES
-Lena co ty robisz?- spytał skołowany
-chowam sie
-przed kim?
-przed twoimi wscieklymi kolegami
-a dlaczego?
-bo na śniadanie jest owsianka
-proszę powiedz, że żartujesz- usłyszałam- Lena?
-miałam powiedzieć, że żartuje ale niestety
-i ja mam cie schować?
-pozwól mi przeczekać tu śniadanie i trening po obiedzie wyjdę
-ok, to ja idę na dół. Nie zamykam pokoju
-ok ale nie mów im gdzie jestem
-jasne- usłyszałam trzask drzwi, więc wyszłam bo byłam pewna, że to Patryk wyszedł jakie było moje zdziwienie gdy zobaczyłam, że drzwi zastąpią nie kto inny tylko jeden z siatkarzy ze stołówki- Kurwa
-tez kobieta. Patryk zostawisz nas samych?- spytał
-jasne idę na śniadanie
-nie polecam
-ja tam lubię wszystko. No to ja nie przeszkadzam- powiedział i wyszedł
-to teraz bedziesz sie tłumaczyć
-ale ja naprawdę chciałam dobrze, a obiadek macie pyszny- broniłam sie
-to jestem w stanie przeżyć
-to o co ci chodzi?- spytałam skołowana
-o wczoraj
-a co było wczoraj?
-nie pamiętasz?- podszedł do mnie- a numer sobie zapisałaś?
-jaki nume... A ten numer... Oj No to byl tylko zakład, a ty nie miałeś nic przeciwko- objęłam go w pasie
-a co miałem powiedziec, że masz tam nie isc? Oni myślą, że udajemy
-ale nie jestes zły?
-No właśnie jestem
-i może mam cie przeprosić?
-jeśli nie chcesz, żeby Chlopacy cie zabili
-czy Pan mnie szantażuje?
-a czy Pani sie boi?
-a mam sie zacząć bać?
-wolałbym, żebyś zrobiła coś innego
-a co?- przygryzlam wargę
-wiesz dokładnie co-musnął moje usta
-jakoś nie bardzo
-nie? To w takim razie wolam chlopakow- powiedział i sie odwrócił
-chyba sobie przypomniałam- powiedziałam i pocałowałam go
Wsiadłam do autobusu i schowałam sie za Michałem.
-Lena i tak zginiłe marnie
-ale chłopcy to byl tylko wstęp, na obiad miał być stek z warzywami ale skoro owsianka nie pasowała to zadzwonię, że chcecie kurczaka na parze z ryżem
-tylko spróbuj, a nawet Michał ci nie pomoże- powiedział Krzysiek
-i po co te groźby? Nie wszystko zależało ode mnie śniadanie to byl pomysł waszego starego dietetyka. Swoją drogą chyba wiem dlaczego juz z wami nie pracuje skoro na każdym wyjeździe na śniadanie była owsianka...
Panowie ćwiczyli wszystko co trzeba na kolejny mecz, a ja wyszłam pozwiedzac Rzeszowska twierdze. W połowie mojego spaceru po hali napotkałam znajoma twarz
-cześć wujku
-Lenka? To ty?
-o to samo pytałeś w Jastrzebiu, aż tak sie nie zmieniłam
-Michał nie mówił, że przyjeżdżasz z nimi
-No to niespodzianka- powiedziałam
-to co przytulił sie wreszcie?- spytał, a ja od razu sie przytuliłam
-co tam u ciebie Krzysiu?
-a nic nowego, ale słyszałem, że zostawilaś Skre i pracujesz z mlodzikami z JW. A i ktoś coś wspominał, że spotykasz sie z moim kolega z kadry
-nie możliwe? Musiałeś źle usłyszeć. A wy co siłownia?
-nie zmieniaj tematu. Czyli nadal nikogo nie masz?
-poczułam sie Forever Alone będę płakała- wytarlam wyimaginowana łzę
-o nie jak ja to przeżyjea. Wybaczysz mi kiedyś?
-No kiedyś ewentualnie
-a tak wracając do twojego pytania to mamy mały mecz z twoimi Jastrzebianami
-Igła bo powiem wszystko Iwonie- ktoś krzyknął po angielsku
-No i zepsułeś Niko, a chciałem cie przedstawić mojej ślicznej towarzyszce
-juz sie poprawiam- podszedł do nas- Nikolaj- podał mi rękę
-Lena. Miło mi
-Mnie bardziej
-dobra dzieciaki idziemy na hale bo zaraz tam wszyscy bedą- powiedział Igła i w takim towarzystwie wróciłam na boisko.
Widziałam, że wszyscy są zszokowani, cześć Rzeszowska moja obecnością na hali, a cześć Jastrzebia tym, że śmiałam sie z Igła i Nikolajem No ale cóż kobiety są od tego by zaskakiwać.
Zeby ne było niezręcznie to Krzysiu I. Przedstawił mnie swoim kolega z drużyny, a Patryk przyznał sie, że jesteśmy ze sobą spokrewnieni. Łaskawca od siedmiu boleści. Postanowiłam porozmawiać z trenerem podczas meczu, który właściwie nie wyglądał jak mecz bo te wielkoludy co chwile sie wydurniali. W ten sposób przez godzinę poprawiam swoj włoski i przy okazji trener stwierdził, że gdybym była młodsza to by mnie zaadaptował. Tyle wygrać, więc z oboma trenerami jestem na ty.
Panowie poszli do szatni, a ja miałam na nich czekać, więc pięć minut pogadałam z Resoviakami i poszłam do autokaru moich ulubieńców. Siadam z tylu i czekałam...
W hotelu pyszny obiadek po którym Chlopacy wybaczyli mi śniadanie, poszłam więc do pan kucharek i poprosiłam o inne śniadanie na jutro bo przecież jestem taka kochana. Mhm po prostu chciałam miec spokój. Jako, że było mi ciepło to w swoim pokoju przebralam sie w coś luzniejszego i poszłam do pokoju w którym byli wszyscy...
............................................
Dodaje nowy mimo tego, że coś w nim jest takiego co sprawia, że mi sie nie podoba. Przecież juz i tak długo czekalyscie na poprzedni. Czekam na ten weekend i mecze, a i solidarnie informuje, że wybieram sie na mecz finalowy plusligi *.*
KISSES
wtorek, 8 kwietnia 2014
48.
Do Rzeszowa dojechalismy po 18. Zameldowalismy sie w hotelu i poszliśmy coś zjeść.
Jako, że reszta drużyny juz przyjechała to postanowiliśmy wyjść na spacer. Poszłam, więc do pokoju i sie ogarnęłam po podróży. Szybki prysznic, kitka, delikatny makijaż i świeże ciuchy plus ulubione perfumy i byłam gotowa. Miałam jeszcze 5 minut do zbiórki na nasze wyjście, więc ruszylam na hol hotelu.
Po drodze spotkałam kuzyna i oczywiście muszę mu wytłumaczyć sytuacje z Michałem plus opowiedzieć jak tam minęło spotkanie rodzinne.
Pól godziny pózniej cała grupa jesteśmy w kawiarni na rynku i pijemy kawusie. Chlopacy oczywiście żartują i wciągają w to mnie. No ale na żartach sie nie kończy, otóż nasz kochany libero postanawia wygłosił teorie zycia, to znaczy na ten wieczór
-wiecie co?-zaczyna
-zaskocz nas-mówi Patryk
-faceci są zdecydowanie lepsi od kobiet w podrywaniu
-nie prawda- mówię od niechcenia
-to czemu zawsze faceci zdobywają numery dziewczyn, a nie odwrotnie. 15 minut dobrej bajery i jest twoja
-daj mi 10 i umówię sie na randkę- mówię w żartach
-nie dasz rady młoda
-watpisz we mniej?
-nie odpowiadaj. To sie zawsze źle kończy- śmieje sie Patryk
-to udowodnij. Michał nie masz nic przeciwko?
-raczej nie
-ok. W takim razie Lena masz całe 15 minut na umówione sie z tym kolesiem w czarnej koszuli przy barze
-co jak wygram?
-a co byś chciała
-na konferencji lub w wywiadzie mówicie, że mnie uwielbiacie plus chce duża Milke i wino włoskie
-a jak przegrała to po meczu przy wszystkich fankach całujesz Michała
-chcesz zabić moja kuzynke?- pyta Patryk
-watpisz PC we mnie? Ile mnie znasz? Umowa stoi-podaje mu rękę- patrzcie i uczcie sie.
Zdejmuje kurtkę i usta maluje blyszczykiem, a włosy rozpuszczam. Idę do baru i siadam na krześle obok chłopaka.
Nie mogę przegrać, więc juz po chwili żałośnie mrugam podczas rozmowy, śmieje sie i kokietuje go na inne sposoby. 7 minut pózniej chłopak zaprasza mnie na randkę za dwa dni, a po 10 minutach żegna mnie całusem w poliko, a ja wracam do stolika. Rzucam na stół numer telefonu plus kartkę z miejscem i godzina spotkania
-serio?- pyta zaskoczony Mateusz
-wyszłam z wprawy, kiedyś starczyłoby mi 5 minut
-nie wierze- mówi Damian, a ja z Patrykiem przybijamy piątkę
-wino pól słodkie,a Milka obojętnie- mówię po czym siadam koło Michała-wiecie co? Przeszłabym sie gdzieś
-to sobie idź- mówi libero
-oj Damianku nie fochaj juz wiesz, że ze mną sie nie zakłada. Nie ma takiej rzeczy, której nie zrobię dla Milki
-zapamietam
Po 10 minutach wychodzimy i idziemy pochodzić po okolicy ja oczywiście weszłam do spozywczaka i kupiłam czekoladę.
Szybko odnalazłam chlopakow i bez uprzedzenia uwiesilam sie na plecach mojego ulubionego przyjmujacego.
-teskniliscie?
-tak. Nie było cie całe 5 minut-powiedział wyższy z Michałów
-No widzicie juz żyć beze mnie nie potraficie
-Misiek co ona brała, że ma taki dobry chmur?- spytał moj kuzyn
-nie wiem, przy mnie niczego
-wolicie jak płacze?- pytam
-nie Milcia. Ale czy ja mam cie nieść?
-tak
-a nogi masz?
-mam ale podobno jestes moim chlopakiem, więc przydać sie na coś
-okej- powiedział i odstawił mnie na ziemie, po czym prrzerzucil mnie sobie przez ramię- wygodnie?
-bardzo. Mam fajne widoki- zasmialam sie
-wariatka-skwitowali mnie śmiechem
-ej zakochance na meczu, a właściwie przed i po meczu będziecie musieli pokazać jak bardzo sie kochacie- zasmial sie Michał (wyższy)
-dlaczego?- spytałam
-bo z naszym panem prezesem przyjedzie pan adwokat Maksymilian. Dziku weź ja postaw bo dziwnie mi sie mówi jak nie widzę jej twarzy tylko tyłek
-masz coś do mojego tylko?
-nie, ale wiesz wole twoja twarz
-o jak miło chociaz jeden.
Koło 22 wróciliśmy do hotelu i nawet połowe drogi szłam na pieszo bo Chlopacy stwierdzili, że robimy wiochę. W hotelu po szybkim prysznicu poszłam spać bo miałam juz dość wszystkiego.
Obudziłam sie po 8, a na 9 mieliśmy śniadanie. Nie musiałam isc na trening ale uznałem, że nie będę sie nudziła w pokoju skoro mogę posiedzieć na hali. Ogarnęłam sie więc i poszłam na stołówkę. Było juz kilka osób ze sztabu, a z zawodników tylko Dima, więc poszłam po moje śniadanko i podeszłam do niego
-można?
-jasne, siadaj
-dzieki- usmiechnelam sie- gotowy na trening ze mną?
-to ty dzisiaj prowadzisz nasz trening?- spytał z uśmiechem
-a co chcielibyście?
-z jednej strony tak, ale z drugiej po tym co widzę po młodych to chyba nie
-dzieki- powiedziałam ze śmiechem- oni mi jeszcze za to podziekuja
-tak jak my za to menu, które przygotowalaś- usłyszałam za sobą
-o hej Rob, a co nie smakuje owsianka z owocami itp.?
-nie-usiadł na przeciwko
-zapamietam- usmiechnelam sie
-dziękujemy- powiedzieli równocześnie
Jedliśmy w spokoju, aż po stołówce nie rozeszło sie głośne
-LENA CO TO DO CHOLERY MA ZNACZYĆ
uwierzycie, że tak szybko jak wtedy chyba jeszcze nigdy nie uciekałam, a to wszystko przez owsianke...
...........................
Tak dziwnie było siedzieć wsród kibiców skry i to w dodatku na tym poniedziałkowym meczu no ale cóż i tak bywa. Musz sie pochwalić, że ilośc zdjęć z siatkarzami, która zdobylam jest jak dla mnie wynikiem wspaniałym xd szkoda, że wynik taki,a nie inny No ale cóż są jeszcze mecze w JW. Po meczu nawet chwile rozmawiałam z Wojtaszkiem *.*, zdjęcie z Kubiakiem i Damianem jest, więc jestem z siebie dumna. Plus Karol K. Powiedział, że wcale nie jestem niska... Tyle wygrać xd.
A co do rozdziału to pisany spontanicznie po ogłoszeniu składu kadry z którego jestem prawie w 100% zadowolona.
KISSES
Jako, że reszta drużyny juz przyjechała to postanowiliśmy wyjść na spacer. Poszłam, więc do pokoju i sie ogarnęłam po podróży. Szybki prysznic, kitka, delikatny makijaż i świeże ciuchy plus ulubione perfumy i byłam gotowa. Miałam jeszcze 5 minut do zbiórki na nasze wyjście, więc ruszylam na hol hotelu.
Po drodze spotkałam kuzyna i oczywiście muszę mu wytłumaczyć sytuacje z Michałem plus opowiedzieć jak tam minęło spotkanie rodzinne.
Pól godziny pózniej cała grupa jesteśmy w kawiarni na rynku i pijemy kawusie. Chlopacy oczywiście żartują i wciągają w to mnie. No ale na żartach sie nie kończy, otóż nasz kochany libero postanawia wygłosił teorie zycia, to znaczy na ten wieczór
-wiecie co?-zaczyna
-zaskocz nas-mówi Patryk
-faceci są zdecydowanie lepsi od kobiet w podrywaniu
-nie prawda- mówię od niechcenia
-to czemu zawsze faceci zdobywają numery dziewczyn, a nie odwrotnie. 15 minut dobrej bajery i jest twoja
-daj mi 10 i umówię sie na randkę- mówię w żartach
-nie dasz rady młoda
-watpisz we mniej?
-nie odpowiadaj. To sie zawsze źle kończy- śmieje sie Patryk
-to udowodnij. Michał nie masz nic przeciwko?
-raczej nie
-ok. W takim razie Lena masz całe 15 minut na umówione sie z tym kolesiem w czarnej koszuli przy barze
-co jak wygram?
-a co byś chciała
-na konferencji lub w wywiadzie mówicie, że mnie uwielbiacie plus chce duża Milke i wino włoskie
-a jak przegrała to po meczu przy wszystkich fankach całujesz Michała
-chcesz zabić moja kuzynke?- pyta Patryk
-watpisz PC we mnie? Ile mnie znasz? Umowa stoi-podaje mu rękę- patrzcie i uczcie sie.
Zdejmuje kurtkę i usta maluje blyszczykiem, a włosy rozpuszczam. Idę do baru i siadam na krześle obok chłopaka.
Nie mogę przegrać, więc juz po chwili żałośnie mrugam podczas rozmowy, śmieje sie i kokietuje go na inne sposoby. 7 minut pózniej chłopak zaprasza mnie na randkę za dwa dni, a po 10 minutach żegna mnie całusem w poliko, a ja wracam do stolika. Rzucam na stół numer telefonu plus kartkę z miejscem i godzina spotkania
-serio?- pyta zaskoczony Mateusz
-wyszłam z wprawy, kiedyś starczyłoby mi 5 minut
-nie wierze- mówi Damian, a ja z Patrykiem przybijamy piątkę
-wino pól słodkie,a Milka obojętnie- mówię po czym siadam koło Michała-wiecie co? Przeszłabym sie gdzieś
-to sobie idź- mówi libero
-oj Damianku nie fochaj juz wiesz, że ze mną sie nie zakłada. Nie ma takiej rzeczy, której nie zrobię dla Milki
-zapamietam
Po 10 minutach wychodzimy i idziemy pochodzić po okolicy ja oczywiście weszłam do spozywczaka i kupiłam czekoladę.
Szybko odnalazłam chlopakow i bez uprzedzenia uwiesilam sie na plecach mojego ulubionego przyjmujacego.
-teskniliscie?
-tak. Nie było cie całe 5 minut-powiedział wyższy z Michałów
-No widzicie juz żyć beze mnie nie potraficie
-Misiek co ona brała, że ma taki dobry chmur?- spytał moj kuzyn
-nie wiem, przy mnie niczego
-wolicie jak płacze?- pytam
-nie Milcia. Ale czy ja mam cie nieść?
-tak
-a nogi masz?
-mam ale podobno jestes moim chlopakiem, więc przydać sie na coś
-okej- powiedział i odstawił mnie na ziemie, po czym prrzerzucil mnie sobie przez ramię- wygodnie?
-bardzo. Mam fajne widoki- zasmialam sie
-wariatka-skwitowali mnie śmiechem
-ej zakochance na meczu, a właściwie przed i po meczu będziecie musieli pokazać jak bardzo sie kochacie- zasmial sie Michał (wyższy)
-dlaczego?- spytałam
-bo z naszym panem prezesem przyjedzie pan adwokat Maksymilian. Dziku weź ja postaw bo dziwnie mi sie mówi jak nie widzę jej twarzy tylko tyłek
-masz coś do mojego tylko?
-nie, ale wiesz wole twoja twarz
-o jak miło chociaz jeden.
Koło 22 wróciliśmy do hotelu i nawet połowe drogi szłam na pieszo bo Chlopacy stwierdzili, że robimy wiochę. W hotelu po szybkim prysznicu poszłam spać bo miałam juz dość wszystkiego.
Obudziłam sie po 8, a na 9 mieliśmy śniadanie. Nie musiałam isc na trening ale uznałem, że nie będę sie nudziła w pokoju skoro mogę posiedzieć na hali. Ogarnęłam sie więc i poszłam na stołówkę. Było juz kilka osób ze sztabu, a z zawodników tylko Dima, więc poszłam po moje śniadanko i podeszłam do niego
-można?
-jasne, siadaj
-dzieki- usmiechnelam sie- gotowy na trening ze mną?
-to ty dzisiaj prowadzisz nasz trening?- spytał z uśmiechem
-a co chcielibyście?
-z jednej strony tak, ale z drugiej po tym co widzę po młodych to chyba nie
-dzieki- powiedziałam ze śmiechem- oni mi jeszcze za to podziekuja
-tak jak my za to menu, które przygotowalaś- usłyszałam za sobą
-o hej Rob, a co nie smakuje owsianka z owocami itp.?
-nie-usiadł na przeciwko
-zapamietam- usmiechnelam sie
-dziękujemy- powiedzieli równocześnie
Jedliśmy w spokoju, aż po stołówce nie rozeszło sie głośne
-LENA CO TO DO CHOLERY MA ZNACZYĆ
uwierzycie, że tak szybko jak wtedy chyba jeszcze nigdy nie uciekałam, a to wszystko przez owsianke...
...........................
Tak dziwnie było siedzieć wsród kibiców skry i to w dodatku na tym poniedziałkowym meczu no ale cóż i tak bywa. Musz sie pochwalić, że ilośc zdjęć z siatkarzami, która zdobylam jest jak dla mnie wynikiem wspaniałym xd szkoda, że wynik taki,a nie inny No ale cóż są jeszcze mecze w JW. Po meczu nawet chwile rozmawiałam z Wojtaszkiem *.*, zdjęcie z Kubiakiem i Damianem jest, więc jestem z siebie dumna. Plus Karol K. Powiedział, że wcale nie jestem niska... Tyle wygrać xd.
A co do rozdziału to pisany spontanicznie po ogłoszeniu składu kadry z którego jestem prawie w 100% zadowolona.
KISSES
środa, 2 kwietnia 2014
Libster Award
Zostałam nominowana drugi raz teraz przez Agnieszke i Agate za co bardzo serdecznie dziękuję :)
"Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował"
http://jestesmoimtatuazem.blogspot.com/
http://szukajacszczescia-lookingforhappiness.blogspot.com/
"Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował"
A więc to odpowiedz na pytania od Agaty:
1.Ile masz lat?
2. Jaki jest twój ulubiony klub siatkarski?
3. Jacy są twoi ulubieni zawodnicy?
4. czym się interesujesz oprócz siatkówki?
5. Co cię natchnęło do założenia bloga?
6. Jaki rodzaj muzyki preferujesz?
7. Do jakiej szkoły chodzisz? Jaki profil?
8. Co sądzisz o tym, że trenerem reprezentacji jest czynny zawodnik?
9. Wybierasz się na jakiś mecz reprezentacji w tym roku?
10. Jakie miasto związane z siatkówką masz najbliżej?
11. Dlaczego właśnie siatkówka?
1.Ile masz lat?
Stara dupa ze mnie... 18
2.Ulubiona książka?
Zapisane w kościach
3.Ulubiony film?
3.Ulubiony film?
Trzy metry nad niebem
4.Ulubiony klub?
Oczywiście, że Jastrzębski Wegiel
5.Jaki lubisz rodzaj muzyki?
Zależy od nastroju
6.Jakiego zawodnika lubisz najbardziej?
Szczerze? Nie mam ulubionego
7.Ulubiony zagraniczny klub?
Wszystkie z polskimi zawodnikami
8.Twoje zainteresowania?
Muzyka, fotografia, siatkowka
9.Jakiego siatkarza chciałabyś spotkać?
Życzeń nie wypowiada sie na głos bo sie nie spełnia
10.Jaka jest twoja ulubiona siatkarka?
Werblinska
11.Dlaczego siatkówka?
Bo to sport dla inteligentnych xd. A tak naprawdę to ten sport oczarował mnie od pierwszego meczu..l
Pytania od Agnieszki:
1. Czy interesujesz się innymi sportami, oprócz siatkówki?2. Jaki jest twój ulubiony klub siatkarski?
3. Jacy są twoi ulubieni zawodnicy?
4. czym się interesujesz oprócz siatkówki?
5. Co cię natchnęło do założenia bloga?
6. Jaki rodzaj muzyki preferujesz?
7. Do jakiej szkoły chodzisz? Jaki profil?
8. Co sądzisz o tym, że trenerem reprezentacji jest czynny zawodnik?
9. Wybierasz się na jakiś mecz reprezentacji w tym roku?
10. Jakie miasto związane z siatkówką masz najbliżej?
11. Dlaczego właśnie siatkówka?
1.tenisem, ręczną, czasami nozna
2.Jastrzebski wegiel wiadomo
3. Ignaczak, Kubiak, winiarski
4.fotografia, podróżami, sportem
5.marudzenie mojej kochanej kuzynki
6. Rock, ale w sumie to zależy od nastroju
7.liceum turystyczne
8.moje zdanie nie ma znaczenia, będę tęsknić za AA
9.Nawet na kilka xd
10. Belchatow
11. Sama nie wiem, chyba tata zaraził mnie miłością do tego sportu
Nominuje:
http://wciaz-trwa-sobotnia-noc.blogspot.com/
http://wciaz-trwa-sobotnia-noc.blogspot.com/
http://nie-moge-zyc-bez-ciebie.blogspot.com/
http://bardzo-mrozna-rosja.blogspot.com/http://jestesmoimtatuazem.blogspot.com/
http://dziekispale.blogspot.com/
http://siatkarski9.blogspot.com/
http://czasem-wszystko-sie-zmieniaa.blogspot.com/
http://nowa-historia-zycia.blogspot.com/
http://siatkowka-w-moim-zyciu.blogspot.com/
http://ich-niemoralna-rzeczywistosc.blogspot.com/
Pytania dla was:
1. Skąd milosc do siatkówki ?
2.czy główna bohaterka jest do ciebie podobna?
3.siatkowka męska czy damska?
4.Ulubiona zawodniczka?
5.ulubiony trener?
6. Jakie inne sporty cie interesują?
7. Czy bylas na meczu reprezentacji?
8. Ulubiony program rozrywkowy?
9. Ulubiony aktor?
10. Dlaczego siatkowka?
11. Na jakiej pozycji widzisz siebie?
Dziękuje za nominacje i obiecuje, ze jeszcze w tym tygodniu dodam nowy rozdział ale mam małe ukrywanie głowy. Kurs prawa jazdy, nauka, konkursy, zawody, wycieczki i praktyki. Pozdrawiam.
KISSES
niedziela, 23 marca 2014
47.
Oni wrócili do salonu, a ja wyszłam przed dom zapalić. Wieczór byl przyjemny, więc nie spieszyło mi sie za bardzo do środka ale usłyszałam, że Mati mnie wola, więc wróciłam do środka.
-juz sie steskniliscie?
-No jasne siostro. Nie miał nam kto przynieść kolejnej butelki wina
-a więc to tak? Bedziesz wykorzystywał młodsza siostrzyczkę
-No przecież nie będę prosił o to mojej ukochanej bo jest w ciąży
-ale dlaczego ja?
-bo jestes tu najmłodsza
-a Kaja?
-nie wyszło. W porównaniu do ciebie to babcia
-czyli nie będziecie pić-powiedziałam i usiadlam na oparciu sofy
-ale Milenko- usłyszałam nad uchem
-nie. Ja za wasz alkoholizm nie chce być odpowiedzialna. Poza tym nikt nie bedzie was taszczył na górę
-No to Mateusz chyba przegraliśmy bo Alicja powiedziała to samo
-No niestety. Ale pogadać jeszcze można
-Ależ oczywiście
-to co może powiesz mi wreszcie co ty robisz w tym Jastrzebiu siostra
-to co zawsze
-czyli masa, rzeźba
-plus maskotka drużyny- zasmialam sie
-ty maskotka? Ten świat schodzi na psy
Posiedzielismy sobie tak miło do 23. Mówię miło bo Kaja wraz z rodzicami pojechała do Jastrzebia. Jako, że my mieliśmy jutro ruszyć w drogę do Rzeszowa to musiałam siła przerwać rozmowę mojego brata z Michałem.
Wyszłam z łazienki ubrana w koszulkę i z turbanem na głowie i ruszylam prosto do sypialni.
-nie śpisz?- spytałam
-czekam na ciebie
-o jak słodko. Co chcesz?
-za kogo ty mnie masz. Ale mogę z tobą spać?
-No nie wiem, nie wiem musisz mnie przekonać- powiedziałam rozczesujac Mokre włosy
-dwa razy nie musisz mówić- usłyszałam, a juz po chwili czułam usta na swojej szyi.
-Misiek
-No co?
-idziemy spać
-No idziemy- obrócił mnie w swoją stronę
-ale ja mówię serio. O której jutro jedziemy?
-To jakieś 9-10 godzin drogi. Może koło 8?
-ok ale dasz mi prowadzić- powiedziałam
-nie ma mowy fotorelacji z tej podróży nam nie potrzeba
-marudzisz Misiu- pocałowałam go
Wstalam chwile po 7. Uczesalam sie i ubrałam. Zeszłam do kuchni zeby zrobić nam jakieś śniadanie. W kuchni siedzieli juz rodzice. Tata kończył kawę, a mama herbatę. Mieli oni jechać dzisiaj na jakieś targi ślubne czy coś takiego. Przywitałam sie i zaczęłam robić naleśniki. Z lodówki wyjęłam jakieś owoce z szafki nutelle i zrobiłam kawę dla siatkarza, a sobie nalałam soku.
-córeczko my jedziemy
-dobrze tato. Z tego co wiem to Mati i Ala jadą koło 10, więc oni zamkną dom.
-a wy?
-my za pól godzinki juz jedziemy, bo to kawał drogi
-uważajcie na siebie i przyjedzccie jeszcze do nas z Michałem to bardzo fajny chłopak
-dobrze, wy tez uważajcie i ja czekam na was w Jastrzebiu
-dobrze Lenko. Do zobaczenia- Pożegnałam sie z nimi buziakiem w poliko i ruszylam do góry.
-Misiek wstawaj. Zrobiłam śniadanie- wyszeptalam
-juz wstaje. Wiesz co ci powiem?- spytał przyciagajac mnie do siebie
-co?
-ze słodko wyglądasz jak śpisz
-nie czaruj mnie. Chociaz muszę przyznać, ze bardzo dobrze mi sie spało, a teraz wstawaj i czekam na dole- pocałowałam go i wyszłam z pokoju. Na korytarzu spotkałam sie z Ala, więc kazałam jej przyjść na śniadanie.
Takim o to sposobem cała nasza czwórka spędziła miły poranek, a po posiłku ruszylismy z przyjmującym w drogę do Rzeszowa. I można mi mówić mistrzu bo dostałam kluczyki od auta co prawda musiałam bardzo ładnie o nie poprosić ale co to dla mnie!
W połowie drogi zatrzymaliśmy sie na stacji by chwile odpocząć i sie zamienić. Poszłam do łazienki, a Michał miał kupić sobie kawę, a dla mnie wodę z wiadomych powodów.
Po wyjściu z toalety zaczęłam goo szukać i zobaczyłam, że Biedaczek rozmawia z jakimiś dziewczynami, które kleją sie do niego, a ich różowe tipsy widziałam z daleka. Postanowiłam mu pomoc, więc ruszylam w jego stronę.
-kotku kupiłeś te wodę- spytałam i objelam go w pasie
-tak Lenko, kupiłem
-o przepraszam chyba ci przeszkodzilam w rozmowie z fankami siatkówki- powiedziałam z ironia
-No trochę przeszkodzilas- powiedziała jedna z nich
-przepraszam bardzo, ale kochanie musimy juz jechać- pocałowałam go w poliko
-jasne, przepraszam drogie panie. I oczywiście przekaże wszystko koledze
-to co miałeś przekazać?- spytałam juz w aucie
-ze Krzysiek jest świetnym środkowym-powiedział rozbawiony
-żartujesz?- spytałam ze śmiechem
-No niestety nie
-Krzysiek bedzie zachwycony
-dzieki za pomoc- powiedział i spojrzał na mnie
-od tego jestem, ale patrz na drogę- powiedziałam i pocałowałam go w poliko...
..............................
Jupi jej, jupi jej may BRĄZ BRĄZ BRĄZ!!! Ale jestem szczęśliwa i dumna, a w dodatku moja szkoła organizuje wyjazd na mecz i zgadnijcie kto sie zapisał jako pierwszy?
Wiem, że rozdział średni ale ostatnio nie mam weny. Przepraszam
KISSES
-juz sie steskniliscie?
-No jasne siostro. Nie miał nam kto przynieść kolejnej butelki wina
-a więc to tak? Bedziesz wykorzystywał młodsza siostrzyczkę
-No przecież nie będę prosił o to mojej ukochanej bo jest w ciąży
-ale dlaczego ja?
-bo jestes tu najmłodsza
-a Kaja?
-nie wyszło. W porównaniu do ciebie to babcia
-czyli nie będziecie pić-powiedziałam i usiadlam na oparciu sofy
-ale Milenko- usłyszałam nad uchem
-nie. Ja za wasz alkoholizm nie chce być odpowiedzialna. Poza tym nikt nie bedzie was taszczył na górę
-No to Mateusz chyba przegraliśmy bo Alicja powiedziała to samo
-No niestety. Ale pogadać jeszcze można
-Ależ oczywiście
-to co może powiesz mi wreszcie co ty robisz w tym Jastrzebiu siostra
-to co zawsze
-czyli masa, rzeźba
-plus maskotka drużyny- zasmialam sie
-ty maskotka? Ten świat schodzi na psy
Posiedzielismy sobie tak miło do 23. Mówię miło bo Kaja wraz z rodzicami pojechała do Jastrzebia. Jako, że my mieliśmy jutro ruszyć w drogę do Rzeszowa to musiałam siła przerwać rozmowę mojego brata z Michałem.
Wyszłam z łazienki ubrana w koszulkę i z turbanem na głowie i ruszylam prosto do sypialni.
-nie śpisz?- spytałam
-czekam na ciebie
-o jak słodko. Co chcesz?
-za kogo ty mnie masz. Ale mogę z tobą spać?
-No nie wiem, nie wiem musisz mnie przekonać- powiedziałam rozczesujac Mokre włosy
-dwa razy nie musisz mówić- usłyszałam, a juz po chwili czułam usta na swojej szyi.
-Misiek
-No co?
-idziemy spać
-No idziemy- obrócił mnie w swoją stronę
-ale ja mówię serio. O której jutro jedziemy?
-To jakieś 9-10 godzin drogi. Może koło 8?
-ok ale dasz mi prowadzić- powiedziałam
-nie ma mowy fotorelacji z tej podróży nam nie potrzeba
-marudzisz Misiu- pocałowałam go
Wstalam chwile po 7. Uczesalam sie i ubrałam. Zeszłam do kuchni zeby zrobić nam jakieś śniadanie. W kuchni siedzieli juz rodzice. Tata kończył kawę, a mama herbatę. Mieli oni jechać dzisiaj na jakieś targi ślubne czy coś takiego. Przywitałam sie i zaczęłam robić naleśniki. Z lodówki wyjęłam jakieś owoce z szafki nutelle i zrobiłam kawę dla siatkarza, a sobie nalałam soku.
-córeczko my jedziemy
-dobrze tato. Z tego co wiem to Mati i Ala jadą koło 10, więc oni zamkną dom.
-a wy?
-my za pól godzinki juz jedziemy, bo to kawał drogi
-uważajcie na siebie i przyjedzccie jeszcze do nas z Michałem to bardzo fajny chłopak
-dobrze, wy tez uważajcie i ja czekam na was w Jastrzebiu
-dobrze Lenko. Do zobaczenia- Pożegnałam sie z nimi buziakiem w poliko i ruszylam do góry.
-Misiek wstawaj. Zrobiłam śniadanie- wyszeptalam
-juz wstaje. Wiesz co ci powiem?- spytał przyciagajac mnie do siebie
-co?
-ze słodko wyglądasz jak śpisz
-nie czaruj mnie. Chociaz muszę przyznać, ze bardzo dobrze mi sie spało, a teraz wstawaj i czekam na dole- pocałowałam go i wyszłam z pokoju. Na korytarzu spotkałam sie z Ala, więc kazałam jej przyjść na śniadanie.
Takim o to sposobem cała nasza czwórka spędziła miły poranek, a po posiłku ruszylismy z przyjmującym w drogę do Rzeszowa. I można mi mówić mistrzu bo dostałam kluczyki od auta co prawda musiałam bardzo ładnie o nie poprosić ale co to dla mnie!
W połowie drogi zatrzymaliśmy sie na stacji by chwile odpocząć i sie zamienić. Poszłam do łazienki, a Michał miał kupić sobie kawę, a dla mnie wodę z wiadomych powodów.
Po wyjściu z toalety zaczęłam goo szukać i zobaczyłam, że Biedaczek rozmawia z jakimiś dziewczynami, które kleją sie do niego, a ich różowe tipsy widziałam z daleka. Postanowiłam mu pomoc, więc ruszylam w jego stronę.
-kotku kupiłeś te wodę- spytałam i objelam go w pasie
-tak Lenko, kupiłem
-o przepraszam chyba ci przeszkodzilam w rozmowie z fankami siatkówki- powiedziałam z ironia
-No trochę przeszkodzilas- powiedziała jedna z nich
-przepraszam bardzo, ale kochanie musimy juz jechać- pocałowałam go w poliko
-jasne, przepraszam drogie panie. I oczywiście przekaże wszystko koledze
-to co miałeś przekazać?- spytałam juz w aucie
-ze Krzysiek jest świetnym środkowym-powiedział rozbawiony
-żartujesz?- spytałam ze śmiechem
-No niestety nie
-Krzysiek bedzie zachwycony
-dzieki za pomoc- powiedział i spojrzał na mnie
-od tego jestem, ale patrz na drogę- powiedziałam i pocałowałam go w poliko...
..............................
Jupi jej, jupi jej may BRĄZ BRĄZ BRĄZ!!! Ale jestem szczęśliwa i dumna, a w dodatku moja szkoła organizuje wyjazd na mecz i zgadnijcie kto sie zapisał jako pierwszy?
Wiem, że rozdział średni ale ostatnio nie mam weny. Przepraszam
KISSES
wtorek, 18 marca 2014
46.
-ostrzegam tylko, że jest tu Kaja z rodzicami, więc wiesz
-mam cie pilnować?
-dam radę, chyba.. Od wczoraj jej unikam. Ale rozbieraj sie i chodź
-tak od razu?
-No a co jak szaleć to szaleć- mówię i ciagnę go za rękę w stronę salonu. Wchodzimy do pokoju i wszyscy na nas patrzą- No więc to jest Michał, moj...
-chłopak- dopowiada Michał
-No, a to są moi rodzice- wskazuje na nich- moj brat Mateusz i jego narzeczona Alicja, jej rodzice,a rodziców Patryka chyba znasz?- tu zwracam sie do siatkarza
-tak, dzień dobry miło państwa poznać
-a i zapomniałam o kimś ale Kaje chyba Misiu znasz- mówię z ironia
-taak, cześć- tu zwraca sie do niej
-Milenko nie mówiłas, że masz kogoś- mówi moj tata
-w sumie to nie było kiedy bo jesteśmy razem od kilku dni.
Przesłuchanie trwało jeszcze kilka minut, a po zjedzeniu kolacji przeprosiliśmy wszystkich i poszliśmy do mnie do pokoju. Zamknęłam za nami drzwi.
-chłopak mówisz?- spojrzałam na niego
-a nie?
-jakoś sobie nie przypominam
-No widzisz kochanie- powiedział i pocalowal mnie
-właśnie mam jeszcze jedno pytanie
-to pytaj
-co to było na hali w piątek?
-mówiłem, że pomogę ci z Maksem, a to najprostszy i najprzyjemniejszy sposób
-i rozumiem, że nie mam wyjścia
-przyznaj, że ci sie to podoba
-bardzo- pocałowałam go
-wreszcie mnie ładnie przywitałaś
-powiesz mi jeszcze jedno
-co tylko chcesz?
-co ci odbiło, że po mnie przyjechałeś?
-nic takiego. Pogadalismy z trenerem i powiedział, że nie ma problemu. Mam być we wtorek rano na hali w Rzeszowie bo oni po południu w poniedziałek jadą. Poza tym nasz trener bardzo cie lubi i stwierdził, że nie ma nic przeciwko
-ale czy ty zwariowałeś?
-tak, na twoim punkcie. Teraz ja mam pytanie
-No to słucham
-idziemy sie przejść?
-a nie jestes zmęczony?
-Nie. Nie jechałem sam kumpel jechał ze mną bo ma rodzine nie daleko, więc to on prowadził połowe drogi.
-to masz szczęście bo miałam wyrzuty sumienia, że przejechałeś całą Polskę
-podziekujesz mi ładnie i bedziemy kwita
Ubralismy kurtki i poszliśmy na spacer. Wyladowalismy w pobliżu hotelu moich rodziców dokładnie nad jeziorem. Rozmawialiśmy iwydurnialismy sie gdy dostalam SMS. Odczytalamgo i zasmialam sie
-co sie stało?
-tata mi napisał, że mama z ciocia sie nami zachwycają.
-bo ładne razem wyglądamy
-teraz będę sie tłumaczyła dlaczego nie powiedziałam, że ze sobą jesteśmy
-dasz radę Milka. Kurde ładnie tu
-ładnie to tu jest latem. Szczególnie po drugiej stronie jeziora gdzie zwykle mało kto jest
-rozumiem, że to zaproszenie
-oczywiście- usmiechnelam sie- w dzieciństwie przyjezdzalismy tu z Mateuszem i Patrykiem do babci. Dziadek byl ratownikiem, więc wszystkie wybryki uchodziły nam na sucho
-dużo ich było?
-oj dużo. Kiedyś pozyczylismy łódkę WOPRu i wypłynęliśmy na środek jeziora. Szukali nas trzy godziny, a my wróciliśmy i jak gdyby nigdy nic poszliśmy do babci bo byliśmy głodni.
-żartujesz?
-Niee. Raz ucieklismy w nocy z domu i staliśmy na płazy z tym, że zaczęło padać.
-i co?
-wróciliśmy i zadzwoniliśmy do drzwi
-mina dziadka bezcenna. Trójka dzieci o 3 rano pod drzwiami i w dodatku cali umazani błotem.
-dużo takich akcji mieliście?
-zdecydowanie. Nigdy nie było nudno. Wracamy?
-wracamy- wstał i podał mi rękę. Ze splecionymi dłońmi wróciliśmy do domu. Okazało sie, że starszyzna postanowiła spedzic ten wieczór w restauracji przy hotelu, a moj brat z Ala i Ruda siedzieli w salonie i pili wino, więc sie do nich dolaczylismy. Było całkiem miło No ale wiadomo ja i ruda w jednym pokoju to mieszanka wybuchowa. Gdy chlopacy poszli po kolejne wino do sklepu my w trzy zostałyśmy same
-chciałaś mnie ośmieszyć- warknela na mnie Kaja
-doskonale radzisz sobie z tym sama- powiedziałam w jej stronę
-myślisz, że nie wiem o co ci chodzi idiotko?
-może mi powiesz?
-on i tak bedzie ze mną. Nie myśl, że takie coś jak ty mi w tym przeszkodzi
-oj Kaja Kaja ja sie przynajmniej nie puszczam.
-dziwka
-dobrze, że wiesz jak kto sie zachowujesz- powiedziałam i poszłam pomoc chłopaka, którzy właśnie wrócili ze sklepu- co dobrego kupiliscie?
-same dobre rzeczy. Na przykład Milke ale ty nie dostaniesz
-zakład?
-ok
Podeszłam do niego i zaczęłam namiętnie całować. Chłopak przyciągnął mnie do siebie
-to co z ta czekolada?- spytałam po chwili
-nadal jestem na nie
-bedziesz spał na ziemi
-nie zrobisz mi tego?
-zakład?
-i tak wygram- pocalowal mnie
-słodko wyglądacie- powiedział moj brat-ale Michał uważaj na nia bo to kawał cholery. A przy okazji, wszyscy moi kumple sie w niej kochali
-zapamietam. Ale mnie sie tak łatwo nie pozbędzie- powiedział, a ja go przytuliłam i pocałowałam w poliko....
.......................l....................
Nie podoba mi sie ale uznałam, że i tak juz długo karze wam czekać.
Szkoda mi trochę ostatniego meczu No ale taki jest sport. Dziękuje za walkę i dalej trzymam kciuki bo sezon nadal trwa.
Mam pytanie co do kolejnych rozdziałów. Co chcielibyście by sie tu stało?
KISSES
-mam cie pilnować?
-dam radę, chyba.. Od wczoraj jej unikam. Ale rozbieraj sie i chodź
-tak od razu?
-No a co jak szaleć to szaleć- mówię i ciagnę go za rękę w stronę salonu. Wchodzimy do pokoju i wszyscy na nas patrzą- No więc to jest Michał, moj...
-chłopak- dopowiada Michał
-No, a to są moi rodzice- wskazuje na nich- moj brat Mateusz i jego narzeczona Alicja, jej rodzice,a rodziców Patryka chyba znasz?- tu zwracam sie do siatkarza
-tak, dzień dobry miło państwa poznać
-a i zapomniałam o kimś ale Kaje chyba Misiu znasz- mówię z ironia
-taak, cześć- tu zwraca sie do niej
-Milenko nie mówiłas, że masz kogoś- mówi moj tata
-w sumie to nie było kiedy bo jesteśmy razem od kilku dni.
Przesłuchanie trwało jeszcze kilka minut, a po zjedzeniu kolacji przeprosiliśmy wszystkich i poszliśmy do mnie do pokoju. Zamknęłam za nami drzwi.
-chłopak mówisz?- spojrzałam na niego
-a nie?
-jakoś sobie nie przypominam
-No widzisz kochanie- powiedział i pocalowal mnie
-właśnie mam jeszcze jedno pytanie
-to pytaj
-co to było na hali w piątek?
-mówiłem, że pomogę ci z Maksem, a to najprostszy i najprzyjemniejszy sposób
-i rozumiem, że nie mam wyjścia
-przyznaj, że ci sie to podoba
-bardzo- pocałowałam go
-wreszcie mnie ładnie przywitałaś
-powiesz mi jeszcze jedno
-co tylko chcesz?
-co ci odbiło, że po mnie przyjechałeś?
-nic takiego. Pogadalismy z trenerem i powiedział, że nie ma problemu. Mam być we wtorek rano na hali w Rzeszowie bo oni po południu w poniedziałek jadą. Poza tym nasz trener bardzo cie lubi i stwierdził, że nie ma nic przeciwko
-ale czy ty zwariowałeś?
-tak, na twoim punkcie. Teraz ja mam pytanie
-No to słucham
-idziemy sie przejść?
-a nie jestes zmęczony?
-Nie. Nie jechałem sam kumpel jechał ze mną bo ma rodzine nie daleko, więc to on prowadził połowe drogi.
-to masz szczęście bo miałam wyrzuty sumienia, że przejechałeś całą Polskę
-podziekujesz mi ładnie i bedziemy kwita
Ubralismy kurtki i poszliśmy na spacer. Wyladowalismy w pobliżu hotelu moich rodziców dokładnie nad jeziorem. Rozmawialiśmy iwydurnialismy sie gdy dostalam SMS. Odczytalamgo i zasmialam sie
-co sie stało?
-tata mi napisał, że mama z ciocia sie nami zachwycają.
-bo ładne razem wyglądamy
-teraz będę sie tłumaczyła dlaczego nie powiedziałam, że ze sobą jesteśmy
-dasz radę Milka. Kurde ładnie tu
-ładnie to tu jest latem. Szczególnie po drugiej stronie jeziora gdzie zwykle mało kto jest
-rozumiem, że to zaproszenie
-oczywiście- usmiechnelam sie- w dzieciństwie przyjezdzalismy tu z Mateuszem i Patrykiem do babci. Dziadek byl ratownikiem, więc wszystkie wybryki uchodziły nam na sucho
-dużo ich było?
-oj dużo. Kiedyś pozyczylismy łódkę WOPRu i wypłynęliśmy na środek jeziora. Szukali nas trzy godziny, a my wróciliśmy i jak gdyby nigdy nic poszliśmy do babci bo byliśmy głodni.
-żartujesz?
-Niee. Raz ucieklismy w nocy z domu i staliśmy na płazy z tym, że zaczęło padać.
-i co?
-wróciliśmy i zadzwoniliśmy do drzwi
-mina dziadka bezcenna. Trójka dzieci o 3 rano pod drzwiami i w dodatku cali umazani błotem.
-dużo takich akcji mieliście?
-zdecydowanie. Nigdy nie było nudno. Wracamy?
-wracamy- wstał i podał mi rękę. Ze splecionymi dłońmi wróciliśmy do domu. Okazało sie, że starszyzna postanowiła spedzic ten wieczór w restauracji przy hotelu, a moj brat z Ala i Ruda siedzieli w salonie i pili wino, więc sie do nich dolaczylismy. Było całkiem miło No ale wiadomo ja i ruda w jednym pokoju to mieszanka wybuchowa. Gdy chlopacy poszli po kolejne wino do sklepu my w trzy zostałyśmy same
-chciałaś mnie ośmieszyć- warknela na mnie Kaja
-doskonale radzisz sobie z tym sama- powiedziałam w jej stronę
-myślisz, że nie wiem o co ci chodzi idiotko?
-może mi powiesz?
-on i tak bedzie ze mną. Nie myśl, że takie coś jak ty mi w tym przeszkodzi
-oj Kaja Kaja ja sie przynajmniej nie puszczam.
-dziwka
-dobrze, że wiesz jak kto sie zachowujesz- powiedziałam i poszłam pomoc chłopaka, którzy właśnie wrócili ze sklepu- co dobrego kupiliscie?
-same dobre rzeczy. Na przykład Milke ale ty nie dostaniesz
-zakład?
-ok
Podeszłam do niego i zaczęłam namiętnie całować. Chłopak przyciągnął mnie do siebie
-to co z ta czekolada?- spytałam po chwili
-nadal jestem na nie
-bedziesz spał na ziemi
-nie zrobisz mi tego?
-zakład?
-i tak wygram- pocalowal mnie
-słodko wyglądacie- powiedział moj brat-ale Michał uważaj na nia bo to kawał cholery. A przy okazji, wszyscy moi kumple sie w niej kochali
-zapamietam. Ale mnie sie tak łatwo nie pozbędzie- powiedział, a ja go przytuliłam i pocałowałam w poliko....
.......................l....................
Nie podoba mi sie ale uznałam, że i tak juz długo karze wam czekać.
Szkoda mi trochę ostatniego meczu No ale taki jest sport. Dziękuje za walkę i dalej trzymam kciuki bo sezon nadal trwa.
Mam pytanie co do kolejnych rozdziałów. Co chcielibyście by sie tu stało?
KISSES
Subskrybuj:
Posty (Atom)