czwartek, 17 lipca 2014

64. Mimo wszystkich twych wad ja nie pozwolę ci odejść ♥

Było tak pięknie, a teraz co? Siedzę sama na ławce w rodzinnym domu i ocieram łzy płynące po moich policzkach. Dlaczego jak zwykle wszystko w moim życiu musi się spieprzyć? Dlaczego ja muszę wszystko spieprzyć?
-Porozmawiamy?- pyta Ala, która własnie usiadła koło mnie
-Nie chcę
-Lenka będzie ci lepiej. Nie możesz tego wszystkiego dusić w sobie bo zwariujesz.
-Ale pomyślisz, że jestem idiotką bo wszystko schrzaniłam- mówię i wybucham jeszcze większym płaczem, a ona przytula mnie i czeka, aż się uspokoję
-Już dobrze Lenka, jestem tu-gładzi mnie po plecach- wiesz dobrze, że jesteś dla mnie jak siostra, a właściwie z chęcią bym oddała Kaje i miała tylko ciebie
No tak siedzę tu już cholerne dwa tygodnie i bardzo się do siebie zbliżyłyśmy z Alicją:
-Bo..bo.. on wyjeżdża i nawet mi nie powiedział, że ma jakąś propozycję. Po prostu oznajmił, że podpisał kontrakt i zmienia klub- wyrzucam z siebie
-O cholera...
-No właśnie i jeszcze w najlepsze mi powiedział, że mam zacząć się pakować bo jadę z nim, a ja mam tu ważną umowę i nie mogę, poza tym boję się znowu wyjechać bo nie chcę stracić znowu rodziny. Poza tym nawet nie spytał mnie co o tym sądzę oczywiście, że chcę żeby się rozwijał ale do cholery jasnej  podobno jesteśmy, a właściwie nie wiem czy nadal jesteśmy razem i mógłby chociaż coś wspomnieć szybciej
-Kochasz go?
-Głupio pytasz
-To jedź do niego i porozmawiajcie. Nie stracisz rodziny bo bardzo cie wszyscy kochają właściwie kochamy i chcemy twojego szczęścia, a co do klubu to do kiedy masz umowę?
-Do końca roku
-czyli po sezonie reprezentacyjnym zostaje kilka miesięcy. Od pękasz to kilka razy polecisz tam na weekend czy coś, a później możesz lecieć do niego. Przemyśl to ale uważam, że kto jak kto ale wy powinniście być razem, faktycznie nie zachował się ok ale tacy są faceci spójrz tylko na swojego brata. Kupił tu niedaleko działkę i zaczyna budować dom jako niespodziankę ma tylko pecha, że ja doskonale wiem co się szykuje
-Bo to jest idiota- mówię przez śmiech ale z łzami w oczach
-To nam się udało rodzeństwo- zaśmiała się

Minęły dwa tygodnie od mojej rozmowy z Alą, kilka razy Michał dzwonił ale ja bałam się odebrać, ale dzisiaj siedzę w samochodzie mojego brata jako pasażer, a moja bratowa wiezie mnie do Bełchatowa gdzie kilka dni temu chłopacy zaczęli zgrupowanie. wredna żmija powiedziała, że jedziemy do jej rodziców do Jastrzębia, a ja głupia uwierzyłam. Zatrzymujemy się na stacji kilka kilometrów od celu nasze podróży
-W torbie masz ciuchy na zmianę bo chyba nie chcesz mu się pokazać w tej wersji, a kosmetyki i szczotka też tam jest. Masz 10 minut- mówi, a ja niechętnie z torba idę do łazienki. Włosy wiążę w kitkę i robię delikatny makijaż i z niechęcią ubieram ciuchy, które dla mnie spakowała po czym wracam do auta
-Serio? Szpilki i spódniczka?
-Masz go zwalić z nóg
-Ciekawe jak ty go znajdziesz
-Patryk mi pomógł i wiem wszystko. O mnie się nie martw- wyciągnęła język- wysiadka mała jesteśmy pod halą. I nie myśl, że wpuszczę cię do auta zanim z nim porozmawiasz.

Weszłam na halę, a tam czekał na mnie Oskar, jak się okazało Patryk poprosił go o pomoc, no super wszyscy kurde muszą się mieszać w moje życie. Weszłam z nim na halę gdzie trenowali nasi siatkarze i usiadłam w kącie sali tak by im nie przeszkadzać. Oskar poszedł na swoje miejsce. Chłopacy ciężko trenowali, a Stefan dawał im cenne rady. Im dłużej trwał trening tym bardziej się bałam. wiedziałam, że każda minuta przybliża mnie do rozmowy. No i ta chwila nastała usłyszałam gwizdek i krzyk, że na dzisiaj koniec lecz ja nie ruszyłam się z miejsca. Chłopacy jeszcze chwilę się porozciągali i ruszyli do "wodopoju".
Bałam się cholernie wstać i pokazać bo wiedziałam, że będę musiała z nim porozmawiać, z moich rozmyśleń wyrwał mnie krzyk Karola:
-Lenaaaa wracasz do nas?- no i wszyscy się odwrócili w kierunku w który on patrzył
-Nie, przyjechałam w innej sprawie. Tak wgl to cześć wszystkim- uśmiechnęłam się delikatnie
-A szkoda. Trenerze?!- znowu krzyknął
-Co znowu?- spytał Stefan
-Niech Lena z nami zostanie jako maskotka drużyny
-Karol z założenia maskotka drużyny ma być miła, słodka, itp. a to jest Lena- zaśmiał się Igła
-Dzięki Krzysiu- zaśmiałam się
-Czy ktoś w końcu wytłumaczy kim jest Lena? Bo chyba wszyscy ją znają, a ja jakoś nie kojarzę- wtrącił się Bartek
-Otóż Lenka drogi kolego pracowała w Skrze jako trener od fizycznego, a teraz pracuje w Jastrzębiu. Wcześniej znęcała się nad chłopakami z Barcelony,a bonusem jest fakt, że jest kuzynką Patryka i...
-I się do niego nie przyznaję. A wy nie mieliście kończyć treningu i spadać stąd?
-Faktycznie, dziękujemy ci bardzo za przypomnienie- zaśmiał się Krzysiek i z częścią drużyny poszedł do szatni, a do mnie podszedł Michał
-Cześć- wyszeptałam i spuściłam wzrok
-Cześć. Dzwoniłem
-wiem, musiałam... musiałam wszystko przemyśleć- powiedziałam, a między nami zapadła cisza
-przepraszam cię
-jak ręka?
-Lepiej. Milena proszę spójrz na mnie- podniósł mój podbródek- wiem, że cię zraniłem i postawiłem w strasznej sytuacji ale sam nie wiem dlaczego o tym wszystkim z tobą nie porozmawiałem. Wiem, że już jest za późno na wycofywanie się ale błagam wybacz mi bo jest mi z tym wszystkim cholernie źle. Brakuje mi ciebie- pocałował mnie w czoło
-Też tęsknie ale sama nie wiem co powinnam zrobić. Dopiero wróciłam do Polski i odzyskałam rodzinę, mam ważny kontrakt w klubie, w końcu zaczęło się wszystko układać i boję się zostawiać wszystko. Z drugiej strony nie chcę by to między nami się popsuło
-Też nie chcę. Odpowiedz mi aby na jedno pytanie
-Jakie?- pytam i patrzę mu w oczy
-Kochasz mnie?
-Jak wariatka- mówię, a chwile później czuję jego usta na swoich
-więc damy radę, coś wymyślimy
-W styczniu mogłabym do ciebie przyjechać..- zaczynam, a on znowu mnie całuje
-damy radę. Musimy bo jak nie my to kto malutka?

............................................................
Dodaję i nawet tego nie komentuje. Przepraszam, że tyle musiałyście czekać i przepraszam za ten przeskok
Kisses ♥♥

                                                       Wyczuwam koniec????

czwartek, 3 lipca 2014

63.

Wróciliśmy prawie na obiad. Pomoglam jeszcze wszystko wynieść na taras i chwile pózniej jedliśmy i rozmawialiśmy na świeżym powietrzu.
-Lenko ty jestes z Gizycka tak?- spytała mama siatkarzy
-tak dokładnie.
-a powiedz mi. Istnieje jeszcze taki hotel, niedaleko głównej plaży? Kiedyś sie chyba nazywał Przystań- spytała
-oczywiście- usmiechnelam sie- nadal sie tak nazywa z tym, że zmienił właścicieli No ale wszystko zostało w rodzinie
-a co z była właścicielka coś sie stało?
-nie broń Boże, babcia po prostu postanowiła odpocząć od tego
-babcia?
-No tak. Hotel należy teraz do moich rodziców, ale poprzednio właścicielem byli moi dziadkowie
-niesamowite- zasmial sie pan Jarek- jaki ten świat mały. Często tam jeździliśmy zanim pojawili sie chłopcy, kilka razy pózniej tez udało nam sie wyskoczyć tam na wakacje
- tego sie nie spodziewałam, pewnie kojarzą państwo w takim razie moja mamę, pracowała tam na recepcji, ma na imie Judyta
-a tata Tomek?- spytała mama Michała
-dokładnie
-w takim razie pozdrów ich. Kilka imprez razem przeżyliśmy- zasmiala sie
-przekaże na pewno- usmiechnelam sie,-ze tez rodzice nie skojarzyli po nazwisku
-nic straconego. W sumie jestes podobna do mamy jak tak na ciebie patrzę. Prawda kochanie?
-odrobine ale ja sie nie znam. No cóż jak masz charakter po mamie to Michał biedny jestes
-czyli twoja mama jest tez uparta, wredna...
-kochana, inteligentna, utalentowana, piękna czy o czy,s zapomniałam- zazartowalam
-skromna- wtrącił Błażej
-tego nawet nie trzeba wspominać to sie widzi- zasmialam sie- a tak na serio to faktycznie mamy z mama podobne charaktery ale ja mam dodatkowo tatkowy spokój- przytuliłam sie do siatkarza- prawda?
-tak tak. Co mam innego powiedziec?- zasmial sie,a mnie rozdzwonił sie telefon
-przepraszam na chwile- powiedziałam i Odebrałam, szybko musiałam przestawić sie na język hiszpański- Milena Szal.... Si... Claro... Bien..... No, gracias. Por desgracia, No este año, lo siento. Escuchar
-coś sie stało?- spytał Misiek
-nie, dzwonił do mnie menadżer kadry, zaproponował mi prace na okres mundialu w Brazylii bo brakuje im kogoś z doświadczeniem
-i?
-nie zgodziłam sie
-dlaczego?- spytał Błażej
-długa historia, poza tym mam zobowiązania tu w Polsce
-No trudno czyli nie bedzie biletów po znajomosci- zasmial sie Misiek
-i tak przez kadrę nie bedziesz miał czasu, a jak coś to mogę wam w sezonie załatwić bilet na mecz z Realem- zasmialam sie- Alexis na pewno mi nie odmówi zawsze miał do mnie słabość- powiedziałam i pocałowałam Michała w poliko- zreszta nie on jedyny

Koło 18 zebrało sie większe towarzystwo, poznałam najbliższa rodzine mojego chłopaka i muszę stwierdzić, że miło mnie przyjęli. Bardzo dobrze gadało mi sie z Anka i kuzynka chłopaków Sara, okazało sie, że miała okazje tak jak i ja pracować w hiszpani co prawda inna branża ale za to to samo miasto, więc wreszcie sie nagadałam. Kroplami właśnie pomidory do sałatki by pomoc gospodyni, gdy do kuchni wszedł Michał z synkiem kuzyna na rękach
-Kamilku poznaj ciocie Lene, ciocia jest wredna ale lubi dzieci, więc dla ciebie bedzie kochana- tłumaczył niespełna rocznemu chłopcu
-super mi reklamę robisz- zasmialam sie i wytarlam ręce- mogę go na chwile?
-jasne
-to zanieś sałatkę na ogród, a my idziemy za tobą. Swoją droga wszyscy w około moja takie kochane bobasy, a ja? Tez chce
-popros Alexisa zawsze miał do ciebie słabość- zironizował i postawił sałatkę, odeszlismy kawałek dalej po drodze oddając malca mamie
- czy pan jest zazdrosny?- spojrzałam mu w oczy
-jak cholera
-o kolegę z pracy? W dodatku byłej
-tak i nie wiem jak mnie przekonasz, że mam o co
-teraz mnie prowokujesz? A co jak sie nie złamie?
-to sam cie złamie- przesunął mnie do siebie i objął w tali
-No nie wiem, nie wiem. Co ja bym z tego miała?
-coś wspominając o bobasie?
-ale, że z tobą?- podpuszczalam go
-coś ci nie odpowiada?- pocalowal mnie delikatnie
-sama nie wiem- przygryzam jego warge i pocałowałam go- musiałbyś mnie jakoś przekonać
-z miłą chęcią tylko niech oni wszyscy stad idą
-jestes bardzo nie goscinny- zarzucilam mu ręce na szyje
-bo mnie prowokujesz
-moja wina? Prowokowalabym cie, gdybym zaczęła cie teraz całować,a ja tylko grzecznie sie przytulam
- w sumie masz racje- wyszeptal mi w usta- to nic takiego- i pocalowal mnie w czoło
-kocham cie- usmiechnelam sie- za to, że przez jeden pocałunek w czoło sprawiasz, że czuje sie jak mała dziewczynka, którą trzeba bronić, a gdy mnie przytulaniu to czuje, że jestem bezpieczna i dla mnie jestes superbohaterem wiesz?- powiedziałam, a on przytulił mnie jeszcze mocniej
-tez cie kocham Milka...

.....................
Wiem, że dzisiaj słodko, mdłości cukierkowo i przewidywalnie No ale tak mnie natchnieło i co miałam zrobić? To chyba dlatego, że sama czuje sie nie kochana to niech chociaz Milka jest szczęśliwa :D
Taka prośba tyle was odwiedza mojego bloga, a tak mało komentuje No ej miski napiszesz chociaz czy sie podoba prooooooosze. Tu tobie oczy kota ze Shreka
KISSES

czwartek, 26 czerwca 2014

62.

Romantyzmu mi się cholera zachciało, a teraz mnie tak nogi bolą, że wstać z łóżka nie potrafię, a muszę bo zaraz musimy jechać na poprawiny, a po obiedzie planujemy ruszyć w drogę do Wałcza.
-Lenka wstawaj- do pokoju wchodzi Michał
-Nie umiem- robię smutną minę- nogi mnie bolą
-Takie uroki romantyzmu- zaśmiał się i wziął mnie na ręce
-co ty robisz?
-idziemy wziąć prysznic
-ale...
-twoi rodzice pojechali już do restauracji, nikogo już nie ma
-i chcesz mnie wykorzystać- pytam z udawanym oburzeniem
-nie ja chce ci tylko pomóc- mówi i całuje mnie

Po prysznicu i względnym ogarnięciu się czuję się znacznie lepiej, ale nogi i tak mnie bolą. Dzisiaj włosy zostawiam skręcone i zrobiłam delikatny makijaż. Jako, że jest ciepło to stawiam na coś eleganckiego ale i wygodnego.
-Po co ci te buty?
-bo są ładne i nie wyglądam w nich na niska przy tobie
-ale bolą cię nogi, a poza tym nie wyglądasz na niską. Jesteś idealna- mówi i podaje mi moje balerinki
-ale...
-nie ma ale. Ubieraj i pakuj swoje rzeczy to pojedziemy prosto z sali- mówi i całuje mnie delikatnie.
Już po 20 minutach parkujemy pod restauracją i wchodzimy na sale trzymając się za ręce. Witamy się ze wszystkimi, którzy już przyszli. No prawie wszystkimi bo do Kai, która bajeruje kelnera nawet nie podchodzimy. Swoją drogą biedny chłopak. Siadamy przy stole z innymi "młodymi" z mojej rodzinki. Siedzimy na poprawinach około dwóch godzin po czym, żegnamy się i ruszamy w drogę. Ten wariat nie pozwolił mi prowadzić i całą drogę jechał właśnie on.
Wydurnialiśmy się przez prawie całą drogę. Na miejscu byliśmy jakoś przed 22. Zaparkowaliśmy pod domem jednorodzinnym i z walizkami, a właściwie walizeczkami ruszyliśmy do drzwi. Chłopak wpuścił mnie, a chwile później razem weszliśmy do salonu w, którym paliło się światło
-Cześć wam już jesteśmy- powiedział przyjmujący
-Cześć brat o jak miło- mówi i podchodzi do mnie-Lena dobrze pamiętam?
-Dokładnie, hej- uśmiecham się
-I tak nie wierzę, że taka dziewczyna jak ty jest z moim bratem- mówi, a ja zaczynam się śmiać
-a jednak
-Dobra Błażej gdzie są wszyscy?- pyta Misiek
-Rodzice u sąsiadów, babcia śpi, a Anka pod prysznicem ja też już idę. Macie naszykowany twój pokój.
-Dzięki to my też się zbieramy

Pół godziny później leżałam już wtulona w przyjmującego... Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym aż w końcu zasnęłam.
Wstalam rano i poszłam sie szybko odświerzyc, ubrałam sie i włosy zwiazalam w kitke. Weszłam do pokoju i Obudziłam siatkarza. 20 minut pózniej poszlismy na śniadanie. Poznałam resztę rodzinki Michała, a jego tata zaczął sie śmiać, że nawet po pracy bede go spotykała. Pózniej razem z Anka pomoglysmy mamie chlopakow w naszykowaniu wszystkiego na obiad i deser.
Koło 13 Misiek "porwał" mnie na spacer bo jak twierdził musi mi coś pokazać.
-daleko jeszcze? Juz chyba od 20 minut idziemy- marudziłam
-juz blisko. I nie marudź bo cie tu zostawie
-za bardzo mnie kochasz. Poza tym kto by ci marudzil?
-No tak zapomniałem, dla marudzenia warto cie miec
-taki moj urok- Uśmiecham sie
-oj dziewczyno co ty w sobie masz, że ja to wytrzymuje?
-wrodzony urok osobisty- Wystawiłam języ
-jestesmy na miejscu- mówi i pokazuje mi..... Płac zabaw
-serio?
-No co tu zaczynałem grać w siatkowke, tam jest boisko do plazowki- wskazuje- chodź- chwyta mnie  za rękę
-gdzie?
- na karuzele, ja sie nie zmieszcze ale ty owszem- powiedział i posadził mnie na tym ustrojstwie
-nie uważasz, że jestem na to juz trochę za stara? Poza tym pełno tu dzieci, które dużo lepiej pasują do tych "zabawek"
-przestań marudzić- pocalowal mnie i zaczął kręcić. Ten facet wykańcza mnie psychicznie, fizycznie i nerwowo, a mimo wszystko go kocham. Chyba zwariowalam...

..................
Wiem, że krótki i wiem, że po dluuuuuuuugiej przerwie ale trochę mi sie zycie pokomplikowalo :(... Mimo wszystko u was zaległości nie mam i cały czas czytałam, teraz bede komentować xd.
Rozdział z tych przejściowych juz niedługo bedzie sie działo ^^.
Dziękuje Agnieszce,że tak mnie promuje i wszystkim wam za wytrwałość i cierpliwość. Postaram sie wiecej tak nie zniknąć
KISSES

środa, 4 czerwca 2014

61.

Z chęcią tańczyłabym tak resztę wieczoru, ale DJ ogłosił krótką przerwę techniczną, wiedziałam co się święci, więc poszłam do łazienki i związałam włosy w kucyk, poprawiłam makijaż i zmieniłam ciuchy na odpowiednie do naszej niespodzianki. Chwilę później byłam już na sali tanecznej gdzie prawie wszyscy goście zebrali się na prośbę DJa.
-Drodzy państwo świadek prosił mnie o to bym was tu wszystkich zebrał. Teraz wybierze najpiękniejszą z pań tu zaproszonych, tylko biedaczek nie chce dostać w twarz od młodego, więc Alicja jest nietykalna
-Nie chcę też oberwać od jej partnera ale Michał mam nadzieję, że wybaczysz mi jeśli porwę na 3 minuty Lenę- powiedział Nikodem i wyciągnął do mnie rękę, którą chwyciłam- Nie będziemy dłużej trzymać was w niepewności. Przygotowaliśmy z Lena niespodziankę i cieszę się, że działam w zmowie z siostrą młodego bo teraz nie tylko wszyscy mężczyźni na sali zazdroszczą jej partnerowi ale także i mi
-Mamy nadzieję, że niespodzianka się spodoba, a ty mi tak nie słodź- zaśmiałam się i zeszliśmy ze sceny. Goście zrobili nam miejsce, a my zaczęliśmy show. Bałam się tego jak wyjdzie bo dawno tego nie robiliśmy, ale po skończeniu byłam zadowolona, a ludzie bili nam brawo. Nikodem podziękował mi za współpracę, odebraliśmy kilka gratulacji i słów zachwytu. Tata stał dumny jak paw koło rodziców Ali i Rudej, moja bratowa i brat uśmiechali się do nas, a pewna ruda jędza stała wkurzona z boku sali, bo wszyscy byli zachwyceni. Ludzie zaczęli tańczyć do kolejnych utworów, a ja poszłam się przebrać i przewietrzyć bo nigdzie nie widziałam Michała. Oparłam się o barierkę na tarasie i zamknęłam oczy
-Zmarzniesz- usłyszałam, a chwilę później na ramionach poczułam marynarkę
-gdzie mi zwiałeś?- spytałam i wtuliłam w ramiona w siatkarza
-musiałem takiemu jednemu uświadomić, że "ta lala w różowym" jest zajęta
-tylko mi nie mów, że się biłeś z jakimś chłopakiem
-nie, ale gdyby powiedział parę słów więcej to by miał nos złamany
-wariat- mówię i całuje go
-swoją drogą mam być zazdrosny o ten taniec z Nikodemem?
-nie masz o co. Jego nie kocham i nie mam zamiaru się do niego przeprowadzić
-mam rozumieć, że się zgadzasz na moją propozycję?
-jeśli dalej jest aktualna, a prezes przedłuży ze mną umowę
-kocham cię- całuje mnie
-słodko, że aż mdli- słyszymy i odrywamy się od siebie
-czego znowu chcesz? Nie widzisz, że nam przeszkadzasz?- mówi wściekły chłopak
-nie rozumiem cię. Co ty widzisz w tej puszczalskiej lafiryndzie?
-nie uważasz, że jesteś ostatnią osobą, która może wygłaszać jakiekolwiek opinie na temat Leny? Jedyną puszczalską lafirynda w tym towarzystwie to jesteś ty. Widziałem cię z tym gościem w klubie, więc daruj sobie. Odwal się od nas raz na zawsze dziewczyno i idź stąd póki jestem spokojny bo przestanę dbać o to czy twoi rodzice, którzy tu idą usłyszą więcej o swojej córeczce- powiedzial, a dziewczyna zmierzyła nas jeszcze wzrokiem i wróciła wściekła do restauracji- mam nadzieję, że to pomoże
-dziękuje- muskam jego usta
-za co?
-za to, że jesteś
-możesz się ładnie odwdzięczyć
-jak?
-3 maja przylatuje mój brat i mamy mały zlot w Wałczu. Pojedziesz ze mną
-skoro chcesz- mówię i wtulam się w niego. Stoimy jeszcze chwilę na tym tarasie, a później wracamy na oczepiny do sali. Uśmiałam się niesamowicie bo welon i muchę złapali Jagoda i Patryk i oficjalnie powiedzieli mojej części rodzinki, że faktycznie planują ślub i następna impreza u nich, chyba że ktoś ich uprzedzi i tu nie wiem dlaczego spojrzeli w naszą stronę. Następną zabawą było podawanie prezentu osobie, która odpowiada opisowi przeczytanemu przez DJa i tak oto dowiedziałam się, że mam najlepsze nogi, najpiękniejsze oczy i seksowną pupę. Ostatni tytuł przyznał mi jakiś kuzyn Alicji i wyczułam, że to z nim Michał miał spięcie bo zmierzyli się wzrokiem, a Misiek zacisnął dłonie w pięści...
Reszta wesela minęłam już na tańcach, zabawach i śpiewaniu sto lat. Koło 5 rano postanowiliśmy wracać jako jedni z ostatnich. Szliśmy na pieszo bo jak stwierdziłam marzył mi się romantyczny spacer podczas wschodu słońca.

..............................................................
Odkupuje winy. Korzystajcie z mojego zapalenia ucha i czytajcie!!!
Przepraszam Aga i tak mnie kochasz prawda? Dedykacja dla Ani, której blog przekonuje mnie do Kędzierzyna :*
Kisses

niedziela, 1 czerwca 2014

60.

Piątek minął nam szybko bo pomagalismy w ostatnich przygotowaniach do wesela mojego brata. W sumie dzieki temu, że Alicja i Kaja pojechały do pobliskiego spa to nic mi nie przeszkadzało i byłam bardzo szczęśliwa. Jako, że po południu przyjechali Czarnowscy to poszlismy na spacer oczywiście nie obyło sie bez wspominania, śmiechu i było tak wspaniale do póki do naszego rodzinnego domu nie przyjechała Kaja by dać krawat mojemu bratu, akurat zmywałam po kolacji gdy Ruda wparowała do domu:
-o widzę, ze wreszcie robisz to do czego sie nadajesz- usłyszałam
-ja przynajmniej do czegoś sie nadaje, a nie tylko wmawiaj sobie, że jestem zajebista
-No wiesz ja właśnie kończę marketing i...
-i są to studia na które często idą ludzie, którzy nie maja na siebie pomysłu
-mogę sie zatrudnić w waszym klubie
-spoko nie grozi ci to tam zatrudniają mądrych i zdolnych ludzi, puszczalskim nie potrzebujemy
-to co ty tam robisz?
-cieżko pracuje
-jasne, gdzie jest Mateusz? Bo Ala dała mi krawat dla niego
-poszedł z psem na spacer. Położ go na stole i Wyjdz
-a Michał?
-a co on cie obchodzi? Dziewczyno daj sobie spokój nie potrafisz zrozumieć, że jestesmy razem? Co ja ci takiego zrobiłam, że chcesz mi rozwalić zycie i związek? Zreszta mam to w dupie mam tylko jedna prośbę przestań wymyślać te bzdury na moj temat bo mnie wkurwiasz i nie ręczne za siebie
-bede robiła co chce i kiedy chce, a ty sie ciesz szczęściem póki możesz

Wywalilam ja z domu i wkurzona krzyknelam, że wychodzę i nie wiem kiedy wrócę. Założyłam tylko kurtkę i wyszłam z domu. Ruszylam w jedyne miejsce gdzie mogłam sie uspokoić, nad jezioro. Usiadlam na piasku i dałam ponieść emocją, byłam na siebie zła bo plakalam przez ta idiotkę No ale miałam jej juz dość, a nawet ja kiedyś tracę cierpliwość. Nie wiem ile tak Siedziałam ale w pewnym momencie poczułam jak ktoś siada za mną i mnie do siebie przytula
-co sie stało?
-skąd wiedziałeś gdzie mnie szukać?
-za pierwszym razem jak tu byłem powiedziałaś, że zawsze jak coś było nie tak to tu przychodzilas, a Mati mówił, że gadałaś z Kaja więc?
-w sumie nic takiego po prostu to wszystko mnie przerasta. Musiałam pomyśleć
-wiesz, że masz mnie i zawsze możesz na mnie liczyć
-wiem Misiek, wiem. Wracamy bo jutro długi dzien

Obudziłam sie wtulona w przyjmujacego, który juz nie spał. Polezelismy jeszcze trochę ale o 10 trzeba było zacząć sie szykować bo ślub miał odbyć sie o 14. Poszłam do łazienki i wzięłam prysznic po czym ubrałam sie i poszłam do mojej koleżanki z lat szkolnych, która miała swoj salon fryzjerski i kosmetyczny. Siedziałam u niej do 12 ale byłam mega zadowolona z efektu, pomalowała mnie, uczesala, a właściwie to tylko wyprostowała moje włosy bym wyglądała inaczej niż zwykle. Wróciłam do domu i zaczęłam sie ubierać, z tego co sie zorientowałam to Michał byl w łazience, więc miałam trochę czasu. Wszedł do pokoju, akurat gdy byl mi potrzebny bo nie potrafiłam zapisać mojej sukienki.
-Musimy isc na ten ślub- usłyszałam przy uchu
-a co byś chciał robić?
-coś by sie znalazło. Swoją droga kusisz tym dekoldem- pocalowal mnie
-wiem, specjalnie taka kupiłam, gdzie masz krawat?
-na łóżku, a co pomożesz mi ha zawiązać?
-jasne
Pól godziny przed msza wyjechaliśmy do kościoła, a półtorej godziny pózniej byliśmy juz na sali. Miałam szczęście bo świadkiem mojego brata byl Nikodem, a świadkową Ali oczywiście Kaja co oznaczało, że nie musiałam siedzieć z ta ruda małpa przy stoliku. Po złożeniu życzeń młodym i wzniesieniu toastu podano obiad, a chwile pózniej młodzi zatanczyli pierwszy taniec. Tak jak sie spodziewałam ja i Misiek byliśmy sensacja wesela zaraz po młodych. Praktycznie wszyscy wujkowie i wszystkie ciotki stwierdzili, że następne wesele bedzie nasze co skwitowalam śmiechem.
-Lena mogę cie na chwile prosić?
-Jasne Nikodem. Co jest?
-o której?
-a która jest?
-22
-to może za godzinę?
-dobra to dam znać DJowi
-ok- usmiechnelam sie
-zatanczysz siostra?- podszedł do mnie moj braciszek
-bede zaszczycona- Uśmiecham sie i juz po chwili widuje w tańcu z bratem. Po jakimś czasie idę do stolika i biorę od Jagody Kubusia, żeby poszła sobie potanczyc, siadam z malcem, a chwile pózniej siada koło mnie Michał
-a gdzie to pan sie podział?- zaczynam sie śmiać
-twoja ciocia Aldona stwierdziła, że jak z nia nie zatancze to każe ci mnie zostawić, a ty widzę juz mnie zdradzasz z Kuba
-tak sie złożyło, wiesz mam słabość do niego
-zauważyłem, co wy kombinujecie z Nikodemem?
-niespodzianka, powinna ci sie spodobać
-dzieci jak wy ładnie wyglądacie razem, a to dziecko to wam pasuje jak nic- mówi moja mama, która przechodzi obok stolika
-tak pani twierdzi? To co Milena może sie o takiego bobasa postaramy?
-ty lepiej sie w głowę pukanij wariacie
-jak coś to ja chętnie wnuka lub wnuczkę bede bawic, a i jaka pani?
-mamo dzieki ale ty sie lepiej synem i jego dziećmi zajmij- zasmialam sie, a juz po chwili mama wzięła Kubę na ręce i kazała nam isc na parkiet co z uśmiechem uczynilismy, akurat trafiliśmy na wolna piosenkę, więc z chęcią wtuliłam sie w ramiona mojego faceta...


.........................
Nie krzyczcie na mnie za to do góry bo jest dzien dziecka. Nie chciałam, żeby tak wyszło ale No wiecie tak tez bywa. Wiecie, że was kocham i po prostu nie chciałam, żebyście tyle czekali.
Trochę mnie tu nie było, więc po pierwsze Jupi bo wygraliśmy z Brazylia po drugie założenie przez Karola i Andrzeja insta to byl świetny pomysł po trzecie umierać po osiemnastce przyjaciółki po czwarte przepraszam, że nie komentuje ale ostatnio nie mam na to czasu obiecuje, ze nadrobie
KISSES

poniedziałek, 19 maja 2014

59.

Postanowiliśmy przejść sie po okolicy, więc poszłam sie przebrać w końcu było juz chłodno, a ja byłam w spodniczce. Wybrałam ciuchy, rozpuscilam włosy i wyszliśmy z domu. Chodziliśmy po miasteczku trzymając sie za ręce. Wydurnialismy sie i zachowywalismy jak jacyś gowniarze ale było mi wspaniale, dawno nie czułam sie tak beztrosko. Szliśmy w stronę jeziora, gdy rozdzwonił sie moj telefon
-halo?
-.....
-ale gdzie?
-....
-wszyscy?
-....
-zobaczymy. Niczego nie obiecuje- rozlaczylam sie
-co jest?
-nie ma panienskiego za to wszyscy młodzi z rodzinki siedzą w barze niedaleko. Idziemy?
-czemu nie.
-ale obiecaj mi coś
-wszystko
-pilnuj, żebym nie zrobiła krzywdy Kaji bo to ja bede ta zła
-masz to jak w banku kochanie- całuje mnie
Poszlismy do baru niedaleko gdzie siedzieli juz wszyscy moi kuzyni i kuzynki plus ludzie z rodzinki Alicji. Przywitalismy sie z wszystkimi i Usiedliśmy z nimi.
-No nie wierze Szalik tutaj?- usłyszałam za sobą
-Nikodem jak ja cie dawno nie widziałam- rzucilam mu sie na szyje
-No z dobre 5 lat. Wyładnialas
-a ty dalej myślisz, że wyrwiesz-'śmieje sie- poznaj to Michał moj chłopak- wskazuje na przyjmujacego-Michaś poznaj Nikodema, to przyjaciel Mateusza
-cześć miło mi
-mi tez. Jak ty ja zdobyłeś misja niemożliwa
-ma sie te swoje sposoby- przytula mnie
-a pozwolisz, że porwę ją na scene? Mamy tu dzisiaj wieczór karaoke
-jasne, ale oddasz- śmieje sie
-w świetnym stanie
-ale ja nie chce śpiewać- wtrącam sie
-ta jak zwykle marudzi. Nikt ci Michała nie odbije bo wszystkie sie ciebie boja . Chodź młoda- chwyta moja rękę i zaciąga na scene. Widzę, że wszyscy patrzą na mnie z zaciekawieniem
-Panie i panowie po ponad 5 latach na nasza scene zaciągnąłem Lene. Słowa uznania po jej występie sprawdzimy czy dalej ma tak dobry głos co kiedyś- powiedział do mikrofonu i zszedł ze sceny. Wylosowal mi piosenkę i zaczęłam śpiewać. Zawsze lubilam ten kawałek i uwielbialam go śpiewać, gdy skończyłam usłyszałam brawa, więc uklonilam sie i poszłam do stolika.
-No No No siostra jak miło słyszeć jak znowu spiewasz, jeszcze tylko jeden talent powinnaś ujawnić
-ja mam jeszcze wiele talentów-zasmialam sie i usiadlam koło Miśka- jak tam?
-czemu sie nie chwaliłaś, że tak spiewasz?
-bo musisz sam sie wszystkiego dowiedzieć o mnie- pocałowałam go
-jak na pare, która sie rozstała to jednak często sie ślina wymieniacie- zasmial sie Mati
-No widzisz taki nasz urok. Wszyscy do około wiedza, że nie jestesmy razem, a my sie dowiadujemy ostatni- mówię i patrzę na Kaje
-i dobrze bo ładnie ze sobą wyglądacie, ale i tak cie Michał podziwiam, że z nia wytrzymujesz
-nie jest tak źle. Mam swoje sposoby
-to wy poplotkujcie, a ja zarz wrócę- powiedziałam i poszłam do konsoli przy, której siedział Nikodem- Niki mam sprawę
-zamieniam sie w słuch
-ty jestes świadkiem Matiego prawda?
-No tak wyszło, a co?
-co ty na to zeby zrobić im mała niespodziankę na weselu
-ale od razu w ciążę  chcesz zachodzić?
-debil. Nic sie nie zmieniłeś. Chodzi mi raczej o to, zeby pokazać co kiedyś robiliśmy najlepiej, a przy okazji utre nosa Kaji
-tez jej nie lubisz?- spytał z ulga w głosie
-to mało powiedziane. Chciała mi rozbić związek ale mniejsza. Wchodzisz w to?
-ale tak bez upewnieniu sie czy potrafimy i pamiętamy?- widziałam, że sie waha
-pękasz? Zawsze twierdziłeś, że tego sie nie zapomina
-No ok, wiesz tobie nie odmowie
-dzieki- całuje go w poliko i wracam do stolika.


Obudziłam sie wtulona w ramiona swojego chłopaka, chciałam wstać ale utrudniały mi to jego ramiona, którymi mnie do siebie przytulal. W dodatku miałam problem ze zlokalizowaniem swoich ciuchów, więc spokojnie leżalam, a gdy to zaczęło mi sie nudzić postanowiłam obudzić Michała, więc zaczęłam składać całusy na jego twarzy, na szczęście długo nie musiałam czekać na reakcje bo gdy moje usta wylądowały na jego to poczułam, że odwzajemnia moj pocałunek
-dzien dobry
-dzien dobry Milka
-wiesz co? Lubię sie tak budzić koło ciebie
-to przeprowadz sie do mnie- mówi patrząc mi w oczy
-nie uważasz, że to za szybko? Poza tym co z moim mieszkaniem? To nie jest takie proste
-jest nawet bardzo, zależy nam na sobie, a ja chce miec cie blisko siebie. Poza tym to nie jest fajne, że czasami widujemy sie tylko na hali miedzy treningami. Nie każe ci niczego ale przemyśl to


.........................
Mecze bajka jestem mega dumna z naszych chlopakow, co do stroi meczowych to nie one grają, a zawodnicy. Jestem zaniepokojona doniesieniami na temat jednego z naszych przyjmujących!!! Swoją droga fajnych mamy kapitanów :).... Jak myślicie co powinna zrobić Milena i co szykuje z Nikodemem?? Muszę was potrzymać w niepewności
KISSES

poniedziałek, 12 maja 2014

58.

W środę rano wstałam i ogarnęłam sie. Zadzwoniłam do Jagody i umówiłam się, że razem pojedziemy do Katowic na małe zakupy. W sumie nie takie małe bo nie miałam sukienki na wesele własnego brata no ale ostatnio nie miałam czasu na nic, więc jeśli niczego dziś nie kupię to strzele sobie w głowę. Chłopacy postanowili, że jadą z nami, więc ruszyliśmy dwoma autami w stronę wybranego przez nas miasta.
Sprzedałyśmy im Kubusia, a same zaczęłyśmy maraton po sklepach. Niestety jak zwykle nic mi się nie podobało podczas gdy Jagoda kupiła już z dwie sukienki, szpilki i kilka ciuszków dla młodego. Na szczęście nawet mnie czasami olśni. Ruszyłam w stronę sklepu w którym kupiłam sukienkę na urodziny mamy i tam zaczęłam szaleć. Miałam kilka typów ale tylko jedna sprawiła, że byłam zdecydowana od razu. Po przymierzenia tego cuda, które wybrałam przymierzyłam jeszcze dwie inne by mieć co ubrać na poprawiny. Wreszcie z uśmiechem mogłam iść kupić buty do sukienki. Później postanowiłyśmy skontrolować naszych facetów. Siedzieliśmy razem w kawiarni, oczywiście ja jako kochana ciocia trzymałam Kubę na kolanach, a on bawił się moimi włosami
-to co tam kupiłyście?- spytał Patryk
-niespodzianka, zobaczycie na ślubie- zaśmiała się Jagoda
-wy macie wszystko?- spytałam chłopaków
-wiadomo, my nie mamy takich problemów jak wy
-No tak, zawsze możecie iść w strojach meczowych- powiedziałam z kpina
-No, a na szyje medal zamiast zegarka na ręce- zaśmiał się Michał
-kurde No ale pomarańcz mi do sukienki nie pasuje-pokazałam język
-to pożyczę strój od Igły ten biały
-zdecydowanie lepiej
-Lenko wiesz co?
-co Patryczku?
-pasuje ci taki bobasek
-tak, tak już mi to mówiłeś. Ale skoro mówisz coś takiego to coś chcesz
-No jak ty mnie znasz. Bo widzisz chce ci sprzedać syna ale tylko na dwie godziny, wiesz jak on cie kocha
-nie ma sprawy zajmę się nim z przyjemnością, w końcu dawno nie miałam dla niego czasu, a to mój ulubieniec
-dzięki jesteś wielka. Michał przypilnujesz jej?
-jasne. Spadajcie bo zmienimy zdanie. Odbierzcie młodego ode mnie z mieszkania bo my już będziemy wracać
-dzięki wielkie

Poszliśmy na parking. Włożyliśmy nosidełko do auta i zapieliśmy je pasami, później złożyliśmy wózek i wraz z zakupami schowaliśmy go w bagażniku. Siedliśmy do auta i ruszyliśmy w drogę powrotną, na szczęście młody spał.
-o której jutro jedziemy?- spytałam
-jak chcesz.
-może koło 9 nie będziemy bardzo późno, a przynajmniej się wyśpimy
-ale jedziemy moim autem
-dlaczego?
- bo twoje ostatnio padło na drodze, co za idiota pomagał ci je wybrać
-Patryk
-tak myślałem
-Michał..
-No?
-boje się
-czego?- spytał i spojrzał na mnie z troską
-co znowu wymyśli Kaja. Nie chce jej w rodzinie bo wykończy mnie nerwowo
-Milenko kto jak kto, ale ty nie masz się czego bać to raczej ona powinna. Poza tym chyba nie ma na tyle odwagi , żeby odwalić coś na ślubie siostry
-No nie wiem. Wczoraj jak byłam u ciebie to dzwonili do mnie rodzice co się stało, że się rozstaliśmy. Jak spytałam skąd maja takie informacje to powiedzieli, że Kaja coś wspominała przy obiedzie
-to jutro im pokażemy, że mamy się świetnie
-tja już widzę wesele, będziemy sensacja zaraz po młodych
-dlaczego?
-bo zawsze Przechodziłam na takie imprezy sama. Śmiałam się, że pójdę do zakonu
-masz za fajne ciało, żeby iść do zakonu. Taka strata i jeszcze te tatuaże
-a pro po tatuaży to chce zrobić nowy ale nie chce iść sama
-pójdę z tobą
-dziękuje- całuje go w poliko- tylko ani słowa Patrykowi bo mnie zabije
-oj pamiętam jak na ciebie wrzeszczał podczas naszego pierwszego spotkania
-nie przypominaj nawet, chociaż to i tak nic do jego reakcji na pierwszy tatuaż, a skoro mowa o spotkaniach to mój horoskop mówi, że w tym tygodniu spotkam miłość swojego życia
-to gdzie się spotykamy?
-hahahahahahahaha wariat

Po 17 Patryk z Jagoda odebrali młodego, który prawie cały ten czas przespał, my pojechaliśmy później na chwile do mnie bym mogła wszystko spakować do walizki i wróciliśmy do mieszkania siatkarza. Wieczorem poszliśmy na spacer i kolacje we dwoje. Muszę przyznać, że cholernie żałuje tego całego dziecinnego ukrywania się, a już najbardziej żałuje tej cholernej kłótni, a wcześniej mojego uporu.
Wstaliśmy o 8 rano. Zrobiłam śniadanie, a siatkarz w tym czasie zaniósł nasze walizki do samochodu. Zjedliśmy kanapki, a później zamknęłam się w łazience, żeby się ubrać i trochę ogarnać. Umyłam żeby i zrobiłam delikatny make up, a później uczesałam warkocz i ubrałam ciuchy na drogę.

W giżycku byliśmy chwile przed 20 bo zrobiliśmy sobie kilka postoi. przywitaliśmy się z wszystkimi, zjedliśmy kolacje i poszliśmy się przejść. Co prawda miałam iść na wieczór panieński Ali no ale na szczęście moja przyszła bratowa rozumiała, że nie wytrzymałabym w jednym pokoju z Kają tak długo...

......................................................................
Masakra ile wejść!!! To poproszę jeszcze o jakieś komentarze. Jest to taki rozdzialik przejściowy, a w następnym weselicho i Kaja. Stwierdzam, że mam pecha roku. Podczas gdy nasi siatkarze będą walczyć o udział w ME ja nie będę mogła oglądać ich meczu bo będę musiała latać z tacą w pracy. Pozdrawiam swojego szefa tak bardzo go lubię :/...
Kisses