Oni wrócili do salonu, a ja wyszłam przed dom zapalić. Wieczór byl przyjemny, więc nie spieszyło mi sie za bardzo do środka ale usłyszałam, że Mati mnie wola, więc wróciłam do środka.
-juz sie steskniliscie?
-No jasne siostro. Nie miał nam kto przynieść kolejnej butelki wina
-a więc to tak? Bedziesz wykorzystywał młodsza siostrzyczkę
-No przecież nie będę prosił o to mojej ukochanej bo jest w ciąży
-ale dlaczego ja?
-bo jestes tu najmłodsza
-a Kaja?
-nie wyszło. W porównaniu do ciebie to babcia
-czyli nie będziecie pić-powiedziałam i usiadlam na oparciu sofy
-ale Milenko- usłyszałam nad uchem
-nie. Ja za wasz alkoholizm nie chce być odpowiedzialna. Poza tym nikt nie bedzie was taszczył na górę
-No to Mateusz chyba przegraliśmy bo Alicja powiedziała to samo
-No niestety. Ale pogadać jeszcze można
-Ależ oczywiście
-to co może powiesz mi wreszcie co ty robisz w tym Jastrzebiu siostra
-to co zawsze
-czyli masa, rzeźba
-plus maskotka drużyny- zasmialam sie
-ty maskotka? Ten świat schodzi na psy
Posiedzielismy sobie tak miło do 23. Mówię miło bo Kaja wraz z rodzicami pojechała do Jastrzebia. Jako, że my mieliśmy jutro ruszyć w drogę do Rzeszowa to musiałam siła przerwać rozmowę mojego brata z Michałem.
Wyszłam z łazienki ubrana w koszulkę i z turbanem na głowie i ruszylam prosto do sypialni.
-nie śpisz?- spytałam
-czekam na ciebie
-o jak słodko. Co chcesz?
-za kogo ty mnie masz. Ale mogę z tobą spać?
-No nie wiem, nie wiem musisz mnie przekonać- powiedziałam rozczesujac Mokre włosy
-dwa razy nie musisz mówić- usłyszałam, a juz po chwili czułam usta na swojej szyi.
-Misiek
-No co?
-idziemy spać
-No idziemy- obrócił mnie w swoją stronę
-ale ja mówię serio. O której jutro jedziemy?
-To jakieś 9-10 godzin drogi. Może koło 8?
-ok ale dasz mi prowadzić- powiedziałam
-nie ma mowy fotorelacji z tej podróży nam nie potrzeba
-marudzisz Misiu- pocałowałam go
Wstalam chwile po 7. Uczesalam sie i ubrałam. Zeszłam do kuchni zeby zrobić nam jakieś śniadanie. W kuchni siedzieli juz rodzice. Tata kończył kawę, a mama herbatę. Mieli oni jechać dzisiaj na jakieś targi ślubne czy coś takiego. Przywitałam sie i zaczęłam robić naleśniki. Z lodówki wyjęłam jakieś owoce z szafki nutelle i zrobiłam kawę dla siatkarza, a sobie nalałam soku.
-córeczko my jedziemy
-dobrze tato. Z tego co wiem to Mati i Ala jadą koło 10, więc oni zamkną dom.
-a wy?
-my za pól godzinki juz jedziemy, bo to kawał drogi
-uważajcie na siebie i przyjedzccie jeszcze do nas z Michałem to bardzo fajny chłopak
-dobrze, wy tez uważajcie i ja czekam na was w Jastrzebiu
-dobrze Lenko. Do zobaczenia- Pożegnałam sie z nimi buziakiem w poliko i ruszylam do góry.
-Misiek wstawaj. Zrobiłam śniadanie- wyszeptalam
-juz wstaje. Wiesz co ci powiem?- spytał przyciagajac mnie do siebie
-co?
-ze słodko wyglądasz jak śpisz
-nie czaruj mnie. Chociaz muszę przyznać, ze bardzo dobrze mi sie spało, a teraz wstawaj i czekam na dole- pocałowałam go i wyszłam z pokoju. Na korytarzu spotkałam sie z Ala, więc kazałam jej przyjść na śniadanie.
Takim o to sposobem cała nasza czwórka spędziła miły poranek, a po posiłku ruszylismy z przyjmującym w drogę do Rzeszowa. I można mi mówić mistrzu bo dostałam kluczyki od auta co prawda musiałam bardzo ładnie o nie poprosić ale co to dla mnie!
W połowie drogi zatrzymaliśmy sie na stacji by chwile odpocząć i sie zamienić. Poszłam do łazienki, a Michał miał kupić sobie kawę, a dla mnie wodę z wiadomych powodów.
Po wyjściu z toalety zaczęłam goo szukać i zobaczyłam, że Biedaczek rozmawia z jakimiś dziewczynami, które kleją sie do niego, a ich różowe tipsy widziałam z daleka. Postanowiłam mu pomoc, więc ruszylam w jego stronę.
-kotku kupiłeś te wodę- spytałam i objelam go w pasie
-tak Lenko, kupiłem
-o przepraszam chyba ci przeszkodzilam w rozmowie z fankami siatkówki- powiedziałam z ironia
-No trochę przeszkodzilas- powiedziała jedna z nich
-przepraszam bardzo, ale kochanie musimy juz jechać- pocałowałam go w poliko
-jasne, przepraszam drogie panie. I oczywiście przekaże wszystko koledze
-to co miałeś przekazać?- spytałam juz w aucie
-ze Krzysiek jest świetnym środkowym-powiedział rozbawiony
-żartujesz?- spytałam ze śmiechem
-No niestety nie
-Krzysiek bedzie zachwycony
-dzieki za pomoc- powiedział i spojrzał na mnie
-od tego jestem, ale patrz na drogę- powiedziałam i pocałowałam go w poliko...
..............................
Jupi jej, jupi jej may BRĄZ BRĄZ BRĄZ!!! Ale jestem szczęśliwa i dumna, a w dodatku moja szkoła organizuje wyjazd na mecz i zgadnijcie kto sie zapisał jako pierwszy?
Wiem, że rozdział średni ale ostatnio nie mam weny. Przepraszam
KISSES
Jest to opowieść o dziewczynie, która na pozór jest twarda, a w nocy płacze w poduszkę...
niedziela, 23 marca 2014
wtorek, 18 marca 2014
46.
-ostrzegam tylko, że jest tu Kaja z rodzicami, więc wiesz
-mam cie pilnować?
-dam radę, chyba.. Od wczoraj jej unikam. Ale rozbieraj sie i chodź
-tak od razu?
-No a co jak szaleć to szaleć- mówię i ciagnę go za rękę w stronę salonu. Wchodzimy do pokoju i wszyscy na nas patrzą- No więc to jest Michał, moj...
-chłopak- dopowiada Michał
-No, a to są moi rodzice- wskazuje na nich- moj brat Mateusz i jego narzeczona Alicja, jej rodzice,a rodziców Patryka chyba znasz?- tu zwracam sie do siatkarza
-tak, dzień dobry miło państwa poznać
-a i zapomniałam o kimś ale Kaje chyba Misiu znasz- mówię z ironia
-taak, cześć- tu zwraca sie do niej
-Milenko nie mówiłas, że masz kogoś- mówi moj tata
-w sumie to nie było kiedy bo jesteśmy razem od kilku dni.
Przesłuchanie trwało jeszcze kilka minut, a po zjedzeniu kolacji przeprosiliśmy wszystkich i poszliśmy do mnie do pokoju. Zamknęłam za nami drzwi.
-chłopak mówisz?- spojrzałam na niego
-a nie?
-jakoś sobie nie przypominam
-No widzisz kochanie- powiedział i pocalowal mnie
-właśnie mam jeszcze jedno pytanie
-to pytaj
-co to było na hali w piątek?
-mówiłem, że pomogę ci z Maksem, a to najprostszy i najprzyjemniejszy sposób
-i rozumiem, że nie mam wyjścia
-przyznaj, że ci sie to podoba
-bardzo- pocałowałam go
-wreszcie mnie ładnie przywitałaś
-powiesz mi jeszcze jedno
-co tylko chcesz?
-co ci odbiło, że po mnie przyjechałeś?
-nic takiego. Pogadalismy z trenerem i powiedział, że nie ma problemu. Mam być we wtorek rano na hali w Rzeszowie bo oni po południu w poniedziałek jadą. Poza tym nasz trener bardzo cie lubi i stwierdził, że nie ma nic przeciwko
-ale czy ty zwariowałeś?
-tak, na twoim punkcie. Teraz ja mam pytanie
-No to słucham
-idziemy sie przejść?
-a nie jestes zmęczony?
-Nie. Nie jechałem sam kumpel jechał ze mną bo ma rodzine nie daleko, więc to on prowadził połowe drogi.
-to masz szczęście bo miałam wyrzuty sumienia, że przejechałeś całą Polskę
-podziekujesz mi ładnie i bedziemy kwita
Ubralismy kurtki i poszliśmy na spacer. Wyladowalismy w pobliżu hotelu moich rodziców dokładnie nad jeziorem. Rozmawialiśmy iwydurnialismy sie gdy dostalam SMS. Odczytalamgo i zasmialam sie
-co sie stało?
-tata mi napisał, że mama z ciocia sie nami zachwycają.
-bo ładne razem wyglądamy
-teraz będę sie tłumaczyła dlaczego nie powiedziałam, że ze sobą jesteśmy
-dasz radę Milka. Kurde ładnie tu
-ładnie to tu jest latem. Szczególnie po drugiej stronie jeziora gdzie zwykle mało kto jest
-rozumiem, że to zaproszenie
-oczywiście- usmiechnelam sie- w dzieciństwie przyjezdzalismy tu z Mateuszem i Patrykiem do babci. Dziadek byl ratownikiem, więc wszystkie wybryki uchodziły nam na sucho
-dużo ich było?
-oj dużo. Kiedyś pozyczylismy łódkę WOPRu i wypłynęliśmy na środek jeziora. Szukali nas trzy godziny, a my wróciliśmy i jak gdyby nigdy nic poszliśmy do babci bo byliśmy głodni.
-żartujesz?
-Niee. Raz ucieklismy w nocy z domu i staliśmy na płazy z tym, że zaczęło padać.
-i co?
-wróciliśmy i zadzwoniliśmy do drzwi
-mina dziadka bezcenna. Trójka dzieci o 3 rano pod drzwiami i w dodatku cali umazani błotem.
-dużo takich akcji mieliście?
-zdecydowanie. Nigdy nie było nudno. Wracamy?
-wracamy- wstał i podał mi rękę. Ze splecionymi dłońmi wróciliśmy do domu. Okazało sie, że starszyzna postanowiła spedzic ten wieczór w restauracji przy hotelu, a moj brat z Ala i Ruda siedzieli w salonie i pili wino, więc sie do nich dolaczylismy. Było całkiem miło No ale wiadomo ja i ruda w jednym pokoju to mieszanka wybuchowa. Gdy chlopacy poszli po kolejne wino do sklepu my w trzy zostałyśmy same
-chciałaś mnie ośmieszyć- warknela na mnie Kaja
-doskonale radzisz sobie z tym sama- powiedziałam w jej stronę
-myślisz, że nie wiem o co ci chodzi idiotko?
-może mi powiesz?
-on i tak bedzie ze mną. Nie myśl, że takie coś jak ty mi w tym przeszkodzi
-oj Kaja Kaja ja sie przynajmniej nie puszczam.
-dziwka
-dobrze, że wiesz jak kto sie zachowujesz- powiedziałam i poszłam pomoc chłopaka, którzy właśnie wrócili ze sklepu- co dobrego kupiliscie?
-same dobre rzeczy. Na przykład Milke ale ty nie dostaniesz
-zakład?
-ok
Podeszłam do niego i zaczęłam namiętnie całować. Chłopak przyciągnął mnie do siebie
-to co z ta czekolada?- spytałam po chwili
-nadal jestem na nie
-bedziesz spał na ziemi
-nie zrobisz mi tego?
-zakład?
-i tak wygram- pocalowal mnie
-słodko wyglądacie- powiedział moj brat-ale Michał uważaj na nia bo to kawał cholery. A przy okazji, wszyscy moi kumple sie w niej kochali
-zapamietam. Ale mnie sie tak łatwo nie pozbędzie- powiedział, a ja go przytuliłam i pocałowałam w poliko....
.......................l....................
Nie podoba mi sie ale uznałam, że i tak juz długo karze wam czekać.
Szkoda mi trochę ostatniego meczu No ale taki jest sport. Dziękuje za walkę i dalej trzymam kciuki bo sezon nadal trwa.
Mam pytanie co do kolejnych rozdziałów. Co chcielibyście by sie tu stało?
KISSES
-mam cie pilnować?
-dam radę, chyba.. Od wczoraj jej unikam. Ale rozbieraj sie i chodź
-tak od razu?
-No a co jak szaleć to szaleć- mówię i ciagnę go za rękę w stronę salonu. Wchodzimy do pokoju i wszyscy na nas patrzą- No więc to jest Michał, moj...
-chłopak- dopowiada Michał
-No, a to są moi rodzice- wskazuje na nich- moj brat Mateusz i jego narzeczona Alicja, jej rodzice,a rodziców Patryka chyba znasz?- tu zwracam sie do siatkarza
-tak, dzień dobry miło państwa poznać
-a i zapomniałam o kimś ale Kaje chyba Misiu znasz- mówię z ironia
-taak, cześć- tu zwraca sie do niej
-Milenko nie mówiłas, że masz kogoś- mówi moj tata
-w sumie to nie było kiedy bo jesteśmy razem od kilku dni.
Przesłuchanie trwało jeszcze kilka minut, a po zjedzeniu kolacji przeprosiliśmy wszystkich i poszliśmy do mnie do pokoju. Zamknęłam za nami drzwi.
-chłopak mówisz?- spojrzałam na niego
-a nie?
-jakoś sobie nie przypominam
-No widzisz kochanie- powiedział i pocalowal mnie
-właśnie mam jeszcze jedno pytanie
-to pytaj
-co to było na hali w piątek?
-mówiłem, że pomogę ci z Maksem, a to najprostszy i najprzyjemniejszy sposób
-i rozumiem, że nie mam wyjścia
-przyznaj, że ci sie to podoba
-bardzo- pocałowałam go
-wreszcie mnie ładnie przywitałaś
-powiesz mi jeszcze jedno
-co tylko chcesz?
-co ci odbiło, że po mnie przyjechałeś?
-nic takiego. Pogadalismy z trenerem i powiedział, że nie ma problemu. Mam być we wtorek rano na hali w Rzeszowie bo oni po południu w poniedziałek jadą. Poza tym nasz trener bardzo cie lubi i stwierdził, że nie ma nic przeciwko
-ale czy ty zwariowałeś?
-tak, na twoim punkcie. Teraz ja mam pytanie
-No to słucham
-idziemy sie przejść?
-a nie jestes zmęczony?
-Nie. Nie jechałem sam kumpel jechał ze mną bo ma rodzine nie daleko, więc to on prowadził połowe drogi.
-to masz szczęście bo miałam wyrzuty sumienia, że przejechałeś całą Polskę
-podziekujesz mi ładnie i bedziemy kwita
Ubralismy kurtki i poszliśmy na spacer. Wyladowalismy w pobliżu hotelu moich rodziców dokładnie nad jeziorem. Rozmawialiśmy iwydurnialismy sie gdy dostalam SMS. Odczytalamgo i zasmialam sie
-co sie stało?
-tata mi napisał, że mama z ciocia sie nami zachwycają.
-bo ładne razem wyglądamy
-teraz będę sie tłumaczyła dlaczego nie powiedziałam, że ze sobą jesteśmy
-dasz radę Milka. Kurde ładnie tu
-ładnie to tu jest latem. Szczególnie po drugiej stronie jeziora gdzie zwykle mało kto jest
-rozumiem, że to zaproszenie
-oczywiście- usmiechnelam sie- w dzieciństwie przyjezdzalismy tu z Mateuszem i Patrykiem do babci. Dziadek byl ratownikiem, więc wszystkie wybryki uchodziły nam na sucho
-dużo ich było?
-oj dużo. Kiedyś pozyczylismy łódkę WOPRu i wypłynęliśmy na środek jeziora. Szukali nas trzy godziny, a my wróciliśmy i jak gdyby nigdy nic poszliśmy do babci bo byliśmy głodni.
-żartujesz?
-Niee. Raz ucieklismy w nocy z domu i staliśmy na płazy z tym, że zaczęło padać.
-i co?
-wróciliśmy i zadzwoniliśmy do drzwi
-mina dziadka bezcenna. Trójka dzieci o 3 rano pod drzwiami i w dodatku cali umazani błotem.
-dużo takich akcji mieliście?
-zdecydowanie. Nigdy nie było nudno. Wracamy?
-wracamy- wstał i podał mi rękę. Ze splecionymi dłońmi wróciliśmy do domu. Okazało sie, że starszyzna postanowiła spedzic ten wieczór w restauracji przy hotelu, a moj brat z Ala i Ruda siedzieli w salonie i pili wino, więc sie do nich dolaczylismy. Było całkiem miło No ale wiadomo ja i ruda w jednym pokoju to mieszanka wybuchowa. Gdy chlopacy poszli po kolejne wino do sklepu my w trzy zostałyśmy same
-chciałaś mnie ośmieszyć- warknela na mnie Kaja
-doskonale radzisz sobie z tym sama- powiedziałam w jej stronę
-myślisz, że nie wiem o co ci chodzi idiotko?
-może mi powiesz?
-on i tak bedzie ze mną. Nie myśl, że takie coś jak ty mi w tym przeszkodzi
-oj Kaja Kaja ja sie przynajmniej nie puszczam.
-dziwka
-dobrze, że wiesz jak kto sie zachowujesz- powiedziałam i poszłam pomoc chłopaka, którzy właśnie wrócili ze sklepu- co dobrego kupiliscie?
-same dobre rzeczy. Na przykład Milke ale ty nie dostaniesz
-zakład?
-ok
Podeszłam do niego i zaczęłam namiętnie całować. Chłopak przyciągnął mnie do siebie
-to co z ta czekolada?- spytałam po chwili
-nadal jestem na nie
-bedziesz spał na ziemi
-nie zrobisz mi tego?
-zakład?
-i tak wygram- pocalowal mnie
-słodko wyglądacie- powiedział moj brat-ale Michał uważaj na nia bo to kawał cholery. A przy okazji, wszyscy moi kumple sie w niej kochali
-zapamietam. Ale mnie sie tak łatwo nie pozbędzie- powiedział, a ja go przytuliłam i pocałowałam w poliko....
.......................l....................
Nie podoba mi sie ale uznałam, że i tak juz długo karze wam czekać.
Szkoda mi trochę ostatniego meczu No ale taki jest sport. Dziękuje za walkę i dalej trzymam kciuki bo sezon nadal trwa.
Mam pytanie co do kolejnych rozdziałów. Co chcielibyście by sie tu stało?
KISSES
sobota, 8 marca 2014
45.
Juz od dwóch godzin jestem w drodze czyli przede mną jeszcze około 8 godzin na polskich drogach. Zjeżdżam na stacje na krótką przerwę bo muszę skorzystać z toalety i zadzwonić do taty, o której mniej wiecej będę na miejscu.
Porozmawialiśmy chwile i kupiłam napój na drogę. Wsiadłam do auta i ruszyłam w drogę.
Na szczęście nie było żadnych utrudnień na drodze i jechało mi sie bardzo dobrze. Byłam może z 10 km od miejsca docelowego, gdy moje auto zaczęło świrować. Ze względu na wczesną godzinę nie wiedziałam co mam zrobić. Zjechałam więc na parking i zadzwoniłam do taty.
Po 15 minutach na parking przyjechało czarne volvo mojego taty. Po przywitanie i sprawdzeniu wszystkiego kazał dzwonić mi po pomoc drogowa.
Moje auto zabrano na lawecie do Katowic, a ja z walizką udałam sie autem taty do rodzinnego domu.
Odswierzyłam sie i poszłam przespać. Goście mieli pojawić sie w restauracji należącej do mamy o 18, więc spokojnie mogłam odespać podróż na Mazury.
Obudziłam sie po 14. W za dużej koszulce zeszłam na dół gdzie znajdowała sie kuchnia. Słyszałam rozmowę babci i mamy. No tak tata pewnie jest w hotelu i zajmuje sie wszystkim. Tak w roli wyjaśnienia moi rodzice prowadzą hotel z restauracja nad jeziorem. Kiedyś babcia prowadziła mały pensjonat ale oddała go pod opiekę moim rodzica. Weszłam do kuchni i przywitałam sie najpierw z mamą, a pózniej wyściskalam babcie.
-Dzień dobry wnusiu jak ty ślicznie wyglądasz.
-dziękuje- uśmiechnęłam się- ty tez babciu. Co dobrego gotujecie?
-pomidorową i zapiekanke ze szpinakiem.
-a mogę wam coś ukraść bo umierać z głodu- spytałam
-nalej sobie zupy córeczko- usłyszałam, więc i to zrobiłam.
Po zjedzeniu i wypicia soku postanowiłam isc do taty do hotelu, więc pobieglam do swojego pokoju z łazienka i po porannej, a właściwie po południowej toalecie ubrałam na siebie jeansy, gruby swetr i wczorajsze buty, a na wszystko narzuciłam skorzaną kurtkę i pobieglam nad przystań.
Mały ale przytulny ale i nowoczesny hotel nad jeziorem czego chcieć wiecej? Wchodzę na recepcje, gdzie wita mnie drobna blondynka.
-czy mogę w czymś pomoc? Ma pani rezerwacje?- pyta
-Niee. Ja do pana Jana to moj tata. Wiem gdzie isc- Uśmiecham sie i zmierzam do gabinetu ojca. Po rozmowie z nim uświadamiam sobie, że nie mam jak jechać do Rzeszowa, więc dzwonię do jedynej osoby, która może mi pomoc w tej sytuacji. Patryka. Obiecuje mi, że sprawdzi co i jak z moim autem i da mi znać. Dodatkowo powiedzial, ze przekaze trenerowi ze pojade prosto do Rzeszowa tak, więc chwile po 15 wracam z tata do domu.
Idę sie szykować. Biorę długa kąpiel po czym dusze ciało recznikiem i smaruje je balsamem. Po wszystkich zabiegach kosmetycznych spisem włosy w luznego, ale eleganckiego koka i zakładam ponczochy. Do pokoju wchodzi mama i informuje, że brat z Alicja juz są i kończą sie szykować, a rodzice i siostra Ali są juz w hotelu. Ubieram, więc na siebie zestaw na dziś i wymieniam w nim tylko buty.
Narzucam na siebie tylko plaszczyk, maluje usta pomadką i schodzę na dół. Witam sie z bratem i przyszła bratowa i razem z nimi jade do restauracji.
Zostaje wyściskana przez wszystkie ciotki. Wujkowie zachwycają sie jaka to piękna sie nie stałam, a tata chodzi dumny bo jak twierdzi może i Wolscy maja dwie córki ale to jego jest tu najpiekniejsza. Zasmialam sie na to stwierdzenie i dalej bawię sie z rodzinka. Razem z Alicja i bratem prosimy wszystkich o uwage i wręczamy mamie prezent od nas czyli bukiet z 45 róż i kopertę w której znajduje sie wyjazd do spa w Sopocie dla dwóch osób. Jest nam bardzo wdzięczna i co rusz chwili sie jakie to ma wspaniale dzieci i przyszła synowa.
Oczywiście nie obywa sie wtedy od pytań kiedy poznają przyszłego zięcia na co ja odpowiadam, że juz jako dziecko chciałam isc do zakonu. Cioctki są wtedy oburzone, a wujkowie sie śmieją. Całą uroczystość staram sie unikać Kaji i jak na razie swietnie mi to idzie.
-Lena możemy porozmawiać?- pyta mnie Ala
-jasne, chodź do zimowego ogrodu tam bedziemy miały spokój- juz po chwili siedzimy na parapecie w tym pomieszczeniu
-mam do ciebie pytanie
-No słucham
-co sie stało, że tak nie cierpicie sie z Kają?
-skąd ten pomysł?
-znam moja siostrę, a Mateusz tez uważa, że nie jesteście przyjaciółkami
-długa historia
-mamy czas
-po prostu Kaja była z chłopakiem, który jest mi bardzo bliski. Spotkałysmy sie w nieciekawych okolicznościach i szczerze byłyśmy wredne dla siebie. Oni zerwali i Kaja ma do mnie o to żal
-chodzi o Michała?
-skąd wiesz?
-bo widziałam jak zareagowała podczas obiadu, a poza tym Patryk mówił, że jakiś Michał sie z tobą bardzo zaprzyjaźnił
-bo tak jest
-mam nadzieje, że to nie wpłynie na nasza relacje i sie zaprzyjaźnimy
-tez bym tego chciała- powiedziałam, a pózniej wróciliśmy do reszty...
Obudziłam sie koło 9. Miałam jedna wiadomość od kuzyna, że auto jest naprawiane i koło czwartku powinno być gotowe i że trener nie ma nic przeciwko. Poszłam więc pod prysznic i po ogólnym ogarnieciu sie i ubraniu zeszłam do kuchni gdzie zjadłam śniadanie i zaczęłam pomagać mamie w robieniu obiadu na dziś. Mieliśmy miec rodzinny obiadek z rodzina Alicji plus rodzicami Patryka.
Za chwile przyjdą wszyscy więc idę sie przebrać. Ubieram sie w to i czarne kryjące rajstopy. Zakładam na szyje gruby złoty łańcuch i do tego czarne balerinki.
Jest 17, a co za tym idzie za godzinę muszę isc na przystanek by dostać sie do Warszawy skąd mam pociąg do Rzeszowa. Rozmowę przerywa nam dzwonek do drzwi, więc idę otworzyć.
Poprawiam włosy w lustrze i otwieram drzwi wejściowe
-Co ty tutaj robisz?- pytam cała w szoku
-A może by tak cześć tez miało cie widzieć
-Cześć Misiek co ty tutaj robisz?
-Patryk wspominał, że popsuł ci sie samochód, więc jestem
-wchodz
-muszę?
-tak. Jak juz tu jestes to musisz poznać moja rodzinkę wariacie- mówię i wyciągam go do środka...
.......................................
Taki bonusik z okazji dnia kobiet :***
Mam prośbę :D jako, że do dzisiejszego rozdziału stylówki dla Leny wybierała moja kuzynka chciałabym byście napisały czy wam sie podobają xd
Z kim sie widzę w Łodzi na LŚ?
KISSES
Porozmawialiśmy chwile i kupiłam napój na drogę. Wsiadłam do auta i ruszyłam w drogę.
Na szczęście nie było żadnych utrudnień na drodze i jechało mi sie bardzo dobrze. Byłam może z 10 km od miejsca docelowego, gdy moje auto zaczęło świrować. Ze względu na wczesną godzinę nie wiedziałam co mam zrobić. Zjechałam więc na parking i zadzwoniłam do taty.
Po 15 minutach na parking przyjechało czarne volvo mojego taty. Po przywitanie i sprawdzeniu wszystkiego kazał dzwonić mi po pomoc drogowa.
Moje auto zabrano na lawecie do Katowic, a ja z walizką udałam sie autem taty do rodzinnego domu.
Odswierzyłam sie i poszłam przespać. Goście mieli pojawić sie w restauracji należącej do mamy o 18, więc spokojnie mogłam odespać podróż na Mazury.
Obudziłam sie po 14. W za dużej koszulce zeszłam na dół gdzie znajdowała sie kuchnia. Słyszałam rozmowę babci i mamy. No tak tata pewnie jest w hotelu i zajmuje sie wszystkim. Tak w roli wyjaśnienia moi rodzice prowadzą hotel z restauracja nad jeziorem. Kiedyś babcia prowadziła mały pensjonat ale oddała go pod opiekę moim rodzica. Weszłam do kuchni i przywitałam sie najpierw z mamą, a pózniej wyściskalam babcie.
-Dzień dobry wnusiu jak ty ślicznie wyglądasz.
-dziękuje- uśmiechnęłam się- ty tez babciu. Co dobrego gotujecie?
-pomidorową i zapiekanke ze szpinakiem.
-a mogę wam coś ukraść bo umierać z głodu- spytałam
-nalej sobie zupy córeczko- usłyszałam, więc i to zrobiłam.
Po zjedzeniu i wypicia soku postanowiłam isc do taty do hotelu, więc pobieglam do swojego pokoju z łazienka i po porannej, a właściwie po południowej toalecie ubrałam na siebie jeansy, gruby swetr i wczorajsze buty, a na wszystko narzuciłam skorzaną kurtkę i pobieglam nad przystań.
Mały ale przytulny ale i nowoczesny hotel nad jeziorem czego chcieć wiecej? Wchodzę na recepcje, gdzie wita mnie drobna blondynka.
-czy mogę w czymś pomoc? Ma pani rezerwacje?- pyta
-Niee. Ja do pana Jana to moj tata. Wiem gdzie isc- Uśmiecham sie i zmierzam do gabinetu ojca. Po rozmowie z nim uświadamiam sobie, że nie mam jak jechać do Rzeszowa, więc dzwonię do jedynej osoby, która może mi pomoc w tej sytuacji. Patryka. Obiecuje mi, że sprawdzi co i jak z moim autem i da mi znać. Dodatkowo powiedzial, ze przekaze trenerowi ze pojade prosto do Rzeszowa tak, więc chwile po 15 wracam z tata do domu.
Idę sie szykować. Biorę długa kąpiel po czym dusze ciało recznikiem i smaruje je balsamem. Po wszystkich zabiegach kosmetycznych spisem włosy w luznego, ale eleganckiego koka i zakładam ponczochy. Do pokoju wchodzi mama i informuje, że brat z Alicja juz są i kończą sie szykować, a rodzice i siostra Ali są juz w hotelu. Ubieram, więc na siebie zestaw na dziś i wymieniam w nim tylko buty.
Narzucam na siebie tylko plaszczyk, maluje usta pomadką i schodzę na dół. Witam sie z bratem i przyszła bratowa i razem z nimi jade do restauracji.
Zostaje wyściskana przez wszystkie ciotki. Wujkowie zachwycają sie jaka to piękna sie nie stałam, a tata chodzi dumny bo jak twierdzi może i Wolscy maja dwie córki ale to jego jest tu najpiekniejsza. Zasmialam sie na to stwierdzenie i dalej bawię sie z rodzinka. Razem z Alicja i bratem prosimy wszystkich o uwage i wręczamy mamie prezent od nas czyli bukiet z 45 róż i kopertę w której znajduje sie wyjazd do spa w Sopocie dla dwóch osób. Jest nam bardzo wdzięczna i co rusz chwili sie jakie to ma wspaniale dzieci i przyszła synowa.
Oczywiście nie obywa sie wtedy od pytań kiedy poznają przyszłego zięcia na co ja odpowiadam, że juz jako dziecko chciałam isc do zakonu. Cioctki są wtedy oburzone, a wujkowie sie śmieją. Całą uroczystość staram sie unikać Kaji i jak na razie swietnie mi to idzie.
-Lena możemy porozmawiać?- pyta mnie Ala
-jasne, chodź do zimowego ogrodu tam bedziemy miały spokój- juz po chwili siedzimy na parapecie w tym pomieszczeniu
-mam do ciebie pytanie
-No słucham
-co sie stało, że tak nie cierpicie sie z Kają?
-skąd ten pomysł?
-znam moja siostrę, a Mateusz tez uważa, że nie jesteście przyjaciółkami
-długa historia
-mamy czas
-po prostu Kaja była z chłopakiem, który jest mi bardzo bliski. Spotkałysmy sie w nieciekawych okolicznościach i szczerze byłyśmy wredne dla siebie. Oni zerwali i Kaja ma do mnie o to żal
-chodzi o Michała?
-skąd wiesz?
-bo widziałam jak zareagowała podczas obiadu, a poza tym Patryk mówił, że jakiś Michał sie z tobą bardzo zaprzyjaźnił
-bo tak jest
-mam nadzieje, że to nie wpłynie na nasza relacje i sie zaprzyjaźnimy
-tez bym tego chciała- powiedziałam, a pózniej wróciliśmy do reszty...
Obudziłam sie koło 9. Miałam jedna wiadomość od kuzyna, że auto jest naprawiane i koło czwartku powinno być gotowe i że trener nie ma nic przeciwko. Poszłam więc pod prysznic i po ogólnym ogarnieciu sie i ubraniu zeszłam do kuchni gdzie zjadłam śniadanie i zaczęłam pomagać mamie w robieniu obiadu na dziś. Mieliśmy miec rodzinny obiadek z rodzina Alicji plus rodzicami Patryka.
Za chwile przyjdą wszyscy więc idę sie przebrać. Ubieram sie w to i czarne kryjące rajstopy. Zakładam na szyje gruby złoty łańcuch i do tego czarne balerinki.
Jest 17, a co za tym idzie za godzinę muszę isc na przystanek by dostać sie do Warszawy skąd mam pociąg do Rzeszowa. Rozmowę przerywa nam dzwonek do drzwi, więc idę otworzyć.
Poprawiam włosy w lustrze i otwieram drzwi wejściowe
-Co ty tutaj robisz?- pytam cała w szoku
-A może by tak cześć tez miało cie widzieć
-Cześć Misiek co ty tutaj robisz?
-Patryk wspominał, że popsuł ci sie samochód, więc jestem
-wchodz
-muszę?
-tak. Jak juz tu jestes to musisz poznać moja rodzinkę wariacie- mówię i wyciągam go do środka...
.......................................
Taki bonusik z okazji dnia kobiet :***
Mam prośbę :D jako, że do dzisiejszego rozdziału stylówki dla Leny wybierała moja kuzynka chciałabym byście napisały czy wam sie podobają xd
Z kim sie widzę w Łodzi na LŚ?
KISSES
piątek, 7 marca 2014
44.
Ten tydzień minął mi strasznie szybko i strasznie pracowicie. Praktycznie nie miałam czasu na spotkania ze znajomymi. Mimo tego, że większość czasu spędzałam na hali to z chłopakami się mijałam i w sumie tylko środowy mecz z Resovią spędziłam w ich "towarzystwie". Zarząd zgodził się na moja propozycję i od przyszłego wtorku zaczynam treningi z fitnessu. Mimo, krótkiego czasu realizacji na zajęcia zapisało się ponad 20 osób co bardzo mi odpowiada bo to idealna liczba osób.
Jest piątkowe popołudnie i siedzę z młodzikami na siłowni. Jeszcze godzinka i spadam do domku. Poprawiam kilku chłopaków bo nie dokładnie wykonują ćwiczenia i zaczynam rozmowę z trenerem na temat następnych meczy i założeń treningowych, gdy ktoś zasłania mi oczy dłońmi.
-Zgadnij kto to?- słyszę
-Nie wydurniaj się Michał- odpowiadam
-Nie wydurniam się. Cześć- wita się z panem Jarkiem i zwraca się do mnie- zostałem przysłany z misją
-z misją?
-tak. Mam cię zapytać kiedy wreszcie znajdziesz dla nas czas bo ostatnio to tylko młodzi i młodzi
-teraz jeszcze będziecie konkurować z paniami- wystawiam język- nie wiem kiedy bo dzisiaj mam jeszcze trening, a później jadę do Giżycka do rodziców
-no, a my? Zaniedbujesz nas ostatnio. Tęsknimy- mówi
-Jasne, jasne. Widziałam jak ostatnio za mną tęskniliście jak przyszła ta fotografka z dekoltem do pępka. Oni przynajmniej mnie kochają- wskazuje na chłopaków
-Ale Milka to nie tak. Po prostu chcieliśmy być koleżeńscy.
-Dobra, dobra. Spadaj bo ja tu pracuje
-Tato..- zaczyna
-Jak Lena nie chce to nie pójdzie, ale jeśli masz dziecko kochane ochotę to idź do nich bo później będę wysłuchiwał.- mówi trener- poza tym skrócę im dzisiaj trening, a ty przez cały tydzień z nimi zapieprzałaś, więc nic się nie stanie jak wyjdziesz szybciej- uśmiecha się w moim kierunku
-No widzisz i wszystko załatwione, idziemy- powiedział przyjmujący i wyprowadził mnie z siłowni
-A może by tam mnie spytać o zdanie?- mówię z wyrzutem
-wiem, że ci to odpowiada- muska moje usta
-masz rację, szybciej pojadę do rodziców- mówię i idę w kierunku szatani gdzie mam swoje rzeczy
Przebieram się w swoje dzisiejsze ciuchy i wychodzę na korytarz. Ubieram kurtkę i idę na halę spytać Lorenzo o szczegóły wyjazdu. Chłopacy do rozpoczęcia treningu maja jeszcze 15 minut, więc idę tam bez obawy, że mnie zatrzymają. W połowie drogi zostaje zatrzymana bo znikąd pojawia się przede mną Michał
-Idziesz jednak do nas na trening?
-Nie. Idę spytać o szczegóły wyjazdu Lorenzo i spadam. Będę szybciej na mazurach
-a już myślałem, że cię przekonałem- mówi ze smutkiem
-ty? Nie ma szans Misiu- mówię i chcę go wyminąć, lecz on chwyta moja dłoń i przyciąga do siebie. Całuje mnie namiętnie i puszcza- co to miało być?
-nic, chciałem po prostu sprawdzić czy mi się oprzesz
-no widzisz jak zwykle nie dałam rady- zaśmiałem się i poszłam już prosto na hale.
Porozmawiałam z trenerem i dowiedziałam się wszystkiego, czego potrzebowałam i już chciałam iść, gdy na hali pojawił się prezes z Maksem i szli w moją stronę
-Dzień dobry Lenko. jak dobrze, że cię jeszcze złapaliśmy- powiedział prezes
-Dzień dobry- uśmiechnęłam się- coś się stało?
-Właściwie to tak, ale nic strasznego- zaśmiał się- jak pewnie wiesz co roku organizowane są targi Sportu. W tym roku odbywają się we Wrocławiu ale niestety ich termin pokrywa się z jeszcze jednym wydarzeniem na którym muszę być. Razem z zarządem wybraliśmy, więc zastępstwo i jesteście nim ty Lenko i Maksymilian
-ale..
-Nie musisz się niczym obawiać to dwa dni. Pierwszy dzień, krótkie podsumowanie co z planu zostało zrealizowane i plany na przyszły sezon. Wieczorem jest bankiet dla różnych potencjalnych sponsorów, a na następny dzień jakaś konferencja z udziałem z kogoś z ministerstwa
-tylko dlaczego ja?- pytam
-jestem przekonany, że jesteś odpowiednią osobą na to miejsce. najlepiej powiesz o sporcie w naszej placówce, a w dodatku tobie będzie łatwiej zdobyć namiary na potencjalnych sponsorów niż Maksymilianowi.
-rozumiem, że nie mam wyjścia?
-ma pani, ale bardzo mi zależy na tym byś to ty nas reprezentowała
-dobrze w takim razie zgadzam się
-dziękuję i do zobaczenia w Rzeszowie- powiedział i wyszedł
-No i widzisz Lenka, chyba jednak będziesz musiała wypić ze mną tą kawę
-ile razy mam ci powtarzać, że nie pije kawy
-a tam. Raz nie zawsze- powiedział
-Melka czego chciał prezes?- podszedł do nas mój kuzyn z Miśkiem
-muszę jechać na jakieś targi sportu czy coś
-sama?- spytał Michał
-Nie, ze mną- powiedział Maks z zadowoleniem wymalowanym na twarzy
-kiedy?- chłopacy zignorowali prawnika
-nie wiem, mam dostać maila z informacjami. Dobra ja spadam bo długa droga przede mną- powiedziałam
-No to ucałuj ciocie i wuja i powodzenia siostra- przytulił mnie kuzyn i poszedł na boisko
-Uważaj na siebie i nie przejmuj się Kają- powiedział Michał i pocałował mnie, a po sali rozeszły się gwizdy
-Ale?- zaczęłam
-spokojnie. Mówiłem, że pomogę ci w sprawie z Maksem, a chłopakami się nie przejmuj- wyszeptał mi do ucha- do zobaczenia Kochanie i zadzwoń jak będziesz na miejscu- powiedział już głośniej
-dobrze zadzwonię- przytuliłam go i poszłam w stronę drzwi- A wy panowie zapieprzać, a nie jak zwykle się opieprzać- powiedziałam i zniknęłam za drzwiami najpierw sali, a później i całego budynku.
Ruszyłam prosto z pod hali w drogę do domu moich rodziców. Po drodze zatrzymując się tylko na stacji po dużą kawę i jakąś kanapkę i ciastka... Szykuje się długa podróż...
....................................................................
Z radości z wczorajszej wygranej i w oczekiwaniu na następny mecz :).
Jak wam się podoba rozdział? Spodziewałyście się takiej sytuacji?
W sumie dodaje ten rozdział bo leżę chora w łóżku :P z kim widzę się w Łodzi na LŚ???
KISSES
Jest piątkowe popołudnie i siedzę z młodzikami na siłowni. Jeszcze godzinka i spadam do domku. Poprawiam kilku chłopaków bo nie dokładnie wykonują ćwiczenia i zaczynam rozmowę z trenerem na temat następnych meczy i założeń treningowych, gdy ktoś zasłania mi oczy dłońmi.
-Zgadnij kto to?- słyszę
-Nie wydurniaj się Michał- odpowiadam
-Nie wydurniam się. Cześć- wita się z panem Jarkiem i zwraca się do mnie- zostałem przysłany z misją
-z misją?
-tak. Mam cię zapytać kiedy wreszcie znajdziesz dla nas czas bo ostatnio to tylko młodzi i młodzi
-teraz jeszcze będziecie konkurować z paniami- wystawiam język- nie wiem kiedy bo dzisiaj mam jeszcze trening, a później jadę do Giżycka do rodziców
-no, a my? Zaniedbujesz nas ostatnio. Tęsknimy- mówi
-Jasne, jasne. Widziałam jak ostatnio za mną tęskniliście jak przyszła ta fotografka z dekoltem do pępka. Oni przynajmniej mnie kochają- wskazuje na chłopaków
-Ale Milka to nie tak. Po prostu chcieliśmy być koleżeńscy.
-Dobra, dobra. Spadaj bo ja tu pracuje
-Tato..- zaczyna
-Jak Lena nie chce to nie pójdzie, ale jeśli masz dziecko kochane ochotę to idź do nich bo później będę wysłuchiwał.- mówi trener- poza tym skrócę im dzisiaj trening, a ty przez cały tydzień z nimi zapieprzałaś, więc nic się nie stanie jak wyjdziesz szybciej- uśmiecha się w moim kierunku
-No widzisz i wszystko załatwione, idziemy- powiedział przyjmujący i wyprowadził mnie z siłowni
-A może by tam mnie spytać o zdanie?- mówię z wyrzutem
-wiem, że ci to odpowiada- muska moje usta
-masz rację, szybciej pojadę do rodziców- mówię i idę w kierunku szatani gdzie mam swoje rzeczy
Przebieram się w swoje dzisiejsze ciuchy i wychodzę na korytarz. Ubieram kurtkę i idę na halę spytać Lorenzo o szczegóły wyjazdu. Chłopacy do rozpoczęcia treningu maja jeszcze 15 minut, więc idę tam bez obawy, że mnie zatrzymają. W połowie drogi zostaje zatrzymana bo znikąd pojawia się przede mną Michał
-Idziesz jednak do nas na trening?
-Nie. Idę spytać o szczegóły wyjazdu Lorenzo i spadam. Będę szybciej na mazurach
-a już myślałem, że cię przekonałem- mówi ze smutkiem
-ty? Nie ma szans Misiu- mówię i chcę go wyminąć, lecz on chwyta moja dłoń i przyciąga do siebie. Całuje mnie namiętnie i puszcza- co to miało być?
-nic, chciałem po prostu sprawdzić czy mi się oprzesz
-no widzisz jak zwykle nie dałam rady- zaśmiałem się i poszłam już prosto na hale.
Porozmawiałam z trenerem i dowiedziałam się wszystkiego, czego potrzebowałam i już chciałam iść, gdy na hali pojawił się prezes z Maksem i szli w moją stronę
-Dzień dobry Lenko. jak dobrze, że cię jeszcze złapaliśmy- powiedział prezes
-Dzień dobry- uśmiechnęłam się- coś się stało?
-Właściwie to tak, ale nic strasznego- zaśmiał się- jak pewnie wiesz co roku organizowane są targi Sportu. W tym roku odbywają się we Wrocławiu ale niestety ich termin pokrywa się z jeszcze jednym wydarzeniem na którym muszę być. Razem z zarządem wybraliśmy, więc zastępstwo i jesteście nim ty Lenko i Maksymilian
-ale..
-Nie musisz się niczym obawiać to dwa dni. Pierwszy dzień, krótkie podsumowanie co z planu zostało zrealizowane i plany na przyszły sezon. Wieczorem jest bankiet dla różnych potencjalnych sponsorów, a na następny dzień jakaś konferencja z udziałem z kogoś z ministerstwa
-tylko dlaczego ja?- pytam
-jestem przekonany, że jesteś odpowiednią osobą na to miejsce. najlepiej powiesz o sporcie w naszej placówce, a w dodatku tobie będzie łatwiej zdobyć namiary na potencjalnych sponsorów niż Maksymilianowi.
-rozumiem, że nie mam wyjścia?
-ma pani, ale bardzo mi zależy na tym byś to ty nas reprezentowała
-dobrze w takim razie zgadzam się
-dziękuję i do zobaczenia w Rzeszowie- powiedział i wyszedł
-No i widzisz Lenka, chyba jednak będziesz musiała wypić ze mną tą kawę
-ile razy mam ci powtarzać, że nie pije kawy
-a tam. Raz nie zawsze- powiedział
-Melka czego chciał prezes?- podszedł do nas mój kuzyn z Miśkiem
-muszę jechać na jakieś targi sportu czy coś
-sama?- spytał Michał
-Nie, ze mną- powiedział Maks z zadowoleniem wymalowanym na twarzy
-kiedy?- chłopacy zignorowali prawnika
-nie wiem, mam dostać maila z informacjami. Dobra ja spadam bo długa droga przede mną- powiedziałam
-No to ucałuj ciocie i wuja i powodzenia siostra- przytulił mnie kuzyn i poszedł na boisko
-Uważaj na siebie i nie przejmuj się Kają- powiedział Michał i pocałował mnie, a po sali rozeszły się gwizdy
-Ale?- zaczęłam
-spokojnie. Mówiłem, że pomogę ci w sprawie z Maksem, a chłopakami się nie przejmuj- wyszeptał mi do ucha- do zobaczenia Kochanie i zadzwoń jak będziesz na miejscu- powiedział już głośniej
-dobrze zadzwonię- przytuliłam go i poszłam w stronę drzwi- A wy panowie zapieprzać, a nie jak zwykle się opieprzać- powiedziałam i zniknęłam za drzwiami najpierw sali, a później i całego budynku.
Ruszyłam prosto z pod hali w drogę do domu moich rodziców. Po drodze zatrzymując się tylko na stacji po dużą kawę i jakąś kanapkę i ciastka... Szykuje się długa podróż...
....................................................................
Z radości z wczorajszej wygranej i w oczekiwaniu na następny mecz :).
Jak wam się podoba rozdział? Spodziewałyście się takiej sytuacji?
W sumie dodaje ten rozdział bo leżę chora w łóżku :P z kim widzę się w Łodzi na LŚ???
KISSES
wtorek, 4 marca 2014
43.
Po zapłaceniu za obie sukienki ruszylismy coś zjeść. Postawiliśmy ma niezdrowe jedzonko w KFC. Z pełną tacą ruszylismy do stolika. Zajadalismy sie, gdy Michał został poproszony o autografy. Chwile pogadał z fanami i usiadł przy stoliku z uśmiechem.
-co sie tak cieszysz?- pytam
-a nic takiego...
-No mów- rzucilam w niego frytka
-pytali od kiedy sportowcy mogą jeść takie rzeczy. Jak im odpowiedziałem, że jestem pod nadzorem klubowego dietetyka to te dziewczyny stwierdziły, że mam śliczną dziewczynę
-o jak słodko, a kiedy mi ja przedstawisz?
-raczej nigdy bo bedzie o ciebie zazdrosna
-ma o co
-No ma ma. Właśnie tak z innej beczki to wiesz czego sie dowiedziałem?
-nie?
-to ci powiem
-to mów
-nasz nowy pan adwokat to siostrzeniec prezesa
-co?
-to co mówię.
-czyli mam przejebane...
-dlaczego?
-bo sie do mnie podwala i mieszka na moim osiedlu
-w takim razie muszę ci pomoc
-niby jak?
-zobaczysz. Nie bój sie spodoba ci sie- zasmial sie. Skonczylismy jeść i ruszylismy do auta na parking.
-Misiek-chwycilam go za rękę
-co byś chciała?
-dasz mi poprowadzić?
-nie
-Misiu- zatrzymałam go
-Milka, nie
-ale ja cie tak bardzo proszę- zrobiłam oczy niczym kot ze Shreka
-To na mnie nie działa- odparł
-a to?- spytałam i pocałowałam go
-trochę lepiej
-w taki razie muszę sie chyba bardziej postarac- pocałowałam go jeszcze raz
-zdecydowanie lepiej- przytulił mnie
-to dawaj kluczyki, a nad reszta pomyślimy- zasmialam sie...
Właśnie dostaje ochrona bo zatrzymała nas policja. No co lubię szybko jeździć.
-zamknij sie i daj mi sie wykazać- rozpięłam kilka guzików mojej koszuli i wymusilam łzy. Po czym otworzyłam okno
-dzień dobry inspektor Karol Wawro, czy wie Pani dlaczego została pani zatrzymana?
-t tak- powiedziałam łamiącym sie głosem- b bardzo prze przepraszam
-coś sie stało?- spytał zatroskany
-nic takiego. Przepraszam ale on- tu wskazalam na Michała- właśnie mi powiedział, że musimy przełożyć ślub. Rozumie to pan? Ja tutaj planuje, rezerwuje, a on mi mówi, ze chyba jeszcze nie jest gotowy.
-przykro mi. Wie pani co. Zostaniemy przy upomnieniu, a teraz niech sie pani zamieni z narzeczonym miejscami
-ale ten cham wczoraj świętował i nie może prowadzić.
-to proszę jechać powoli i spokojnie.
-dziękuje i przepraszam- powiedziałam i gdy policjant odszedł poprawilam makijaż i zapielam koszule
-co to było?- spytał przyjmujący
-tak sie załatwia sprawy- usmiechnelam sie
-wariatka
-i tak mnie uwielbiasz
-i to mnie zgubi- powiedział...
Weszliśmy do mojego mieszkania i poszłam do sypialni odwiesic sukienki po czym wróciłam do salonu.
-chyba miałaś mnie do czegoś przekonac
-nie przypominam sobie
-w takim razie chyba miałem cie przeprosić za odwoływanie ślubu- powiedział i zaczął mnie całować. Całując sie ruszylismy w stronę sypialni, a tam daliśmy całkowicie ponieść sie chwili.
Zaczęliśmy sie w jedno i było mi wspaniale...
.................................
Przepraszam ale ostatnio mam urwanie głowy. Nauka, powrót do treningów plus mini rehabilitacja. Wiem, że rozdział nie jest jakiś wybitnie dobry, ale coś sie zaczyna dziać więc oddaje go w wasze ręce.
KISSES
-co sie tak cieszysz?- pytam
-a nic takiego...
-No mów- rzucilam w niego frytka
-pytali od kiedy sportowcy mogą jeść takie rzeczy. Jak im odpowiedziałem, że jestem pod nadzorem klubowego dietetyka to te dziewczyny stwierdziły, że mam śliczną dziewczynę
-o jak słodko, a kiedy mi ja przedstawisz?
-raczej nigdy bo bedzie o ciebie zazdrosna
-ma o co
-No ma ma. Właśnie tak z innej beczki to wiesz czego sie dowiedziałem?
-nie?
-to ci powiem
-to mów
-nasz nowy pan adwokat to siostrzeniec prezesa
-co?
-to co mówię.
-czyli mam przejebane...
-dlaczego?
-bo sie do mnie podwala i mieszka na moim osiedlu
-w takim razie muszę ci pomoc
-niby jak?
-zobaczysz. Nie bój sie spodoba ci sie- zasmial sie. Skonczylismy jeść i ruszylismy do auta na parking.
-Misiek-chwycilam go za rękę
-co byś chciała?
-dasz mi poprowadzić?
-nie
-Misiu- zatrzymałam go
-Milka, nie
-ale ja cie tak bardzo proszę- zrobiłam oczy niczym kot ze Shreka
-To na mnie nie działa- odparł
-a to?- spytałam i pocałowałam go
-trochę lepiej
-w taki razie muszę sie chyba bardziej postarac- pocałowałam go jeszcze raz
-zdecydowanie lepiej- przytulił mnie
-to dawaj kluczyki, a nad reszta pomyślimy- zasmialam sie...
Właśnie dostaje ochrona bo zatrzymała nas policja. No co lubię szybko jeździć.
-zamknij sie i daj mi sie wykazać- rozpięłam kilka guzików mojej koszuli i wymusilam łzy. Po czym otworzyłam okno
-dzień dobry inspektor Karol Wawro, czy wie Pani dlaczego została pani zatrzymana?
-t tak- powiedziałam łamiącym sie głosem- b bardzo prze przepraszam
-coś sie stało?- spytał zatroskany
-nic takiego. Przepraszam ale on- tu wskazalam na Michała- właśnie mi powiedział, że musimy przełożyć ślub. Rozumie to pan? Ja tutaj planuje, rezerwuje, a on mi mówi, ze chyba jeszcze nie jest gotowy.
-przykro mi. Wie pani co. Zostaniemy przy upomnieniu, a teraz niech sie pani zamieni z narzeczonym miejscami
-ale ten cham wczoraj świętował i nie może prowadzić.
-to proszę jechać powoli i spokojnie.
-dziękuje i przepraszam- powiedziałam i gdy policjant odszedł poprawilam makijaż i zapielam koszule
-co to było?- spytał przyjmujący
-tak sie załatwia sprawy- usmiechnelam sie
-wariatka
-i tak mnie uwielbiasz
-i to mnie zgubi- powiedział...
Weszliśmy do mojego mieszkania i poszłam do sypialni odwiesic sukienki po czym wróciłam do salonu.
-chyba miałaś mnie do czegoś przekonac
-nie przypominam sobie
-w takim razie chyba miałem cie przeprosić za odwoływanie ślubu- powiedział i zaczął mnie całować. Całując sie ruszylismy w stronę sypialni, a tam daliśmy całkowicie ponieść sie chwili.
Zaczęliśmy sie w jedno i było mi wspaniale...
.................................
Przepraszam ale ostatnio mam urwanie głowy. Nauka, powrót do treningów plus mini rehabilitacja. Wiem, że rozdział nie jest jakiś wybitnie dobry, ale coś sie zaczyna dziać więc oddaje go w wasze ręce.
KISSES
czwartek, 27 lutego 2014
42.
Po przebudzeniu ubrałam dres i ruszyłam w maraton po uliczkach. W sluchawkach leciał na zmianeMenchester i inne tego typu piosenki, a ja katowałam swoje ciało kolejnymi kilometrami. Gdy byłam juz bardzo zmęczona wróciłam na swoje osiedle i w spozywczaku kupiłam świeże pieczywo. Wyszłam ze sklepu, a ktoś wyjął mi słuchawkę z ucha
-Cześć- wyszczerzyl sieblondyn
-o Maks cześć, co ty tutaj robisz?- spytałam
-mieszkam w tym bloku- wskazał na budynek naprzeciwko mojego- a teraz idę do kumpla, a ty jak widzę biegasz
-biegałam teraz wracam do mieszkania
-czyli mieszkamy po sąsiedzku? To trzeba bedzie spotkać sie na kawie
-juz mówiłam, że nie pije kawy-przypomnialam
-a faktycznie coś wspominałaś w takim razie w weekend drink w klubie
-sie jeszcze okaże ale wątpię
-dlaczego?
-bo mam juz plany na przyszły weekend
-mogę wiedzieć jakie?
-to moja sprawa, ale jak coś to sie odezwę
-a może dasz sie zaprosić w środę na sok i ciastko?
-wiesz co pracując w klubie siatkarskim powinieneś znać daty ważnych meczy.
-to znaczy?
-Chlopacy grają pierwszy mecz z asseco o final four- wyjaśniłam
-a tam dadzą radę
-sorry ale nie Wystawiłam przyjaciół, a juz obiecalam że będę. Uciekam bo mam plany, a ty chyba tez sie gdzieś wybierałeś
Powiedziałam i odwrocilam sie. Chwile pózniej byłam juz w mieszkaniu i dzwoniłam do przyjmujacego
-Dzień dobry, wstaje,y- zasmialam sie, gdy odebrał
-Cześć Milka co sie dzieje?
-za godzinę jedziemy do Katowic. Pojadę po ciebie
-o nie, ja prowadzę. Czyli wyprawa po łóżko i sukienkę?
-tak, a to piękna niedziela na taki wypad. Czekam buziaki- powiedziałam i rozlaczylam sie.
Wzięłam prysznic i pomalowalam sie. Wybrałam ciuchy, które ubrałam, a włosy zostawilam rozpuszczone. Do torebki Wpakowałam potrzebne rzeczy i zjadłam szybkie śniadanie. Po 10 minutach zadzwonił moj telefon, więc ubrałam kurtkę i wyszłam zamykając drzwi od mieszkania. Zbiegłam po schodach i chwile pózniej tonęłam w ramionach chłopaka
-jakie miłe przywitanie- zasmial sie
-nie przyzwyczajaj sie kotku- zasmialam sie- jedziemy
-więc zapraszam do auta- wsiedliśmy do auta i ruszylismy w stronę Katowic
Cała drogę wyglupialismy sie i spiewalismy to co leciało w radiu. Zaparkowalismy pod jedna z galerii i ruszylismy ramię w ramię w poszukiwaniu łóżka dla mnie. Muszę przyznać, że wybór byl duży ale ja wiedziałam czego szukam, więc wybrałam model juz po godzinie. Problem w tym, że teraz produkuje sie, żeby je zamówić ale ekspedientka widocznie mnie ignoruje i ślini do Michała, który ledwo powstrzymuje śmiech gdy ja sie wsciekam. Dziewczyna źle trafiła bo ja nie dam sie tak traktować.
-Przepraszam bardzo, ale czy ja pani przeszkadzam? Jest pani w pracy więc proszę do kurwy nędzy przyjąć moje zamówienie, a nie ślinic sie do mojego chłopaka bo zaraz wybije pani te ząbki, a i jeszcze jedno pracuje pani w sklepie meblowych czy pod latarnią bo makijaż i cycki na wierzchu trochę mnie mylą?
-co pani sobie wyobraża?- spytała obrażona
-nie chce pani wiedzieć?- warknęłam
-czy możemy prosić o kogoś innego do obsługi?- spytał siatkarz
-jakiś problem- spytał mężczyzna w koszulcez logo sklepu
-tak z ta panią- warknęłam ponownie
-Monia idź zobacz czy kurze są poscierane, a ja sie państwem zajmę
Dziewczyna wyszła, a my szybko zalatwilismy to co mieliśmy i wyszliśmy ze sklepu.
Byłam nadal wściekła i ruszylam prosto na parking
-Milena- moj towarzysz chwycił mnie za rękę- nie potrzebnie sie wkurzasz. Nie warto- przytulił mnie- poza tym coś wspominałaś ostatnio jeszcze o sukience i bieliźnie
-o sukience owszem ale o bieliźnie nie przypominam sobie. Poza straciłam nastrój
-zaraz go odzyskasz- pocalowal mnie- idziemy Piękna
-muszę?
-musisz
-nie lubię cie
-ja ciebie tez- chwycił mnie za rękę i ruszylismy z powrotem do galerii.
Byliśmy chyba w każdym sklepie i byłam wykończona juz tym cholernych chodzeniem i przymierzaniem. W ostatnim sklepie przeszukiwalam wieszaki szukając czegoś sensownego
-a na co wgl szukasz tej sukienki?- spytał Michał
-w przyszła sobotę moja mama ma urodziny i zjada sie ciotki. Muszę jakoś wyglądać. Poza tym bedą tez rodzice Ali i pewnie Kaja. Muszę wyglądać jak księżniczka jak to powiedział moj tata
-ty nawet po treningu w dresie tak wyglądasz
-nie słodź tylko szukaj
-to masz te dwie. Przymierz, a ja poczekam- powiedział po czym usiadł na sofie w sklepie
-daj mi 5 minut- powiedziałam i poszłam przymierzyć pierwszą nich.- za odważna z tylu
-nie sadze
-i tak ja weźmiemy bo swietnie w niej wyglądasz
-sie okaże. Idę ubrać drugą- schowalam sie w przymierzalni i zabrałam sie za drugą. Po ubraniu jej wyszłam
-chyba ta bedzie idealna
-szczerze nie sądziłem, że bedzie dobrze leżeć
-ale jest idealna, aż żałuje, że to na spotkanie rodzinne
-marudzisz. Idę sie ubrać w swoje ciuchy, a pózniej idziemy coś zjeść- wyszczerzylam sie....
...................................
Kociaki moje to dla was z okazji w sumie bez okazji ale i tak dodaje. Muszę sie zabrać za rozdział na drugim blogu, więc tu chwilowo bedzie cisza ale tylko do momentu gdy tam niczego nie dodam.
Jak sie podoba to dziwne coś na górze?
Mały konkurs... Co stanie sie gdy Lena bedzie u rodziców?
Aaaaa moi kumple wczoraj wygrali i z tej okazji ten rozdzialik :*
KISSES
-Cześć- wyszczerzyl sieblondyn
-o Maks cześć, co ty tutaj robisz?- spytałam
-mieszkam w tym bloku- wskazał na budynek naprzeciwko mojego- a teraz idę do kumpla, a ty jak widzę biegasz
-biegałam teraz wracam do mieszkania
-czyli mieszkamy po sąsiedzku? To trzeba bedzie spotkać sie na kawie
-juz mówiłam, że nie pije kawy-przypomnialam
-a faktycznie coś wspominałaś w takim razie w weekend drink w klubie
-sie jeszcze okaże ale wątpię
-dlaczego?
-bo mam juz plany na przyszły weekend
-mogę wiedzieć jakie?
-to moja sprawa, ale jak coś to sie odezwę
-a może dasz sie zaprosić w środę na sok i ciastko?
-wiesz co pracując w klubie siatkarskim powinieneś znać daty ważnych meczy.
-to znaczy?
-Chlopacy grają pierwszy mecz z asseco o final four- wyjaśniłam
-a tam dadzą radę
-sorry ale nie Wystawiłam przyjaciół, a juz obiecalam że będę. Uciekam bo mam plany, a ty chyba tez sie gdzieś wybierałeś
Powiedziałam i odwrocilam sie. Chwile pózniej byłam juz w mieszkaniu i dzwoniłam do przyjmujacego
-Dzień dobry, wstaje,y- zasmialam sie, gdy odebrał
-Cześć Milka co sie dzieje?
-za godzinę jedziemy do Katowic. Pojadę po ciebie
-o nie, ja prowadzę. Czyli wyprawa po łóżko i sukienkę?
-tak, a to piękna niedziela na taki wypad. Czekam buziaki- powiedziałam i rozlaczylam sie.
Wzięłam prysznic i pomalowalam sie. Wybrałam ciuchy, które ubrałam, a włosy zostawilam rozpuszczone. Do torebki Wpakowałam potrzebne rzeczy i zjadłam szybkie śniadanie. Po 10 minutach zadzwonił moj telefon, więc ubrałam kurtkę i wyszłam zamykając drzwi od mieszkania. Zbiegłam po schodach i chwile pózniej tonęłam w ramionach chłopaka
-jakie miłe przywitanie- zasmial sie
-nie przyzwyczajaj sie kotku- zasmialam sie- jedziemy
-więc zapraszam do auta- wsiedliśmy do auta i ruszylismy w stronę Katowic
Cała drogę wyglupialismy sie i spiewalismy to co leciało w radiu. Zaparkowalismy pod jedna z galerii i ruszylismy ramię w ramię w poszukiwaniu łóżka dla mnie. Muszę przyznać, że wybór byl duży ale ja wiedziałam czego szukam, więc wybrałam model juz po godzinie. Problem w tym, że teraz produkuje sie, żeby je zamówić ale ekspedientka widocznie mnie ignoruje i ślini do Michała, który ledwo powstrzymuje śmiech gdy ja sie wsciekam. Dziewczyna źle trafiła bo ja nie dam sie tak traktować.
-Przepraszam bardzo, ale czy ja pani przeszkadzam? Jest pani w pracy więc proszę do kurwy nędzy przyjąć moje zamówienie, a nie ślinic sie do mojego chłopaka bo zaraz wybije pani te ząbki, a i jeszcze jedno pracuje pani w sklepie meblowych czy pod latarnią bo makijaż i cycki na wierzchu trochę mnie mylą?
-co pani sobie wyobraża?- spytała obrażona
-nie chce pani wiedzieć?- warknęłam
-czy możemy prosić o kogoś innego do obsługi?- spytał siatkarz
-jakiś problem- spytał mężczyzna w koszulcez logo sklepu
-tak z ta panią- warknęłam ponownie
-Monia idź zobacz czy kurze są poscierane, a ja sie państwem zajmę
Dziewczyna wyszła, a my szybko zalatwilismy to co mieliśmy i wyszliśmy ze sklepu.
Byłam nadal wściekła i ruszylam prosto na parking
-Milena- moj towarzysz chwycił mnie za rękę- nie potrzebnie sie wkurzasz. Nie warto- przytulił mnie- poza tym coś wspominałaś ostatnio jeszcze o sukience i bieliźnie
-o sukience owszem ale o bieliźnie nie przypominam sobie. Poza straciłam nastrój
-zaraz go odzyskasz- pocalowal mnie- idziemy Piękna
-muszę?
-musisz
-nie lubię cie
-ja ciebie tez- chwycił mnie za rękę i ruszylismy z powrotem do galerii.
Byliśmy chyba w każdym sklepie i byłam wykończona juz tym cholernych chodzeniem i przymierzaniem. W ostatnim sklepie przeszukiwalam wieszaki szukając czegoś sensownego
-a na co wgl szukasz tej sukienki?- spytał Michał
-w przyszła sobotę moja mama ma urodziny i zjada sie ciotki. Muszę jakoś wyglądać. Poza tym bedą tez rodzice Ali i pewnie Kaja. Muszę wyglądać jak księżniczka jak to powiedział moj tata
-ty nawet po treningu w dresie tak wyglądasz
-nie słodź tylko szukaj
-to masz te dwie. Przymierz, a ja poczekam- powiedział po czym usiadł na sofie w sklepie
-daj mi 5 minut- powiedziałam i poszłam przymierzyć pierwszą nich.- za odważna z tylu
-nie sadze
-i tak ja weźmiemy bo swietnie w niej wyglądasz
-sie okaże. Idę ubrać drugą- schowalam sie w przymierzalni i zabrałam sie za drugą. Po ubraniu jej wyszłam
-chyba ta bedzie idealna
-szczerze nie sądziłem, że bedzie dobrze leżeć
-ale jest idealna, aż żałuje, że to na spotkanie rodzinne
-marudzisz. Idę sie ubrać w swoje ciuchy, a pózniej idziemy coś zjeść- wyszczerzylam sie....
...................................
Kociaki moje to dla was z okazji w sumie bez okazji ale i tak dodaje. Muszę sie zabrać za rozdział na drugim blogu, więc tu chwilowo bedzie cisza ale tylko do momentu gdy tam niczego nie dodam.
Jak sie podoba to dziwne coś na górze?
Mały konkurs... Co stanie sie gdy Lena bedzie u rodziców?
Aaaaa moi kumple wczoraj wygrali i z tej okazji ten rozdzialik :*
KISSES
wtorek, 25 lutego 2014
41.
Zaparkowałam pod halą i wzięłam torbę treningową. Długim korytarzem doszłam do sekretariatu gdzie poinformowano mnie gdzie znajdę prezesa. Ruszyłam w kierunku sali, a po drodze swoją torbę treningową i płaszcz w szatni i już prosto poszłam na salę na której ćwiczyli chłopacy. Chciałam przemknąć niezauważona ale moje szpilki bardzo mi to utrudniły. Zignorowałam jednak spojrzenia zawodników i dosłownie minutę później siedziałam koło prezesa na trybunach.
-Dzień dobry, mogę zająć chwilkę?- spytałam
-witam Lenko,ty? Nawet dwie- odparł z uśmiechem
-w takim razie z chęcią. Mam małe pytanie połączone z prośbą
-zamieniam się w słuch
-Jako, że młodziki mają treningi 4 razy w tygodniu chciałabym chociaż raz w tygodniu prowadzić zajęcia z fitnessu
-ale w jakim sensie?
-w Barcelonie prowadziłam takie zajęcia dla partnerek, sióstr i matek zawodników.
-było na to zainteresowanie?
-bardzo duże, a jako że ja uwielbiam prowadzić takie zajęcia to chciałam spytać czy byłaby taka możliwość. Oczywiście godziny były by takie, żeby nie kolidowały z treningami chłopaków i tak byśmy miały wolną hale.
-bardzo ciekawa propozycja, ale sam nie mogę podjąć decyzji. A co byś potrzebowała?
-Szczerze to miejsce, dostęp do nagłośnienia na hali i piłki ale to dopiero gdy będę widziała czy jest zainteresowanie na te zajęcia. Oczywiście chcę to robić w ramach pracy tutaj i nie chcę żadnych dodatkowych pieniędzy. Myślałam o tym by trwało to dwie godziny co wtorek bo wtedy nie mam treningów z chłopakami. Wiadomo, że gdy będziemy na wyjazdach to zajęcia będę chciała albo przełożyć albo będą odwołane. Myślę, że to też mała reklama dla klubu.
-No ja jestem na tak, ale muszę porozmawiać z reszta zarządu. Dam ci odpowiedź do końca miesiąca.- powiedział- aha i mam dla ciebie rozpiskę meczów od Lorenzo na które chciałby żebyś jeździła- podał mi kartkę
-dziękuje
-to ja dziękuje i uciekam na spotkanie z jednym ze sponsorów- pożegnał się . Siedziałam jeszcze na hali bo do treningu moich podopiecznych miałam jeszcze dwie godziny.
Zeszłam z trybun i usiadłam koło fizjoterapeutów.
Po godzinie Jastrzębianie zakończyli trening i stanęli nade mną.
-Lena jakie nogi- zaczął Rob
-Też miło was wiedzieć panowie
-możesz w takich strojach przychodzić tu częściej- zaśmiał się Krzysiek
-Nie sądzę, nie umiecie się wtedy skupić na treningu
-a z jakiej to okazji? Czyżby randka z nowym prawnikiem?- spytał Mati
-Nie, dlaczego o to pytasz?
-Bo wczoraj się do ciebie ślinił po treningu, a wiem, że się znacie
-nie trafiłeś. Miałam spotkanie rodzinne- wytłumaczyłam
-O to może mnie oświecisz z jakiej okazji twój brat nas dzisiaj odwiedza- spytał Patryk
-szykuj garnitur. Będzie wesele i chrzciny
-żartujesz?
-no nie.
-szał on taki poukładany i wpadł
-dobrze że on a nie ja- zaśmiałam się- ale spadajcie bo mnie wasze ukochane zabiją, że zamiast do nich wracać to gadacie ze mną na hali- po tych słowach prawie wszyscy się rozeszli. Mówię prawie bo jeden z nich został
-i jak było?
-idź się ogarnij i wszystko ci opowiem. Mam jeszcze godzinę
-to co czekolada w kawiarni na przeciwko- zaproponował
-jasne. Będę czekać pod szatnią
Siedzieliśmy w ciepłej i przytulnej kawiarence na przeciwko hali i popijaliśmy pyszną czekoladę.
-no to zamieniam się w słuch- powiedział
-było całkiem miło. Rodzice Alicji są bardzo przyjaźni...
-ale?
-ale poznałam też jej siostrę
-i
-i siostra Alicji to rudowłosa Kaja. Przypominasz sobie ją?- spytałam
-żartujesz?
-a wyglądam jakbym żartowała? Najlepsze w tym wszystkim jest to, że była milutka. Jej rodzice chyba myślą, że się bardzo lubimy, a ja miałam ochotę tę france za włosy wytargać gdy mówiła do mnie Milenko
-i ja tego nie widziałem?- zaśmiał się
-no wiesz tez się dziwię, jej rodzice jak dowiedzieli się gdzie pracuje to wspomnieli coś o tym, że chłopak Kai tam pracuje. Nie jaki Michał
-co?
-no to co słyszysz... Mniejsza z nią. Dostałam zaproszenie na ślub w maju i mam prośbę
-no to proś
-pójdziesz ze mną?
-jak mnie przekonasz
-proszę- powiedziałam i zrobiłam oczy kota ze Shreka
-to ma mnie przekonać?
-ładniej poproszę jutro- musnęłam jego policzek
-w takim razie z przyjemnością
-wariat. Dobra ja uciekam bo za chwilę zaczynam trening
-no okej, a jak poszła rozmowa z prezesem?
-chyba dobrze ale nie zapeszam- pocałowałam go w poliko i ruszyłam do baru by zapłacić
-proszę nie brać od tej pani pieniędzy- powiedział Michał- podobno miałaś uciekać na trening, więc mnie nie denerwuj i zmykaj...
Po treningu wróciłam do siebie i zabrałam się za robienie planu moich treningów z juniorami. Trochę mi to zajęło i dopiero koło 2 w nocy poszłam spać. Bardzo szybko zmorzył mnie sen...
....................................................
Wiem, że szału nie ma ale i takie rozdziały muszą się pojawiać. Nie jestem z niego zadowolona i szczerze to mi się nawet nie podoba ale uznałam, że czas już coś dodać bo miałam czas. W tym tygodniu tyle wspaniałych wieści w świecie sportu, że aż wszystkiego zaczyna się chcieć.
Brawo dla mnie. Podczas treningu z siaty uszkodziłam kolano i nie mogę zagrać z koleżankami no ale cóż tak bywa. Za to jutro jako wspaniała koleżanka robię zdjęcia na turnieju z siaty chłopaków, więc jeśli wyjdzie mi jakieś w miarę to dodam tu xd
Trzymajcie kciuki za moich kumpli
KISSES
-Dzień dobry, mogę zająć chwilkę?- spytałam
-witam Lenko,ty? Nawet dwie- odparł z uśmiechem
-w takim razie z chęcią. Mam małe pytanie połączone z prośbą
-zamieniam się w słuch
-Jako, że młodziki mają treningi 4 razy w tygodniu chciałabym chociaż raz w tygodniu prowadzić zajęcia z fitnessu
-ale w jakim sensie?
-w Barcelonie prowadziłam takie zajęcia dla partnerek, sióstr i matek zawodników.
-było na to zainteresowanie?
-bardzo duże, a jako że ja uwielbiam prowadzić takie zajęcia to chciałam spytać czy byłaby taka możliwość. Oczywiście godziny były by takie, żeby nie kolidowały z treningami chłopaków i tak byśmy miały wolną hale.
-bardzo ciekawa propozycja, ale sam nie mogę podjąć decyzji. A co byś potrzebowała?
-Szczerze to miejsce, dostęp do nagłośnienia na hali i piłki ale to dopiero gdy będę widziała czy jest zainteresowanie na te zajęcia. Oczywiście chcę to robić w ramach pracy tutaj i nie chcę żadnych dodatkowych pieniędzy. Myślałam o tym by trwało to dwie godziny co wtorek bo wtedy nie mam treningów z chłopakami. Wiadomo, że gdy będziemy na wyjazdach to zajęcia będę chciała albo przełożyć albo będą odwołane. Myślę, że to też mała reklama dla klubu.
-No ja jestem na tak, ale muszę porozmawiać z reszta zarządu. Dam ci odpowiedź do końca miesiąca.- powiedział- aha i mam dla ciebie rozpiskę meczów od Lorenzo na które chciałby żebyś jeździła- podał mi kartkę
-dziękuje
-to ja dziękuje i uciekam na spotkanie z jednym ze sponsorów- pożegnał się . Siedziałam jeszcze na hali bo do treningu moich podopiecznych miałam jeszcze dwie godziny.
Zeszłam z trybun i usiadłam koło fizjoterapeutów.
Po godzinie Jastrzębianie zakończyli trening i stanęli nade mną.
-Lena jakie nogi- zaczął Rob
-Też miło was wiedzieć panowie
-możesz w takich strojach przychodzić tu częściej- zaśmiał się Krzysiek
-Nie sądzę, nie umiecie się wtedy skupić na treningu
-a z jakiej to okazji? Czyżby randka z nowym prawnikiem?- spytał Mati
-Nie, dlaczego o to pytasz?
-Bo wczoraj się do ciebie ślinił po treningu, a wiem, że się znacie
-nie trafiłeś. Miałam spotkanie rodzinne- wytłumaczyłam
-O to może mnie oświecisz z jakiej okazji twój brat nas dzisiaj odwiedza- spytał Patryk
-szykuj garnitur. Będzie wesele i chrzciny
-żartujesz?
-no nie.
-szał on taki poukładany i wpadł
-dobrze że on a nie ja- zaśmiałam się- ale spadajcie bo mnie wasze ukochane zabiją, że zamiast do nich wracać to gadacie ze mną na hali- po tych słowach prawie wszyscy się rozeszli. Mówię prawie bo jeden z nich został
-i jak było?
-idź się ogarnij i wszystko ci opowiem. Mam jeszcze godzinę
-to co czekolada w kawiarni na przeciwko- zaproponował
-jasne. Będę czekać pod szatnią
Siedzieliśmy w ciepłej i przytulnej kawiarence na przeciwko hali i popijaliśmy pyszną czekoladę.
-no to zamieniam się w słuch- powiedział
-było całkiem miło. Rodzice Alicji są bardzo przyjaźni...
-ale?
-ale poznałam też jej siostrę
-i
-i siostra Alicji to rudowłosa Kaja. Przypominasz sobie ją?- spytałam
-żartujesz?
-a wyglądam jakbym żartowała? Najlepsze w tym wszystkim jest to, że była milutka. Jej rodzice chyba myślą, że się bardzo lubimy, a ja miałam ochotę tę france za włosy wytargać gdy mówiła do mnie Milenko
-i ja tego nie widziałem?- zaśmiał się
-no wiesz tez się dziwię, jej rodzice jak dowiedzieli się gdzie pracuje to wspomnieli coś o tym, że chłopak Kai tam pracuje. Nie jaki Michał
-co?
-no to co słyszysz... Mniejsza z nią. Dostałam zaproszenie na ślub w maju i mam prośbę
-no to proś
-pójdziesz ze mną?
-jak mnie przekonasz
-proszę- powiedziałam i zrobiłam oczy kota ze Shreka
-to ma mnie przekonać?
-ładniej poproszę jutro- musnęłam jego policzek
-w takim razie z przyjemnością
-wariat. Dobra ja uciekam bo za chwilę zaczynam trening
-no okej, a jak poszła rozmowa z prezesem?
-chyba dobrze ale nie zapeszam- pocałowałam go w poliko i ruszyłam do baru by zapłacić
-proszę nie brać od tej pani pieniędzy- powiedział Michał- podobno miałaś uciekać na trening, więc mnie nie denerwuj i zmykaj...
Po treningu wróciłam do siebie i zabrałam się za robienie planu moich treningów z juniorami. Trochę mi to zajęło i dopiero koło 2 w nocy poszłam spać. Bardzo szybko zmorzył mnie sen...
....................................................
Wiem, że szału nie ma ale i takie rozdziały muszą się pojawiać. Nie jestem z niego zadowolona i szczerze to mi się nawet nie podoba ale uznałam, że czas już coś dodać bo miałam czas. W tym tygodniu tyle wspaniałych wieści w świecie sportu, że aż wszystkiego zaczyna się chcieć.
Brawo dla mnie. Podczas treningu z siaty uszkodziłam kolano i nie mogę zagrać z koleżankami no ale cóż tak bywa. Za to jutro jako wspaniała koleżanka robię zdjęcia na turnieju z siaty chłopaków, więc jeśli wyjdzie mi jakieś w miarę to dodam tu xd
Trzymajcie kciuki za moich kumpli
KISSES
Subskrybuj:
Posty (Atom)