Po przebudzeniu ubrałam dres i ruszyłam w maraton po uliczkach. W sluchawkach leciał na zmianeMenchester i inne tego typu piosenki, a ja katowałam swoje ciało kolejnymi kilometrami. Gdy byłam juz bardzo zmęczona wróciłam na swoje osiedle i w spozywczaku kupiłam świeże pieczywo. Wyszłam ze sklepu, a ktoś wyjął mi słuchawkę z ucha
-Cześć- wyszczerzyl sieblondyn
-o Maks cześć, co ty tutaj robisz?- spytałam
-mieszkam w tym bloku- wskazał na budynek naprzeciwko mojego- a teraz idę do kumpla, a ty jak widzę biegasz
-biegałam teraz wracam do mieszkania
-czyli mieszkamy po sąsiedzku? To trzeba bedzie spotkać sie na kawie
-juz mówiłam, że nie pije kawy-przypomnialam
-a faktycznie coś wspominałaś w takim razie w weekend drink w klubie
-sie jeszcze okaże ale wątpię
-dlaczego?
-bo mam juz plany na przyszły weekend
-mogę wiedzieć jakie?
-to moja sprawa, ale jak coś to sie odezwę
-a może dasz sie zaprosić w środę na sok i ciastko?
-wiesz co pracując w klubie siatkarskim powinieneś znać daty ważnych meczy.
-to znaczy?
-Chlopacy grają pierwszy mecz z asseco o final four- wyjaśniłam
-a tam dadzą radę
-sorry ale nie Wystawiłam przyjaciół, a juz obiecalam że będę. Uciekam bo mam plany, a ty chyba tez sie gdzieś wybierałeś
Powiedziałam i odwrocilam sie. Chwile pózniej byłam juz w mieszkaniu i dzwoniłam do przyjmujacego
-Dzień dobry, wstaje,y- zasmialam sie, gdy odebrał
-Cześć Milka co sie dzieje?
-za godzinę jedziemy do Katowic. Pojadę po ciebie
-o nie, ja prowadzę. Czyli wyprawa po łóżko i sukienkę?
-tak, a to piękna niedziela na taki wypad. Czekam buziaki- powiedziałam i rozlaczylam sie.
Wzięłam prysznic i pomalowalam sie. Wybrałam ciuchy, które ubrałam, a włosy zostawilam rozpuszczone. Do torebki Wpakowałam potrzebne rzeczy i zjadłam szybkie śniadanie. Po 10 minutach zadzwonił moj telefon, więc ubrałam kurtkę i wyszłam zamykając drzwi od mieszkania. Zbiegłam po schodach i chwile pózniej tonęłam w ramionach chłopaka
-jakie miłe przywitanie- zasmial sie
-nie przyzwyczajaj sie kotku- zasmialam sie- jedziemy
-więc zapraszam do auta- wsiedliśmy do auta i ruszylismy w stronę Katowic
Cała drogę wyglupialismy sie i spiewalismy to co leciało w radiu. Zaparkowalismy pod jedna z galerii i ruszylismy ramię w ramię w poszukiwaniu łóżka dla mnie. Muszę przyznać, że wybór byl duży ale ja wiedziałam czego szukam, więc wybrałam model juz po godzinie. Problem w tym, że teraz produkuje sie, żeby je zamówić ale ekspedientka widocznie mnie ignoruje i ślini do Michała, który ledwo powstrzymuje śmiech gdy ja sie wsciekam. Dziewczyna źle trafiła bo ja nie dam sie tak traktować.
-Przepraszam bardzo, ale czy ja pani przeszkadzam? Jest pani w pracy więc proszę do kurwy nędzy przyjąć moje zamówienie, a nie ślinic sie do mojego chłopaka bo zaraz wybije pani te ząbki, a i jeszcze jedno pracuje pani w sklepie meblowych czy pod latarnią bo makijaż i cycki na wierzchu trochę mnie mylą?
-co pani sobie wyobraża?- spytała obrażona
-nie chce pani wiedzieć?- warknęłam
-czy możemy prosić o kogoś innego do obsługi?- spytał siatkarz
-jakiś problem- spytał mężczyzna w koszulcez logo sklepu
-tak z ta panią- warknęłam ponownie
-Monia idź zobacz czy kurze są poscierane, a ja sie państwem zajmę
Dziewczyna wyszła, a my szybko zalatwilismy to co mieliśmy i wyszliśmy ze sklepu.
Byłam nadal wściekła i ruszylam prosto na parking
-Milena- moj towarzysz chwycił mnie za rękę- nie potrzebnie sie wkurzasz. Nie warto- przytulił mnie- poza tym coś wspominałaś ostatnio jeszcze o sukience i bieliźnie
-o sukience owszem ale o bieliźnie nie przypominam sobie. Poza straciłam nastrój
-zaraz go odzyskasz- pocalowal mnie- idziemy Piękna
-muszę?
-musisz
-nie lubię cie
-ja ciebie tez- chwycił mnie za rękę i ruszylismy z powrotem do galerii.
Byliśmy chyba w każdym sklepie i byłam wykończona juz tym cholernych chodzeniem i przymierzaniem. W ostatnim sklepie przeszukiwalam wieszaki szukając czegoś sensownego
-a na co wgl szukasz tej sukienki?- spytał Michał
-w przyszła sobotę moja mama ma urodziny i zjada sie ciotki. Muszę jakoś wyglądać. Poza tym bedą tez rodzice Ali i pewnie Kaja. Muszę wyglądać jak księżniczka jak to powiedział moj tata
-ty nawet po treningu w dresie tak wyglądasz
-nie słodź tylko szukaj
-to masz te dwie. Przymierz, a ja poczekam- powiedział po czym usiadł na sofie w sklepie
-daj mi 5 minut- powiedziałam i poszłam przymierzyć pierwszą nich.- za odważna z tylu
-nie sadze
-i tak ja weźmiemy bo swietnie w niej wyglądasz
-sie okaże. Idę ubrać drugą- schowalam sie w przymierzalni i zabrałam sie za drugą. Po ubraniu jej wyszłam
-chyba ta bedzie idealna
-szczerze nie sądziłem, że bedzie dobrze leżeć
-ale jest idealna, aż żałuje, że to na spotkanie rodzinne
-marudzisz. Idę sie ubrać w swoje ciuchy, a pózniej idziemy coś zjeść- wyszczerzylam sie....
...................................
Kociaki moje to dla was z okazji w sumie bez okazji ale i tak dodaje. Muszę sie zabrać za rozdział na drugim blogu, więc tu chwilowo bedzie cisza ale tylko do momentu gdy tam niczego nie dodam.
Jak sie podoba to dziwne coś na górze?
Mały konkurs... Co stanie sie gdy Lena bedzie u rodziców?
Aaaaa moi kumple wczoraj wygrali i z tej okazji ten rozdzialik :*
KISSES
Jest to opowieść o dziewczynie, która na pozór jest twarda, a w nocy płacze w poduszkę...
czwartek, 27 lutego 2014
wtorek, 25 lutego 2014
41.
Zaparkowałam pod halą i wzięłam torbę treningową. Długim korytarzem doszłam do sekretariatu gdzie poinformowano mnie gdzie znajdę prezesa. Ruszyłam w kierunku sali, a po drodze swoją torbę treningową i płaszcz w szatni i już prosto poszłam na salę na której ćwiczyli chłopacy. Chciałam przemknąć niezauważona ale moje szpilki bardzo mi to utrudniły. Zignorowałam jednak spojrzenia zawodników i dosłownie minutę później siedziałam koło prezesa na trybunach.
-Dzień dobry, mogę zająć chwilkę?- spytałam
-witam Lenko,ty? Nawet dwie- odparł z uśmiechem
-w takim razie z chęcią. Mam małe pytanie połączone z prośbą
-zamieniam się w słuch
-Jako, że młodziki mają treningi 4 razy w tygodniu chciałabym chociaż raz w tygodniu prowadzić zajęcia z fitnessu
-ale w jakim sensie?
-w Barcelonie prowadziłam takie zajęcia dla partnerek, sióstr i matek zawodników.
-było na to zainteresowanie?
-bardzo duże, a jako że ja uwielbiam prowadzić takie zajęcia to chciałam spytać czy byłaby taka możliwość. Oczywiście godziny były by takie, żeby nie kolidowały z treningami chłopaków i tak byśmy miały wolną hale.
-bardzo ciekawa propozycja, ale sam nie mogę podjąć decyzji. A co byś potrzebowała?
-Szczerze to miejsce, dostęp do nagłośnienia na hali i piłki ale to dopiero gdy będę widziała czy jest zainteresowanie na te zajęcia. Oczywiście chcę to robić w ramach pracy tutaj i nie chcę żadnych dodatkowych pieniędzy. Myślałam o tym by trwało to dwie godziny co wtorek bo wtedy nie mam treningów z chłopakami. Wiadomo, że gdy będziemy na wyjazdach to zajęcia będę chciała albo przełożyć albo będą odwołane. Myślę, że to też mała reklama dla klubu.
-No ja jestem na tak, ale muszę porozmawiać z reszta zarządu. Dam ci odpowiedź do końca miesiąca.- powiedział- aha i mam dla ciebie rozpiskę meczów od Lorenzo na które chciałby żebyś jeździła- podał mi kartkę
-dziękuje
-to ja dziękuje i uciekam na spotkanie z jednym ze sponsorów- pożegnał się . Siedziałam jeszcze na hali bo do treningu moich podopiecznych miałam jeszcze dwie godziny.
Zeszłam z trybun i usiadłam koło fizjoterapeutów.
Po godzinie Jastrzębianie zakończyli trening i stanęli nade mną.
-Lena jakie nogi- zaczął Rob
-Też miło was wiedzieć panowie
-możesz w takich strojach przychodzić tu częściej- zaśmiał się Krzysiek
-Nie sądzę, nie umiecie się wtedy skupić na treningu
-a z jakiej to okazji? Czyżby randka z nowym prawnikiem?- spytał Mati
-Nie, dlaczego o to pytasz?
-Bo wczoraj się do ciebie ślinił po treningu, a wiem, że się znacie
-nie trafiłeś. Miałam spotkanie rodzinne- wytłumaczyłam
-O to może mnie oświecisz z jakiej okazji twój brat nas dzisiaj odwiedza- spytał Patryk
-szykuj garnitur. Będzie wesele i chrzciny
-żartujesz?
-no nie.
-szał on taki poukładany i wpadł
-dobrze że on a nie ja- zaśmiałam się- ale spadajcie bo mnie wasze ukochane zabiją, że zamiast do nich wracać to gadacie ze mną na hali- po tych słowach prawie wszyscy się rozeszli. Mówię prawie bo jeden z nich został
-i jak było?
-idź się ogarnij i wszystko ci opowiem. Mam jeszcze godzinę
-to co czekolada w kawiarni na przeciwko- zaproponował
-jasne. Będę czekać pod szatnią
Siedzieliśmy w ciepłej i przytulnej kawiarence na przeciwko hali i popijaliśmy pyszną czekoladę.
-no to zamieniam się w słuch- powiedział
-było całkiem miło. Rodzice Alicji są bardzo przyjaźni...
-ale?
-ale poznałam też jej siostrę
-i
-i siostra Alicji to rudowłosa Kaja. Przypominasz sobie ją?- spytałam
-żartujesz?
-a wyglądam jakbym żartowała? Najlepsze w tym wszystkim jest to, że była milutka. Jej rodzice chyba myślą, że się bardzo lubimy, a ja miałam ochotę tę france za włosy wytargać gdy mówiła do mnie Milenko
-i ja tego nie widziałem?- zaśmiał się
-no wiesz tez się dziwię, jej rodzice jak dowiedzieli się gdzie pracuje to wspomnieli coś o tym, że chłopak Kai tam pracuje. Nie jaki Michał
-co?
-no to co słyszysz... Mniejsza z nią. Dostałam zaproszenie na ślub w maju i mam prośbę
-no to proś
-pójdziesz ze mną?
-jak mnie przekonasz
-proszę- powiedziałam i zrobiłam oczy kota ze Shreka
-to ma mnie przekonać?
-ładniej poproszę jutro- musnęłam jego policzek
-w takim razie z przyjemnością
-wariat. Dobra ja uciekam bo za chwilę zaczynam trening
-no okej, a jak poszła rozmowa z prezesem?
-chyba dobrze ale nie zapeszam- pocałowałam go w poliko i ruszyłam do baru by zapłacić
-proszę nie brać od tej pani pieniędzy- powiedział Michał- podobno miałaś uciekać na trening, więc mnie nie denerwuj i zmykaj...
Po treningu wróciłam do siebie i zabrałam się za robienie planu moich treningów z juniorami. Trochę mi to zajęło i dopiero koło 2 w nocy poszłam spać. Bardzo szybko zmorzył mnie sen...
....................................................
Wiem, że szału nie ma ale i takie rozdziały muszą się pojawiać. Nie jestem z niego zadowolona i szczerze to mi się nawet nie podoba ale uznałam, że czas już coś dodać bo miałam czas. W tym tygodniu tyle wspaniałych wieści w świecie sportu, że aż wszystkiego zaczyna się chcieć.
Brawo dla mnie. Podczas treningu z siaty uszkodziłam kolano i nie mogę zagrać z koleżankami no ale cóż tak bywa. Za to jutro jako wspaniała koleżanka robię zdjęcia na turnieju z siaty chłopaków, więc jeśli wyjdzie mi jakieś w miarę to dodam tu xd
Trzymajcie kciuki za moich kumpli
KISSES
-Dzień dobry, mogę zająć chwilkę?- spytałam
-witam Lenko,ty? Nawet dwie- odparł z uśmiechem
-w takim razie z chęcią. Mam małe pytanie połączone z prośbą
-zamieniam się w słuch
-Jako, że młodziki mają treningi 4 razy w tygodniu chciałabym chociaż raz w tygodniu prowadzić zajęcia z fitnessu
-ale w jakim sensie?
-w Barcelonie prowadziłam takie zajęcia dla partnerek, sióstr i matek zawodników.
-było na to zainteresowanie?
-bardzo duże, a jako że ja uwielbiam prowadzić takie zajęcia to chciałam spytać czy byłaby taka możliwość. Oczywiście godziny były by takie, żeby nie kolidowały z treningami chłopaków i tak byśmy miały wolną hale.
-bardzo ciekawa propozycja, ale sam nie mogę podjąć decyzji. A co byś potrzebowała?
-Szczerze to miejsce, dostęp do nagłośnienia na hali i piłki ale to dopiero gdy będę widziała czy jest zainteresowanie na te zajęcia. Oczywiście chcę to robić w ramach pracy tutaj i nie chcę żadnych dodatkowych pieniędzy. Myślałam o tym by trwało to dwie godziny co wtorek bo wtedy nie mam treningów z chłopakami. Wiadomo, że gdy będziemy na wyjazdach to zajęcia będę chciała albo przełożyć albo będą odwołane. Myślę, że to też mała reklama dla klubu.
-No ja jestem na tak, ale muszę porozmawiać z reszta zarządu. Dam ci odpowiedź do końca miesiąca.- powiedział- aha i mam dla ciebie rozpiskę meczów od Lorenzo na które chciałby żebyś jeździła- podał mi kartkę
-dziękuje
-to ja dziękuje i uciekam na spotkanie z jednym ze sponsorów- pożegnał się . Siedziałam jeszcze na hali bo do treningu moich podopiecznych miałam jeszcze dwie godziny.
Zeszłam z trybun i usiadłam koło fizjoterapeutów.
Po godzinie Jastrzębianie zakończyli trening i stanęli nade mną.
-Lena jakie nogi- zaczął Rob
-Też miło was wiedzieć panowie
-możesz w takich strojach przychodzić tu częściej- zaśmiał się Krzysiek
-Nie sądzę, nie umiecie się wtedy skupić na treningu
-a z jakiej to okazji? Czyżby randka z nowym prawnikiem?- spytał Mati
-Nie, dlaczego o to pytasz?
-Bo wczoraj się do ciebie ślinił po treningu, a wiem, że się znacie
-nie trafiłeś. Miałam spotkanie rodzinne- wytłumaczyłam
-O to może mnie oświecisz z jakiej okazji twój brat nas dzisiaj odwiedza- spytał Patryk
-szykuj garnitur. Będzie wesele i chrzciny
-żartujesz?
-no nie.
-szał on taki poukładany i wpadł
-dobrze że on a nie ja- zaśmiałam się- ale spadajcie bo mnie wasze ukochane zabiją, że zamiast do nich wracać to gadacie ze mną na hali- po tych słowach prawie wszyscy się rozeszli. Mówię prawie bo jeden z nich został
-i jak było?
-idź się ogarnij i wszystko ci opowiem. Mam jeszcze godzinę
-to co czekolada w kawiarni na przeciwko- zaproponował
-jasne. Będę czekać pod szatnią
Siedzieliśmy w ciepłej i przytulnej kawiarence na przeciwko hali i popijaliśmy pyszną czekoladę.
-no to zamieniam się w słuch- powiedział
-było całkiem miło. Rodzice Alicji są bardzo przyjaźni...
-ale?
-ale poznałam też jej siostrę
-i
-i siostra Alicji to rudowłosa Kaja. Przypominasz sobie ją?- spytałam
-żartujesz?
-a wyglądam jakbym żartowała? Najlepsze w tym wszystkim jest to, że była milutka. Jej rodzice chyba myślą, że się bardzo lubimy, a ja miałam ochotę tę france za włosy wytargać gdy mówiła do mnie Milenko
-i ja tego nie widziałem?- zaśmiał się
-no wiesz tez się dziwię, jej rodzice jak dowiedzieli się gdzie pracuje to wspomnieli coś o tym, że chłopak Kai tam pracuje. Nie jaki Michał
-co?
-no to co słyszysz... Mniejsza z nią. Dostałam zaproszenie na ślub w maju i mam prośbę
-no to proś
-pójdziesz ze mną?
-jak mnie przekonasz
-proszę- powiedziałam i zrobiłam oczy kota ze Shreka
-to ma mnie przekonać?
-ładniej poproszę jutro- musnęłam jego policzek
-w takim razie z przyjemnością
-wariat. Dobra ja uciekam bo za chwilę zaczynam trening
-no okej, a jak poszła rozmowa z prezesem?
-chyba dobrze ale nie zapeszam- pocałowałam go w poliko i ruszyłam do baru by zapłacić
-proszę nie brać od tej pani pieniędzy- powiedział Michał- podobno miałaś uciekać na trening, więc mnie nie denerwuj i zmykaj...
Po treningu wróciłam do siebie i zabrałam się za robienie planu moich treningów z juniorami. Trochę mi to zajęło i dopiero koło 2 w nocy poszłam spać. Bardzo szybko zmorzył mnie sen...
....................................................
Wiem, że szału nie ma ale i takie rozdziały muszą się pojawiać. Nie jestem z niego zadowolona i szczerze to mi się nawet nie podoba ale uznałam, że czas już coś dodać bo miałam czas. W tym tygodniu tyle wspaniałych wieści w świecie sportu, że aż wszystkiego zaczyna się chcieć.
Brawo dla mnie. Podczas treningu z siaty uszkodziłam kolano i nie mogę zagrać z koleżankami no ale cóż tak bywa. Za to jutro jako wspaniała koleżanka robię zdjęcia na turnieju z siaty chłopaków, więc jeśli wyjdzie mi jakieś w miarę to dodam tu xd
Trzymajcie kciuki za moich kumpli
KISSES
sobota, 22 lutego 2014
40.
-myślałam, że samym faktem spędzenia ze mną czasu
-to swoją drogą, a nie musisz kupić stroju kapielowego?
-hahahahahahahaha nie. Wyobraz sobie, że mam chyba z 5, więc nie potrzebuje ale jak coś to wiem do kogo sie zgłosić- powiedziałam- telefon ci dzwoni
-to nie mój
-w takim razie powiedz mi gdzie są moje spodnie. Swoją drogą zawsze jak u ciebie jestem to giną mi ciuchy
-bo bez wyglądasz równie dobrze. Chyba leżą w salonie- powiedział
-to idę- narzuciłam jedo koszulkę i ruszylam w stronę salonu. Po znalezieniu ciacha i wyciągnięcie telefonu wróciłam do sypialni. Usiadlam na łóżku i oddzwonilam do brata, który do mnie dzwonił
-No hej braciszku. Dzwoniles
-...
-nie mam planów, a co?
-...
-No ok. A gdzie?
-...
-wiem gdzie to- usmiechnelam sie- a co to za okazja?
-...
-No dobra to do zobaczenia. Pozdrów ukochana- powiedziałam i zakończyłam połączenie
-Coś sie stało?
-chyba nie, mam jutro obiad z bratem i jego narzeczona w Magnoli
-na bogato. A co to za okazja
-mam poznać rodziców i siostrę Alicji. Coś czuje, że sie wesele szykuje ale mniejsza ja uciekam do siebie- pocałowałam go i wstalam.
-nawet nie próbuj- wstał i zabrał ciuchy z moich rąk
-nie wyglupiaj sie
-to ty sie nie wyglupiaj. Śpisz u mnie i nie słyszę ale. Jak chcesz to jak pojadę na poranny trening to pojedziesz do siebie, ale teraz cie nie wypuszcze. Idziemy spać Piękna-wziął mnie na ręce i położył na łóżku po czym położył sie koło mnie. Wtuliłam sie, więc w jego klatkę piersiową i odpłynęłam w krainę Morfeusza.
Obudziłam sie o 8. Chłopak jeszcze spał bo trening miał na 9.30, więc po cichu poszłam do łazienki gdzie sie ogarnęłam i ubrałam wczorajsze ciuchy. Potem w kuchni zrobiłam omlety z pomidorami i serem, kawę dla Miśka, a dla siebie herbatę. Gdy wszystko stało na stole poszłam do sypialni i podeszłam do łóżka.
-wstawaj śpiochu- wyszeptalam co na nic sie nie zdało, więc powtorzylam to głośniej. Widziałam, że sie obudził ale udaje, że dalej śpi więc usiadlam koło niego i musnęłam jego usta. Po chwili leżalam pod nim na łóżku- widzę, że jednak nie śpisz
-co rano chce być tak budzony
-to znajdź jakaś naiwną- wyciągnęłam język- wstawaj zrobiłam śniadanie,a za 40 minut masz trening.
-nie wiem czy jestem głodny- pocalowal mnie
-za to ja bardzo- zaśmialam sie- wstawaj i idziemy do kuchni
-skoro muszę- wstał i pomógł mi. Poszliśmy do kuchni i w przyjemniej atmosferze zjedlismy śniadanie- na która dzisiaj masz?
-na 17 o 13 idę na ten nieszczęsny obiad, a pózniej prosto na hale bo mam sparwe do prezesa
-coś sie stało?
-nie. Po prostu pewien pomysł wpadł mi wczoraj do głowy ale nie chce zapraszać
-rozumiem, a co po treningu?
-Planowałam romantyczny wieczór przy kartach zawodników . Muszę rozpisać treningi
-czyli co nie widzimy sie dzisiaj?
-jedynie na hali bo wcześniej nie dam rady, a co?
-tak tylko pytam
-jasne. Dobra ja uciekam do siebie bo muszę sie ogarnąć, a ty na trening bo inaczej trener cie zabije
-No okej. Jakbyś sie bardzo nudziła na tym obiedzie to pisz. Jakoś cie stamtąd wyciągnę
-dziękuje i do zobaczenia- pocałowałam go i wyszłam z mieszkania...
Szybki prysznic i godzinne wybieranie stroju na dzisiejszy obiad. Patrząc na Alicje podczas świąt wiem, że jej rodzice są eleganckimi ludźmi, a ja jako, że nie lubię sie do końca podporządkować do sytuacji wybrałam taki strój. Do tego moje długie loki zwiazalam w kitke na bok i delikatny makijaż.
Spakowalam jeszcze torbę na dzisiejszy trening i wypiłam szklankę soku pomarańczowego. Jako, że do restauracji miałam kawałek drogi to chwile po 12 ruszylam swoim samochodem do lokalu. Przez mały korek zapakowalam pod miejscem spotkania za 5 pierwsza. W pośpiechu weszłam do restauracji i ruszylam ku stolikowi przy, którym siedział Mateusz z narzeczoną i jej rodzina.
-dzień dobry, przepraszam za spóźnienie ale utknelam w korku- przeprosiłam
-cześć siostra nic sie nie stało- pocalowal mnie w poliko- poznaj to rodzice Ali pan Jan i pani Anna,a to jej siostra- tu wskazał na rudowłosą dziewczynę
-my sie znamy- przerwała
-tak. Cześć Kaju
-Witaj Leno- przywitałyśmy sie chłodno po czym uścisnęłam sie z blondynka.
-Miło wreszcie poznać siostrę Mateusza. Brat dużo o tobie mówi
-mam nadzieje, że tylko te dobre rzeczy
-tak. Zachwala cie bardzo- powiedział pan Jan- podobno pracujesz tutaj
-tak jako trenerka i dietetyk w klubie siatkarskim- powiedziałam, gdy usiadlam do stołu
-o. Kaju twój chłopak tak gra prawda?- spytała mama Kaji, a ja czekałam na odpowiedz
-mówiłam, że nie jestem z Michałem
-naprawdę? Ostatnio mówiłas, że swietnie sie wam układa
-wydaje ci sie- powiedziała wściekła
-siostra to może wina- chciał zmienić temat moj brat
-nie dziękuje, idę jeszcze dzisiaj do pracy
-to co zamawiamy obiad
Wychodzę z restauracji w nie małym szoku. Kaja udawała, że sie wręcz uwielbiamy poza tym dostałam zaproszenie na ślub brata i Alicji. Dodatkowo będę ciocia. Co jeszcze dzisiaj mnie spotka?
.................
No to jak ? Podoba sie?
KISSES
-to swoją drogą, a nie musisz kupić stroju kapielowego?
-hahahahahahahaha nie. Wyobraz sobie, że mam chyba z 5, więc nie potrzebuje ale jak coś to wiem do kogo sie zgłosić- powiedziałam- telefon ci dzwoni
-to nie mój
-w takim razie powiedz mi gdzie są moje spodnie. Swoją drogą zawsze jak u ciebie jestem to giną mi ciuchy
-bo bez wyglądasz równie dobrze. Chyba leżą w salonie- powiedział
-to idę- narzuciłam jedo koszulkę i ruszylam w stronę salonu. Po znalezieniu ciacha i wyciągnięcie telefonu wróciłam do sypialni. Usiadlam na łóżku i oddzwonilam do brata, który do mnie dzwonił
-No hej braciszku. Dzwoniles
-...
-nie mam planów, a co?
-...
-No ok. A gdzie?
-...
-wiem gdzie to- usmiechnelam sie- a co to za okazja?
-...
-No dobra to do zobaczenia. Pozdrów ukochana- powiedziałam i zakończyłam połączenie
-Coś sie stało?
-chyba nie, mam jutro obiad z bratem i jego narzeczona w Magnoli
-na bogato. A co to za okazja
-mam poznać rodziców i siostrę Alicji. Coś czuje, że sie wesele szykuje ale mniejsza ja uciekam do siebie- pocałowałam go i wstalam.
-nawet nie próbuj- wstał i zabrał ciuchy z moich rąk
-nie wyglupiaj sie
-to ty sie nie wyglupiaj. Śpisz u mnie i nie słyszę ale. Jak chcesz to jak pojadę na poranny trening to pojedziesz do siebie, ale teraz cie nie wypuszcze. Idziemy spać Piękna-wziął mnie na ręce i położył na łóżku po czym położył sie koło mnie. Wtuliłam sie, więc w jego klatkę piersiową i odpłynęłam w krainę Morfeusza.
Obudziłam sie o 8. Chłopak jeszcze spał bo trening miał na 9.30, więc po cichu poszłam do łazienki gdzie sie ogarnęłam i ubrałam wczorajsze ciuchy. Potem w kuchni zrobiłam omlety z pomidorami i serem, kawę dla Miśka, a dla siebie herbatę. Gdy wszystko stało na stole poszłam do sypialni i podeszłam do łóżka.
-wstawaj śpiochu- wyszeptalam co na nic sie nie zdało, więc powtorzylam to głośniej. Widziałam, że sie obudził ale udaje, że dalej śpi więc usiadlam koło niego i musnęłam jego usta. Po chwili leżalam pod nim na łóżku- widzę, że jednak nie śpisz
-co rano chce być tak budzony
-to znajdź jakaś naiwną- wyciągnęłam język- wstawaj zrobiłam śniadanie,a za 40 minut masz trening.
-nie wiem czy jestem głodny- pocalowal mnie
-za to ja bardzo- zaśmialam sie- wstawaj i idziemy do kuchni
-skoro muszę- wstał i pomógł mi. Poszliśmy do kuchni i w przyjemniej atmosferze zjedlismy śniadanie- na która dzisiaj masz?
-na 17 o 13 idę na ten nieszczęsny obiad, a pózniej prosto na hale bo mam sparwe do prezesa
-coś sie stało?
-nie. Po prostu pewien pomysł wpadł mi wczoraj do głowy ale nie chce zapraszać
-rozumiem, a co po treningu?
-Planowałam romantyczny wieczór przy kartach zawodników . Muszę rozpisać treningi
-czyli co nie widzimy sie dzisiaj?
-jedynie na hali bo wcześniej nie dam rady, a co?
-tak tylko pytam
-jasne. Dobra ja uciekam do siebie bo muszę sie ogarnąć, a ty na trening bo inaczej trener cie zabije
-No okej. Jakbyś sie bardzo nudziła na tym obiedzie to pisz. Jakoś cie stamtąd wyciągnę
-dziękuje i do zobaczenia- pocałowałam go i wyszłam z mieszkania...
Szybki prysznic i godzinne wybieranie stroju na dzisiejszy obiad. Patrząc na Alicje podczas świąt wiem, że jej rodzice są eleganckimi ludźmi, a ja jako, że nie lubię sie do końca podporządkować do sytuacji wybrałam taki strój. Do tego moje długie loki zwiazalam w kitke na bok i delikatny makijaż.
Spakowalam jeszcze torbę na dzisiejszy trening i wypiłam szklankę soku pomarańczowego. Jako, że do restauracji miałam kawałek drogi to chwile po 12 ruszylam swoim samochodem do lokalu. Przez mały korek zapakowalam pod miejscem spotkania za 5 pierwsza. W pośpiechu weszłam do restauracji i ruszylam ku stolikowi przy, którym siedział Mateusz z narzeczoną i jej rodzina.
-dzień dobry, przepraszam za spóźnienie ale utknelam w korku- przeprosiłam
-cześć siostra nic sie nie stało- pocalowal mnie w poliko- poznaj to rodzice Ali pan Jan i pani Anna,a to jej siostra- tu wskazał na rudowłosą dziewczynę
-my sie znamy- przerwała
-tak. Cześć Kaju
-Witaj Leno- przywitałyśmy sie chłodno po czym uścisnęłam sie z blondynka.
-Miło wreszcie poznać siostrę Mateusza. Brat dużo o tobie mówi
-mam nadzieje, że tylko te dobre rzeczy
-tak. Zachwala cie bardzo- powiedział pan Jan- podobno pracujesz tutaj
-tak jako trenerka i dietetyk w klubie siatkarskim- powiedziałam, gdy usiadlam do stołu
-o. Kaju twój chłopak tak gra prawda?- spytała mama Kaji, a ja czekałam na odpowiedz
-mówiłam, że nie jestem z Michałem
-naprawdę? Ostatnio mówiłas, że swietnie sie wam układa
-wydaje ci sie- powiedziała wściekła
-siostra to może wina- chciał zmienić temat moj brat
-nie dziękuje, idę jeszcze dzisiaj do pracy
-to co zamawiamy obiad
Wychodzę z restauracji w nie małym szoku. Kaja udawała, że sie wręcz uwielbiamy poza tym dostałam zaproszenie na ślub brata i Alicji. Dodatkowo będę ciocia. Co jeszcze dzisiaj mnie spotka?
.................
No to jak ? Podoba sie?
KISSES
czwartek, 20 lutego 2014
39.
-Moi drodzy poznajcie naszego nowego pracownika w dziale prawnym. To pan Maksymilian Kowalczyk- muszę przyznać, że byłam zaskoczona. Zreszta kilku chlopakow rownież, a Michał zacisnął dłonie w pięści na widok adwokata- mam nadzieje, że przyjmiecie go tak dobrze jak Lene
-wątpię- powiedział przyjjmujacy
-słucham?- spytał prezes
-yyy No bo Lena jest kobieta i w dodatku ładną- wybranął kapitan zespołu- ale oczywiście wszystko bedzie dobrze
-No mam nadzieje. To ja juz nie przeszkadzam trenujcie dalej. Maksymilian zostanie i popatrzy
Prezes pożegnał sie i wyszedł z hali tak jak sztab w którym pracuje. Tez zbieralam sie do domu lecz zatrzymał mnie trener
-Lena słyszałem, że grałaś w plażówke
-No tak ale to było bardzo dawno
-to nic. Zostań i pograj z chłopakami
-ale..l
-nie ma ale, Lena chętnie z nami zagra- zasmial sie Patryk, który stał najbliżej
-No dobra skoro tak nalegacie
-a na jakiej pozycji gra ci sie najlepiej?- spytał Rob
-No tak jakby na przyjęciu
-to jestes ze mną w drużynie- krzyknął Michał po czym wziął mnie na ręce i zaniósł na boisko
-umiem chodzić!!!
-oj tam oj tam
-dobra to reszta niech sie sama podzieli i nie zabicie jej zagrywkami- krzyknął trener
Mecz byl naprawdę fajny, Chlopacy bardzo chcieli mnie oszczędzić więc albo zagrywali delikatnie albo nie we mnie. W końcu przyszła moja kolej. Głęboki wdech. Podrzut piłki, uderzenie i Wojtaszek przyjmuje ale w trybuny
-Lena!!!
- sorka, nie wiedziałam że tak umiem- skłamałam po czym wyszły mi dwa asy. Graliśmy tylko do dwóch wygranych setów i drużyna w której grałam wygrała. Zostałam wysciskana przez wszystkich ze swojego teamu po czym puścili mnie bym mogła sie przebrać.
Wychodzilam z hali mega zmęczona ale z uśmiechem na ustach. Wyszłam przed hale i zapaliłam papierosa. Chlopacy żegnali sie ze mną mimo swojego zdziwienia moim nałogiem. Wyrzuciłam peta ale zapaliłam drugiego.
-nie mówiłas, że tu pracujesz- usłyszałam
-ty tez nie wspominałeś- odpowiedziałam blondynowi
-nie było okazji. Co powiesz na kawę
-nie pije kawy
-herbatę?
-herbatę pije tylko okazyjnie
-gorącą czekoladę?
-tylko dwie osoby robią taka która mam ochotę pić
-to nie wiem. Sok pomarańczowy?
-lepiej ale nie mam ostatnio na to czasu
-nie znajdziesz nawet godzinki- nalegał Maks
-nie wiem. Dam ci znać- wypuscilam dym
-swoją droga trudno zdobyć twój numer. Pytałem kilku osób z klubu ale nikt go nie miał
-bo jej numer maja tylko wybrani- usłyszałam za sobą doskonale znany mi głos
-o hej Maks jestem
-Michał- podali sobie dłonie- to co Melka wracamy?
-wracamy?
-No obiecałaś mi spacer do twojego auta i wspólny powrót do domu bo moje sie zepsuło
-przepraszam wypadło mi z głowy- usmiechnelam sie przepraszajaco- to do zobaczenia w pracy
-cześć- odpowiedział Maks, a my odeszlismy w kierunku auta i Wysiedliśmy do niego.
Ruszylismy na osiedle Michała. W połowie drogi wreszcie sie odezwalam
-jakoś nie przypominam sobie zeby twoje auto było zepsute
-nie mogłem patrzeć jak sie do ciebie ślinił
-czy ty jestes zazdrosny?
-cholernie- powiedział gdy parkowałam
-chodź, ty robiłaś obiad więc zapraszam na kolacje
-dwa razy nie musisz mi mówić- powiedziałam i zamknelam auto.
Siedzielismy i popijalismy wino oglądając tv chociaz to było tylko tło dla naszych rozmów .
-obiecasz mi coś?- spytał
-wszystko
-przestań palić- powiedział i wpił sie w moje usta
-to bedzie trudne. Innych nałogów nie mam
-więc trzeba ci znaleźć zastępczy- powiedział i znowu zaczął mnie całować. Z każda chwila pogłebialismy pocałunek. Wplotłam dłonie w jego włosy i usiadlam na jego kolana. Daliśmy sie ponieść chwili i szczerze mówiąc nie żałuje tego.
Leżąc w sypialni z głowa na klatce piersiowej chłopaka z uśmiechem na twarzy uspokajałam oddech
-chyba mnie przekonałeś
-wiedziałem, że ten argument do ciebie trafi
-chyba jednak mnie trochę znasz. Ale tez mam do ciebie prośbę
-jaka?
-pojedziesz ze mną na zakupy do Katowic. Muszę kupić wreszcie łóżko plus potrzebuje jakaś sukienkę
-przekonałaś mnie tym łóżkiem- pocalowal mnie
..........………………………
Dzisiaj tylko tyle i tylko takie coś ale pewna dziewczyna komentarzem zmotywowała mnie do napisania rozdziału. Przepraszam za jego jakość No ale cóż na to poradzę. Jastrzebski wygrał *.*
Rozdział dla cytuje mojej największej fanki :****
KISSES
niedziela, 16 lutego 2014
38.
Obudziłam się w swoim "łóżku" o ile materac na podłodze można tak nazwać. Byłam przykryta kołdrą. Rozejrzałam się po pokoju i na poduszce obok znalazłam karteczkę na której pisało:
Musiałem uciekać na poranny trening
do zobaczenia na hali i dziękuje za wczoraj
Uśmiechnęłam się sama do siebie i spojrzałam na zegarek. Jako, że była już prawie dziewiąta wstałam i po ubraniu się i wyszłam żeby pobiegać.
Po 10 wróciłam do mieszkania i wzięłam prysznic. w dresie poszłam do kuchni i zrobiłam sobie śniadanko. Jako, że na hali miałam stawić się na 17 uznałam, że odwiedzę Jagodę i Kubusia. Przebrałam się w coś wyjściowego i wzięłam prezenty dla nich.
Od godziny siedzę i plotkuje z Jagodą, a mały bawi się moimi włosami. Słyszymy trzaśnięcie drzwi, a po kilku minutach w drzwiach staje Patryk ale nie sam, a z moim wczorajszym towarzyszem. Uśmiecham się i witam z oboma.
-Wiem Jagódko, że masz mnie już dość ale ja tylko na chwilę bo twój głupi ukochany po meczu zabrał mi jednego buta- tłumaczy się przyjmujący, a my zaczynamy się śmiać- swoją drogą pani- tu wskazuje na mnie- pani Leno powinna być zestresowana pierwszym treningiem
-nie mam czego.Wszyscy mnie polubili już ostatnio
-Ale wiesz słyszałem, że trener nie lubi kobiet w sztabie
-tak? To dziwne bo sam mnie wybrał do współpracy. Nie martw się o mnie- podchodzę do niego i szepcze do ucha- z tego co wiem jego syn ma do mnie słabość, więc nie mam się o co martwić
-no no no od kiedy ty taka pewna siebie
-odkąd mam w zanadrzu chorobę spowodowaną wpadnięciem do wody Misiu
-Co wy tak szepczecie?- do pokoju wrócił mój kuzyn z butem w ręce
-nic nic, po prostu rozmawiamy- odpowiadam
-taa jasne. Masz- podaje przedmiot Michałowi
-dobra panowie, ja uciekam bo już 13, a ja muszę sobie jeszcze amu zrobić i trochę posprzątać
-to chodź odwiozę cię- mówi przyjmujący
-dam radę, mam blisko
-a ja po drodze i nie kłóć się ze starszym
-pff zaledwie rok
-i tak nie dyskutuj. Dzięki za buta i do zobaczenia na treningu
-No cześć- pożegnaliśmy się wszyscy i my we dwoje wyszliśmy z mieszkania. Schodziliśmy po schodach, gdy Michał mnie zatrzymał
-Co ty wyprawiasz?
-Czekam na porządne przywitanie się
-Tak , a niby z jakiej okazji?
-Z takiej, że cię ładnie wczoraj zaniosłem do łóżeczka
-nie zasłużyłeś bo jak się obudziłam to nie miałam się do kogo przytulić
-trzeba to nadrobić- powiedział i przytulił mnie do siebie, a ja musnęłam jego policzek
-co tak słabo?- zapytał
-bo w każdej chwili może zejść tędy mój kuzyn albo Jagoda
Podjechaliśmy pod mój blok i wysiadłam
-A ty na co liczysz? Na specjalne zaproszenie?- spytałam
-czyżbym miał wejść?
-nie musisz ale robię pyszny makaron ze szpinakiem i pomidorami
-przekonałaś mnie- wysiadł i zamknął auto
Po wejściu do mieszkania kazałam mu się rozgościć, a sama poszłam do kuchni. Zaczęła robić obiad, gdy poczułam ręce obejmujące mnie w pasie
-gotuje
-widzę
-cieszę się ale nie nie mogę za bardzo ruszyć
-trudno- obrócił mnie- to co teraz się ładnie przywitasz?
-już się witałam no ale skoro tak nalegasz to chyba muszę- powiedziałam i musnęłam jego usta, a po chwili pogłębiłam pocałunek. Nasze języki "tańczyły" ze sobą, a mi było niesamowicie dobrze w ramionach siatkarza. Muszę przyznać, że mogłabym trwać tak długo, ale przypomniałam sobie o gotującym się makaronie
-Misiek
-co?
-musisz mnie puścić
-nie mam zamiaru
-to zaraz będziesz ratował moją kuchnię przed spaleniem
-w sumie dobry argument
-to możesz nakryć do stołu
-ok skoro prosisz
Siedzę już od 15 minut na hali. Rozmawiam ze sztabem i czekamy na zawodników, gdy na hale wchodzi prezes i prosi żebyśmy po swoim treningu poszli do chłopaków bo chce nam kogoś przedstawić.
Chwile po nim wchodzą młodzi i wszyscy poza Popiwczakiem są zaskoczeni moją osobą.
-Witam, chciałbym przedstawić wam waszą nową trenerkę. Oto Lena Szal od fizycznego- mówi trener
-Cześć wam. Wiem, że to zaskakujące no ale od dzisiaj przynajmniej do końca sezonu będę z wami pracować. Od razu mówię, że jeśli zajdziecie mi za skórę to dam wam taki wycisk, że będziecie mieć koszmary ze mną w roli głównej, a jeśli będzie dobrze to możecie na mnie liczyć we wszystkich sytuacjach. Postaram się urozmaicać wam treningi ze mną na tyle, że nie będziemy się ograniczać tylko do siłowni. I jeszcze jedno mówcie mi po imieniu. Teraz zaczynamy trening. Kuba robisz rozgrzewkę
-Czemu ja?
-Bo ciebie miałam okazje poznać
-no ok...
Po treningu cały sztab razem ze mną pożegnał się z zawodnikami i poszliśmy na halę do seniorów. Przywitaliśmy się ze wszystkimi, oczywiście chłopacy gdy mnie zobaczyli zaczęli się wydurniać. Po 10 minutach na hale wszedł prezes z mężczyzną w garniturze
-Moi drodzy poznajcie naszego nowego pracownika w dziale prawnym. To pan....
...................................................
Proste pytanie jak myślicie kto? I jak wam się podoba rozdział niespodzianka?
KISSES
Musiałem uciekać na poranny trening
do zobaczenia na hali i dziękuje za wczoraj
Uśmiechnęłam się sama do siebie i spojrzałam na zegarek. Jako, że była już prawie dziewiąta wstałam i po ubraniu się i wyszłam żeby pobiegać.
Po 10 wróciłam do mieszkania i wzięłam prysznic. w dresie poszłam do kuchni i zrobiłam sobie śniadanko. Jako, że na hali miałam stawić się na 17 uznałam, że odwiedzę Jagodę i Kubusia. Przebrałam się w coś wyjściowego i wzięłam prezenty dla nich.
Od godziny siedzę i plotkuje z Jagodą, a mały bawi się moimi włosami. Słyszymy trzaśnięcie drzwi, a po kilku minutach w drzwiach staje Patryk ale nie sam, a z moim wczorajszym towarzyszem. Uśmiecham się i witam z oboma.
-Wiem Jagódko, że masz mnie już dość ale ja tylko na chwilę bo twój głupi ukochany po meczu zabrał mi jednego buta- tłumaczy się przyjmujący, a my zaczynamy się śmiać- swoją drogą pani- tu wskazuje na mnie- pani Leno powinna być zestresowana pierwszym treningiem
-nie mam czego.Wszyscy mnie polubili już ostatnio
-Ale wiesz słyszałem, że trener nie lubi kobiet w sztabie
-tak? To dziwne bo sam mnie wybrał do współpracy. Nie martw się o mnie- podchodzę do niego i szepcze do ucha- z tego co wiem jego syn ma do mnie słabość, więc nie mam się o co martwić
-no no no od kiedy ty taka pewna siebie
-odkąd mam w zanadrzu chorobę spowodowaną wpadnięciem do wody Misiu
-Co wy tak szepczecie?- do pokoju wrócił mój kuzyn z butem w ręce
-nic nic, po prostu rozmawiamy- odpowiadam
-taa jasne. Masz- podaje przedmiot Michałowi
-dobra panowie, ja uciekam bo już 13, a ja muszę sobie jeszcze amu zrobić i trochę posprzątać
-to chodź odwiozę cię- mówi przyjmujący
-dam radę, mam blisko
-a ja po drodze i nie kłóć się ze starszym
-pff zaledwie rok
-i tak nie dyskutuj. Dzięki za buta i do zobaczenia na treningu
-No cześć- pożegnaliśmy się wszyscy i my we dwoje wyszliśmy z mieszkania. Schodziliśmy po schodach, gdy Michał mnie zatrzymał
-Co ty wyprawiasz?
-Czekam na porządne przywitanie się
-Tak , a niby z jakiej okazji?
-Z takiej, że cię ładnie wczoraj zaniosłem do łóżeczka
-nie zasłużyłeś bo jak się obudziłam to nie miałam się do kogo przytulić
-trzeba to nadrobić- powiedział i przytulił mnie do siebie, a ja musnęłam jego policzek
-co tak słabo?- zapytał
-bo w każdej chwili może zejść tędy mój kuzyn albo Jagoda
Podjechaliśmy pod mój blok i wysiadłam
-A ty na co liczysz? Na specjalne zaproszenie?- spytałam
-czyżbym miał wejść?
-nie musisz ale robię pyszny makaron ze szpinakiem i pomidorami
-przekonałaś mnie- wysiadł i zamknął auto
Po wejściu do mieszkania kazałam mu się rozgościć, a sama poszłam do kuchni. Zaczęła robić obiad, gdy poczułam ręce obejmujące mnie w pasie
-gotuje
-widzę
-cieszę się ale nie nie mogę za bardzo ruszyć
-trudno- obrócił mnie- to co teraz się ładnie przywitasz?
-już się witałam no ale skoro tak nalegasz to chyba muszę- powiedziałam i musnęłam jego usta, a po chwili pogłębiłam pocałunek. Nasze języki "tańczyły" ze sobą, a mi było niesamowicie dobrze w ramionach siatkarza. Muszę przyznać, że mogłabym trwać tak długo, ale przypomniałam sobie o gotującym się makaronie
-Misiek
-co?
-musisz mnie puścić
-nie mam zamiaru
-to zaraz będziesz ratował moją kuchnię przed spaleniem
-w sumie dobry argument
-to możesz nakryć do stołu
-ok skoro prosisz
Siedzę już od 15 minut na hali. Rozmawiam ze sztabem i czekamy na zawodników, gdy na hale wchodzi prezes i prosi żebyśmy po swoim treningu poszli do chłopaków bo chce nam kogoś przedstawić.
Chwile po nim wchodzą młodzi i wszyscy poza Popiwczakiem są zaskoczeni moją osobą.
-Witam, chciałbym przedstawić wam waszą nową trenerkę. Oto Lena Szal od fizycznego- mówi trener
-Cześć wam. Wiem, że to zaskakujące no ale od dzisiaj przynajmniej do końca sezonu będę z wami pracować. Od razu mówię, że jeśli zajdziecie mi za skórę to dam wam taki wycisk, że będziecie mieć koszmary ze mną w roli głównej, a jeśli będzie dobrze to możecie na mnie liczyć we wszystkich sytuacjach. Postaram się urozmaicać wam treningi ze mną na tyle, że nie będziemy się ograniczać tylko do siłowni. I jeszcze jedno mówcie mi po imieniu. Teraz zaczynamy trening. Kuba robisz rozgrzewkę
-Czemu ja?
-Bo ciebie miałam okazje poznać
-no ok...
Po treningu cały sztab razem ze mną pożegnał się z zawodnikami i poszliśmy na halę do seniorów. Przywitaliśmy się ze wszystkimi, oczywiście chłopacy gdy mnie zobaczyli zaczęli się wydurniać. Po 10 minutach na hale wszedł prezes z mężczyzną w garniturze
-Moi drodzy poznajcie naszego nowego pracownika w dziale prawnym. To pan....
...................................................
Proste pytanie jak myślicie kto? I jak wam się podoba rozdział niespodzianka?
KISSES
piątek, 14 lutego 2014
37.
-co to?
-otwórz- podeszłam do ławeczki i otworzyłam kosz. Uśmiechnęłam sie
-ciasto czekoladowe?
-taka mała zapowiedź wieczoru
-chcesz mnie upaść czekolada?
-zdecydowanie nie.
-No mam nadzieje
-to co jemy?
-Mhmmm
Po pól godzinie siedzenia i gadania o pierdołach Michał wstał i wyciągnął dłoń w moja stronę. Chcwyciłam ja i wstalam. Ruszylismy w kierunku samochodu
-proponuje teraz kino lub kolacje
-a może zaszalejemy
-że od razu do mieszkania?
-ahahahahahahahaha nie. Niedaleko jest fajne miejsce, które ja zawsze odwiedzalam gdy przyjezdzalam do Patryka- wpisałam w Gps adres i ruszylismy
-jak to sie stało, że wcześniej sie nie poznaliśmy
-wiesz, zwykle przyjezdzalam na max. 2 dni. Chciałam tylko spedzic trochę czasu w Polsce z Patrykiem. Czesto tez jeździłam tutaj. Patryk wtedy siedział z wami.
-jesteśmy na miejscu. Nie chciałaś nas poznać?
-zaparkuj tam- wskazalam miejsce- wiesz co bałam sie, że jeśli poznam za dużo ludzi w Polsce to będę tęsknić. Będę chciała wrócić, a byłam pewna, że nie mam do czego i do kogo- Wysiedliśmy
-a co sie zmieniło?
-nic mnie nie trzymało w Barcelonie. Utrata pracy tylko mnie w tym upewnila. Poczekaj tu na mnie- powiedziałam i podeszłam do malutkiego domku w którym paliło sie światło. Zapukałam, a po chcieli witałam sie ze staruszką. Po chwili rozmowy dostałam klucze i wróciłam do przyjmujacego
-gdzie jesteśmy?
-zaraz zobaczysz- usmiechnelam sie i otworzyłam bramę. Po kilku minutach otwieralam wielkie drewniane drzwi- mam nadzieje, że nikomu nie powiesz bo nikt o tej mojej pasji nie wie.
-czuje sie zaszczycony- chwycilam go za rekę i przeprowadziłam przez długi korytarz.- a co sie stało przed utrata pracy?
-rozstałam sie z narzeczonym- powiedziałam bez emocji i otworzyłam mała bramkę- poznaj Mone moją klacz
-jeździsz konna?
-od 7 roku zycia- usmiechnelam sie- to moja pasja- podeszłam do klaczy i poglaskalam ja po grzbiecie- mam nadzieje, ze sie nie boisz koni
-koni?
-No wiesz kilka osób, które znam naprawdę sie boi tych zwierząt
-zdecydowanie sie do nich nie zaliczam- podszedł do mnie
-muszę tu kiedyś przyjechać za dnia
- chętnie ci potowarzysze
-umiesz jeździć?
-nie jakoś nigdy nie było okazji
-w takim razie jeśli bedziesz chciał to zapraszam na lekcje, a teraz chodź dalej- wyszliśmy z boxu i zamknelismy go- pokaże ci coś jeszcze
Przeszliśmy przez polane i znaleźliśmy sie przy stawie na terenie ośrodka. Usiadłyśmy na kocu, który wzięliśmy ze stajni.
-dlugo byliście para?
-serio cie to interesuje?
-tak
-trzy lata.
-co sie stało, że sie rozstaliscie
-nie kochalam go, a poza tym oszukiwał mnie przez te 3 lata. Dowiedziałam sie, że ma żonę i dwie córki. Dlatego bałam sie, że też mnie oszukujesz tym bardziej bałam sie, że ty do mnie niczego nie czujesz. Od sylwestra nie mieliśmy kontaktu i jeszcze ta sytuacja w kawiarni... Przepraszam- spojrzałam na niego
-nie masz za co. Jesteśmy tak samo winni tego co sie stało. Wiedziałem, że bedzie trudno sie z tobą skontaktować. Głupio wyszklo po sylwestrze ale myśle, że obydwoje nie wiedzieliśmy jak sie zachować
-i co myślisz, że teraz damy radę?
-mam nadzieje- powiedział, a ja sie w niego wtuliłam
-to co? Zaczynamy nasza znajomość od początku?
-zdecydowanie nie bo nie będę mógł cie całować
-to co proponujesz?
-spróbujmy być razem, tak nieoficjalnie. Pewnie sie nikt nie zorientuje bo jak to stwierdził Patryk i tak wiedział, że sie ciagle całujemy
Wracalismy do miasta koło 23. Na stadionie dużo czasu spędziliśmy na rozmowie i wyglupach. Teraz siedzę zdenerwowana i udaje obrażoną. Dygocze z zimna i jestem cała mokra bo ten wariat wrzucił mnie do wody. Nagle zatrzymuje samochód na poboczu i ściąga swoją kurtkę.
-ściągaj ta kurtkę i bluzkę
-jasne nie dość, że jestem cała mokra przez ciebie to jeszcze mam tu nago siedzieć?
-nie- sięga do tylu- masz tu moja bluze, chciałem ci ja dać juz na stadionie ale ty jak zwykle uparciuchu marudziłaś. Ubieraj ja i moja kurtkę bo mnie w klubie zabija jak sie rozchorujesz
-ratujesz swoj tyłek
-raczej dbam o twój
-jasne. Bo ci uwierze- mówię i zamieniam swoją mokra kurtkę i bluzkę na dużą ciepłą bluze siatkarza . Narzucan jeszcze kurtkę i muszę przyznać, że jest mi dużo cieplej- ale i tak sie gniewam
-coś na to poradzę
Podjezdzamy pod moj blok i wychodzimy z auta. Michał zamyka je i chwyta mnie za rękę
-co ty robisz?- pytam, gdy wchodzi za mną do mieszkania
-idź wziąć prysznic i sie ugrzej, a ja zrobię herbatę
-okej- jak kazał tak tez zeobiłam. Po ciepłym prysznicu i wyrzuceniu mokrych ciuchów do kosza na pranie ubrałam na siebie bieliznę, cieplutkie kapciuszki i koszulkę. Zmyłam resztki makijażu, a włosy rozczesalam i wyszłam z łazienki
-jakie nogi... Zapraszam na herbatę- usiadłyśmy pogadalismy. Michał przytulił mnie i przykrył kocem. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam...
..........................................
Z okazji walentynek dodaje rozdział i w ramach focha na cały świat informuje, że w tym tygodniu nie macie na co liczyć ani tu ani na drugim blogu. Czas nadrobić czas z przyjaciółka, która wróciła z Anglii.
KISSES
-otwórz- podeszłam do ławeczki i otworzyłam kosz. Uśmiechnęłam sie
-ciasto czekoladowe?
-taka mała zapowiedź wieczoru
-chcesz mnie upaść czekolada?
-zdecydowanie nie.
-No mam nadzieje
-to co jemy?
-Mhmmm
Po pól godzinie siedzenia i gadania o pierdołach Michał wstał i wyciągnął dłoń w moja stronę. Chcwyciłam ja i wstalam. Ruszylismy w kierunku samochodu
-proponuje teraz kino lub kolacje
-a może zaszalejemy
-że od razu do mieszkania?
-ahahahahahahahaha nie. Niedaleko jest fajne miejsce, które ja zawsze odwiedzalam gdy przyjezdzalam do Patryka- wpisałam w Gps adres i ruszylismy
-jak to sie stało, że wcześniej sie nie poznaliśmy
-wiesz, zwykle przyjezdzalam na max. 2 dni. Chciałam tylko spedzic trochę czasu w Polsce z Patrykiem. Czesto tez jeździłam tutaj. Patryk wtedy siedział z wami.
-jesteśmy na miejscu. Nie chciałaś nas poznać?
-zaparkuj tam- wskazalam miejsce- wiesz co bałam sie, że jeśli poznam za dużo ludzi w Polsce to będę tęsknić. Będę chciała wrócić, a byłam pewna, że nie mam do czego i do kogo- Wysiedliśmy
-a co sie zmieniło?
-nic mnie nie trzymało w Barcelonie. Utrata pracy tylko mnie w tym upewnila. Poczekaj tu na mnie- powiedziałam i podeszłam do malutkiego domku w którym paliło sie światło. Zapukałam, a po chcieli witałam sie ze staruszką. Po chwili rozmowy dostałam klucze i wróciłam do przyjmujacego
-gdzie jesteśmy?
-zaraz zobaczysz- usmiechnelam sie i otworzyłam bramę. Po kilku minutach otwieralam wielkie drewniane drzwi- mam nadzieje, że nikomu nie powiesz bo nikt o tej mojej pasji nie wie.
-czuje sie zaszczycony- chwycilam go za rekę i przeprowadziłam przez długi korytarz.- a co sie stało przed utrata pracy?
-rozstałam sie z narzeczonym- powiedziałam bez emocji i otworzyłam mała bramkę- poznaj Mone moją klacz
-jeździsz konna?
-od 7 roku zycia- usmiechnelam sie- to moja pasja- podeszłam do klaczy i poglaskalam ja po grzbiecie- mam nadzieje, ze sie nie boisz koni
-koni?
-No wiesz kilka osób, które znam naprawdę sie boi tych zwierząt
-zdecydowanie sie do nich nie zaliczam- podszedł do mnie
-muszę tu kiedyś przyjechać za dnia
- chętnie ci potowarzysze
-umiesz jeździć?
-nie jakoś nigdy nie było okazji
-w takim razie jeśli bedziesz chciał to zapraszam na lekcje, a teraz chodź dalej- wyszliśmy z boxu i zamknelismy go- pokaże ci coś jeszcze
Przeszliśmy przez polane i znaleźliśmy sie przy stawie na terenie ośrodka. Usiadłyśmy na kocu, który wzięliśmy ze stajni.
-dlugo byliście para?
-serio cie to interesuje?
-tak
-trzy lata.
-co sie stało, że sie rozstaliscie
-nie kochalam go, a poza tym oszukiwał mnie przez te 3 lata. Dowiedziałam sie, że ma żonę i dwie córki. Dlatego bałam sie, że też mnie oszukujesz tym bardziej bałam sie, że ty do mnie niczego nie czujesz. Od sylwestra nie mieliśmy kontaktu i jeszcze ta sytuacja w kawiarni... Przepraszam- spojrzałam na niego
-nie masz za co. Jesteśmy tak samo winni tego co sie stało. Wiedziałem, że bedzie trudno sie z tobą skontaktować. Głupio wyszklo po sylwestrze ale myśle, że obydwoje nie wiedzieliśmy jak sie zachować
-i co myślisz, że teraz damy radę?
-mam nadzieje- powiedział, a ja sie w niego wtuliłam
-to co? Zaczynamy nasza znajomość od początku?
-zdecydowanie nie bo nie będę mógł cie całować
-to co proponujesz?
-spróbujmy być razem, tak nieoficjalnie. Pewnie sie nikt nie zorientuje bo jak to stwierdził Patryk i tak wiedział, że sie ciagle całujemy
Wracalismy do miasta koło 23. Na stadionie dużo czasu spędziliśmy na rozmowie i wyglupach. Teraz siedzę zdenerwowana i udaje obrażoną. Dygocze z zimna i jestem cała mokra bo ten wariat wrzucił mnie do wody. Nagle zatrzymuje samochód na poboczu i ściąga swoją kurtkę.
-ściągaj ta kurtkę i bluzkę
-jasne nie dość, że jestem cała mokra przez ciebie to jeszcze mam tu nago siedzieć?
-nie- sięga do tylu- masz tu moja bluze, chciałem ci ja dać juz na stadionie ale ty jak zwykle uparciuchu marudziłaś. Ubieraj ja i moja kurtkę bo mnie w klubie zabija jak sie rozchorujesz
-ratujesz swoj tyłek
-raczej dbam o twój
-jasne. Bo ci uwierze- mówię i zamieniam swoją mokra kurtkę i bluzkę na dużą ciepłą bluze siatkarza . Narzucan jeszcze kurtkę i muszę przyznać, że jest mi dużo cieplej- ale i tak sie gniewam
-coś na to poradzę
Podjezdzamy pod moj blok i wychodzimy z auta. Michał zamyka je i chwyta mnie za rękę
-co ty robisz?- pytam, gdy wchodzi za mną do mieszkania
-idź wziąć prysznic i sie ugrzej, a ja zrobię herbatę
-okej- jak kazał tak tez zeobiłam. Po ciepłym prysznicu i wyrzuceniu mokrych ciuchów do kosza na pranie ubrałam na siebie bieliznę, cieplutkie kapciuszki i koszulkę. Zmyłam resztki makijażu, a włosy rozczesalam i wyszłam z łazienki
-jakie nogi... Zapraszam na herbatę- usiadłyśmy pogadalismy. Michał przytulił mnie i przykrył kocem. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam...
..........................................
Z okazji walentynek dodaje rozdział i w ramach focha na cały świat informuje, że w tym tygodniu nie macie na co liczyć ani tu ani na drugim blogu. Czas nadrobić czas z przyjaciółka, która wróciła z Anglii.
KISSES
czwartek, 13 lutego 2014
36.
-zwariowałeś do reszty?- zasmialam sie
-nie, ale musimy pogadać w cztery oczy
-No tak bo przecież przyjście do mojego mieszkania nie wystarcza
-to nudne
-No jasne. Lepiej z zaskoczenia wciągnąć mnie w ciemny korytarz? W sumie dobrze, że nie porwales mnie spod hali
-znasz mnie Milka to bedzie następnym razem -spowaznial- porozmawiamy?
-musimy- spojrzałam mu w oczy- przepraszam, że nie dałam ci szansy na wytłumaczenie tego. Właściwie nie powinnam miec pretensji o to, że przyszedłes do kawiarni z jakaś dziewczyna bo nie jesteśmy para. Wiem, że źle zrobiłam nie odbierając tych telefonów czy nie odpisujac na SMSy. Jestem totalna idiotką bo nie porozmawialismy, a ja oczywiście wszystko ocenilam. Przepraszam, że ci nie zaufalam...
-zamkniesz sie?- przerwał mi
-ale w tej kwesti jestem cholerną egoistką i...- przerwał mi pocalunkiem, przyciągnął mnie do siebie, a ja wplotlam palce w jego włosy. Pierwszy raz ktoś całował mnie z takim uczuciem. Oderwalismy sie od siebie po długiej chwili- i... O czym ja mówiłam?
-coś o tym, że mnie uwielbiasz i musisz mnie jakoś przeprosić za to, że na mnie krzyczałaś na meczu
-doprawdy?
-Mhmmm
-a jak cie miałam przeprosić?
-chyba coś w tym stylu- znowu mnie pocalowal- co robisz jutro wieczorem?
-nie wiem ale pewnie sie zaraz dowiem
-o 20 jestem po ciebie- pocalowal mnie po raz kolejny
-mmm to do jutra- przygryzlam jego wargę, a pózniej wyminęłam go i ruszylam w stronę wyjścia i miejsca gdzie zapakowalam auto.
Przez te trzy tygodnie nic sie tu nie zmieniło. Jagoda pewnie tu sprzatala bo nigdziej nie było kurzu, a kilka bluzek, które zostawilam do poprasowania na po powrocie leżało w szafie.
Odlozylam wszystko do mieszkania i poszłam do spozywczaka po jakieś produkty do jedzenia. Kupiłam sok i jakieś podstawowe produkty spożywcze. Wróciłam do mieszkania, zjadłam kanapki i wzięłam prysznic po którym poszłam spać...
Obudziłam sie po 9. Jak dobrze spać u siebie w łóżku. Polezalam w swoim łóżku i poszłam zrobić sobie śniadanie. Jako, że nadal miałam prawie pusta lodówkę to zrobiłam sobie jajecznicę. Po śniadaniu zamknelam sie w łazience i doprowadzilam do porządku.
Wyszłam z mieszkania i wsiadlam do auta. Pojechałam do większego sklepu po zakupy.
Chodziłam miedzy alejkami i Pakowałam do wózka wszystko na co miałam ochotę. Z pełnym koszykiem podjechalam do kasy i po zapakowaniu wszystkiego w papierowe torby zapłaciłam i poszłam do auta. Wlozylam zakupy do bagażnika i podjechalam na hale. Zanioslam kopie certyfikatu i zaświadczenie o kursie do sekretariatu i wróciłam do mieszkania.
Po rozpakowaniu zakupów, zabrałam sie za ogarnięcie swojej walizki. Ciuchy podzielilam na kupki i po kolei wrzuciłam do prania. Mokre pranie Rozwiesilam na przenośnej suszarce w sypialni gościnnej. Koło 16 zrobiłam sobie szybki obiad czyli naleśniki.
Ogarnęłam kuchnie i poszłam wziąć prysznic. W szlafroku usiadlam przed telewizorem i obejrzałam jakiś program kulinarny. Koło 18.30 poszłam wysuszyć swoje włosy do końca i zrobić delikatny makijaż. Weszłam do sypialni i otworzyłam wielka szafę. Usiadlam na łóżku i miałam dylemat co na siebie ubrać. Wzięłam więc telefon i zadzwoniłam do Jagody
-Hej mam problem
-No cześć Melka. Niech zgadnę. Nie masz sie w co ubrać?
-skąd wiedziałaś?
-bo Patryk dzwonił do Michała, że idą na piwo, a ten mu powiedział, że ma już plany na wieczór
-a skąd wiesz, że chodzi o mnie?
-bo na bank nie o mnie. Ubierz te beżowe spodnie i baw sie dobrze. Kończę bo mały płacze
-to buziaki, dzieki i papa
Tak jak powiedziała wzięłam spodnie i kilka innych rzeczy z szafy i ubrałam je na siebie.
Nakremowalam ręce i poszłam nadać sobie soku. Była juz 19.40, więc założyłam buty. W łazience sie jeszcze poperfumowałam i poszłam do sypialni zgasić światło. Usłyszałam dzwonek do drzwi i poszłam je otworzyć.
-dzień dobry- uśmiechnęłam sie
-dzień dobry- pocalowal mnie w poliko- ślicznie wyglądasz ale zmien buty na płaskie.
-będę niska
-to nic- powiedział, a ja zmieniłam buty na płaskie botki.
-ok, gotowa- ubrałam kurtkę.
-to idziemy
Zamknelam drzwi i ruszylismy przed blok. Wysiedliśmy do auta i ruszylismy
-gdzie mnie uprowadzasz?
-niespodzianka
-No ej ja sie tak nie bawię
-nie masz wyjścia. Nie wysiadziesz z jadącego auta
-czy to było wyzwanie
-nie wariatko- zaczął sie śmiać- jak było w Hiszpanii?
-całkiem ok
-No weź coś mi opowiedz
-i tak wiesz wszystko od Patryka, więc pytaj o te konkretna rzecz która cie interesuje
-słyszałem, że świetnie sie bawiłaś z jakimś Leo
-No z Leonardem bawiłam sie wyśmienicie. Bardzo fajny chłopak
-opowiadaj dalej- zacisnął ręce na kierownicy
-No wiesz mieliśmy pokoje koło siebie i prawie wszystkie zajęcia razem, więc sie zaprzyjazniliśmy. Miałam nawet okazje poznać jego byłą dziewczynę bo przyjechała z jego córeczką Sofii.
-coś jeszcze ciekawego?
-wszyscy uważali, że do siebie pasujemy- spojrzałam na Michała- ale wiesz co?
-zaskocz mnie- powiedział wkurzony. Nachylilam sie w jego stronę i szepnelam mu do ucha
-jakoś mi sie nie wydaje. Zwłaszcza, że cały czas myślałam o takim jednym
-tak? A znam go?
-miałeś chyba okazje go poznać. Taki wariat, który nie chce mi powiedziec gdzie jedziemy. Swoją droga taka jedna Maja z Rosji uznała, że niezłe z niego ciacho jak zobaczyła moja tapetę na laptopie
-Maja z Rosji? Ładna
-świnia- walnelam go w ramię
-łe to brzydka. Chyba jednak wole Polki
-może by ci sie spodobała bo była Ruda
-Milka!
-No co? Tak uznałam, że chciałbyś wiedzieć
-wiesz wole szatynka o brązowych oczach
-czyzbys mówił o mnie?
-Ależ oczywiście, że nie
-i tak wiem, że mnie uwielbiasz
- dobra jesteśmy na miejscu- zaparkował, a ja rozejrzalam sie wokoło.
-gdzie my jesteśmy?
-zaraz zobaczysz- Wysiedliśmy, a przyjmujący chwycił mnie za rękę i prowadził, za jakieś budynki- zamknij oczy
-pewnie, a ty mnie tu zostawisz?
-nie mam zamiaru- podchodzi do mnie i bierze mnie na ręce
-ty na prawdę zwariowałeś
-troszeczkę- zamknelam oczy a Michał szedł jeszcze z 5 minut. Postawił mnie na ziemi i kazał otworzyć oczy
-jezdy jak tu ładnie- staliśmy na jakiejś polanie, a koło nas były jakiś opuszczone magazyny. Było stad widok na miasto.
-chodź- pociągnął mnie za rękę i zaprowadził na ławkę. Stał na niej jakiś kosz.
.........
Dzisiaj tylko tyle. Przepraszam :(
Gratulacje dla Justyny za złoto na które zasłużyła oraz dla Skry za awans
KISSES
-nie, ale musimy pogadać w cztery oczy
-No tak bo przecież przyjście do mojego mieszkania nie wystarcza
-to nudne
-No jasne. Lepiej z zaskoczenia wciągnąć mnie w ciemny korytarz? W sumie dobrze, że nie porwales mnie spod hali
-znasz mnie Milka to bedzie następnym razem -spowaznial- porozmawiamy?
-musimy- spojrzałam mu w oczy- przepraszam, że nie dałam ci szansy na wytłumaczenie tego. Właściwie nie powinnam miec pretensji o to, że przyszedłes do kawiarni z jakaś dziewczyna bo nie jesteśmy para. Wiem, że źle zrobiłam nie odbierając tych telefonów czy nie odpisujac na SMSy. Jestem totalna idiotką bo nie porozmawialismy, a ja oczywiście wszystko ocenilam. Przepraszam, że ci nie zaufalam...
-zamkniesz sie?- przerwał mi
-ale w tej kwesti jestem cholerną egoistką i...- przerwał mi pocalunkiem, przyciągnął mnie do siebie, a ja wplotlam palce w jego włosy. Pierwszy raz ktoś całował mnie z takim uczuciem. Oderwalismy sie od siebie po długiej chwili- i... O czym ja mówiłam?
-coś o tym, że mnie uwielbiasz i musisz mnie jakoś przeprosić za to, że na mnie krzyczałaś na meczu
-doprawdy?
-Mhmmm
-a jak cie miałam przeprosić?
-chyba coś w tym stylu- znowu mnie pocalowal- co robisz jutro wieczorem?
-nie wiem ale pewnie sie zaraz dowiem
-o 20 jestem po ciebie- pocalowal mnie po raz kolejny
-mmm to do jutra- przygryzlam jego wargę, a pózniej wyminęłam go i ruszylam w stronę wyjścia i miejsca gdzie zapakowalam auto.
Przez te trzy tygodnie nic sie tu nie zmieniło. Jagoda pewnie tu sprzatala bo nigdziej nie było kurzu, a kilka bluzek, które zostawilam do poprasowania na po powrocie leżało w szafie.
Odlozylam wszystko do mieszkania i poszłam do spozywczaka po jakieś produkty do jedzenia. Kupiłam sok i jakieś podstawowe produkty spożywcze. Wróciłam do mieszkania, zjadłam kanapki i wzięłam prysznic po którym poszłam spać...
Obudziłam sie po 9. Jak dobrze spać u siebie w łóżku. Polezalam w swoim łóżku i poszłam zrobić sobie śniadanie. Jako, że nadal miałam prawie pusta lodówkę to zrobiłam sobie jajecznicę. Po śniadaniu zamknelam sie w łazience i doprowadzilam do porządku.
Wyszłam z mieszkania i wsiadlam do auta. Pojechałam do większego sklepu po zakupy.
Chodziłam miedzy alejkami i Pakowałam do wózka wszystko na co miałam ochotę. Z pełnym koszykiem podjechalam do kasy i po zapakowaniu wszystkiego w papierowe torby zapłaciłam i poszłam do auta. Wlozylam zakupy do bagażnika i podjechalam na hale. Zanioslam kopie certyfikatu i zaświadczenie o kursie do sekretariatu i wróciłam do mieszkania.
Po rozpakowaniu zakupów, zabrałam sie za ogarnięcie swojej walizki. Ciuchy podzielilam na kupki i po kolei wrzuciłam do prania. Mokre pranie Rozwiesilam na przenośnej suszarce w sypialni gościnnej. Koło 16 zrobiłam sobie szybki obiad czyli naleśniki.
Ogarnęłam kuchnie i poszłam wziąć prysznic. W szlafroku usiadlam przed telewizorem i obejrzałam jakiś program kulinarny. Koło 18.30 poszłam wysuszyć swoje włosy do końca i zrobić delikatny makijaż. Weszłam do sypialni i otworzyłam wielka szafę. Usiadlam na łóżku i miałam dylemat co na siebie ubrać. Wzięłam więc telefon i zadzwoniłam do Jagody
-Hej mam problem
-No cześć Melka. Niech zgadnę. Nie masz sie w co ubrać?
-skąd wiedziałaś?
-bo Patryk dzwonił do Michała, że idą na piwo, a ten mu powiedział, że ma już plany na wieczór
-a skąd wiesz, że chodzi o mnie?
-bo na bank nie o mnie. Ubierz te beżowe spodnie i baw sie dobrze. Kończę bo mały płacze
-to buziaki, dzieki i papa
Tak jak powiedziała wzięłam spodnie i kilka innych rzeczy z szafy i ubrałam je na siebie.
Nakremowalam ręce i poszłam nadać sobie soku. Była juz 19.40, więc założyłam buty. W łazience sie jeszcze poperfumowałam i poszłam do sypialni zgasić światło. Usłyszałam dzwonek do drzwi i poszłam je otworzyć.
-dzień dobry- uśmiechnęłam sie
-dzień dobry- pocalowal mnie w poliko- ślicznie wyglądasz ale zmien buty na płaskie.
-będę niska
-to nic- powiedział, a ja zmieniłam buty na płaskie botki.
-ok, gotowa- ubrałam kurtkę.
-to idziemy
Zamknelam drzwi i ruszylismy przed blok. Wysiedliśmy do auta i ruszylismy
-gdzie mnie uprowadzasz?
-niespodzianka
-No ej ja sie tak nie bawię
-nie masz wyjścia. Nie wysiadziesz z jadącego auta
-czy to było wyzwanie
-nie wariatko- zaczął sie śmiać- jak było w Hiszpanii?
-całkiem ok
-No weź coś mi opowiedz
-i tak wiesz wszystko od Patryka, więc pytaj o te konkretna rzecz która cie interesuje
-słyszałem, że świetnie sie bawiłaś z jakimś Leo
-No z Leonardem bawiłam sie wyśmienicie. Bardzo fajny chłopak
-opowiadaj dalej- zacisnął ręce na kierownicy
-No wiesz mieliśmy pokoje koło siebie i prawie wszystkie zajęcia razem, więc sie zaprzyjazniliśmy. Miałam nawet okazje poznać jego byłą dziewczynę bo przyjechała z jego córeczką Sofii.
-coś jeszcze ciekawego?
-wszyscy uważali, że do siebie pasujemy- spojrzałam na Michała- ale wiesz co?
-zaskocz mnie- powiedział wkurzony. Nachylilam sie w jego stronę i szepnelam mu do ucha
-jakoś mi sie nie wydaje. Zwłaszcza, że cały czas myślałam o takim jednym
-tak? A znam go?
-miałeś chyba okazje go poznać. Taki wariat, który nie chce mi powiedziec gdzie jedziemy. Swoją droga taka jedna Maja z Rosji uznała, że niezłe z niego ciacho jak zobaczyła moja tapetę na laptopie
-Maja z Rosji? Ładna
-świnia- walnelam go w ramię
-łe to brzydka. Chyba jednak wole Polki
-może by ci sie spodobała bo była Ruda
-Milka!
-No co? Tak uznałam, że chciałbyś wiedzieć
-wiesz wole szatynka o brązowych oczach
-czyzbys mówił o mnie?
-Ależ oczywiście, że nie
-i tak wiem, że mnie uwielbiasz
- dobra jesteśmy na miejscu- zaparkował, a ja rozejrzalam sie wokoło.
-gdzie my jesteśmy?
-zaraz zobaczysz- Wysiedliśmy, a przyjmujący chwycił mnie za rękę i prowadził, za jakieś budynki- zamknij oczy
-pewnie, a ty mnie tu zostawisz?
-nie mam zamiaru- podchodzi do mnie i bierze mnie na ręce
-ty na prawdę zwariowałeś
-troszeczkę- zamknelam oczy a Michał szedł jeszcze z 5 minut. Postawił mnie na ziemi i kazał otworzyć oczy
-jezdy jak tu ładnie- staliśmy na jakiejś polanie, a koło nas były jakiś opuszczone magazyny. Było stad widok na miasto.
-chodź- pociągnął mnie za rękę i zaprowadził na ławkę. Stał na niej jakiś kosz.
.........
Dzisiaj tylko tyle. Przepraszam :(
Gratulacje dla Justyny za złoto na które zasłużyła oraz dla Skry za awans
KISSES
Subskrybuj:
Posty (Atom)